Znalazłem tu prawdziwą rodzinę, która mnie kocha. — Grzegorz

Czytelnia

Alan Medinger ” Bodźce wzrokowe ,a uzdrowienie”

Alan Medinger

Bodźce wzrokowe a uzdrowienie

 

Mężczyźni pokonujący homoseksualizm w naturalny sposób oczekują że ?staną się tacy sami jak wszyscy”. Oczekują, że w ramach swojej orientacji heteroseksualnej w sferze doznań wzrokowych będą odczuwali pociąg seksualny do kobiet. Nie zawsze tak się dzieje. Czy przyjdzie później? Czy w jakiś sposób świadczy to o ich uzdrowieniu? Patrząc z pewnej perspektywy, mamy do przekazania dobrą wiadomość. Artykuł ten pochodzi z biuletynu ?Regeneration News ” z lutego 1992 r.

 

Wiele lat po tym, jak zostawiłem za sobą cały pociąg homoseksualny i prowadziłem już szczęśliwe i udane życie seksualne w małżeństwie, nadał niepokoiła mnie jedna sprawa. Jeśli do pokoju wchodził atrakcyjny mężczyzna i atrakcyjna kobieta, mój wzrok najpierw wędrował ku mężczyźnie. Wiedziałem także, że nie mam żadnych problemów z tym, aby nie wziąć z kiosku z gazetami ?Playboya”, ale nadal jakoś pociągał mnie ?GQ” na półce w supermarkecie.

Podczas ostatniego całodniowego spotkania w Regeneration przeznaczonego dla żonatych mężczyzn, którzy walczyli z problemem homoseksualnym, okazało się, że dla większości z nich seks małżeński nie jest przekleństwem, lecz błogosławieństwem, jednak tylko jeden z czternastu powiedział, że samo patrzenie na ciało żony pobudza go seksualnie

Dla bardzo wielkiej liczby mężczyzn, być może dla większości, pierwsze bodźce seksualne to bodźce wzrokowe. Wszyscy wiemy, dodatek o kostiumach kąpielowych do pisma ?Sports Illustrated” tak naprawdę nie ma nic wspólnego z pływaniem. Reklamy skierowane do mężczyzn często przedstawiają skąpo ubrane kobiety, natomiast w reklamach zamieszczanych w ?Good Housekeeping” i ?Woman’s Day” rzadko można spotkać roznegliżowanych umięśnionych mężczyzn. Pełno ich natomiast w wydawnictwach dla gejów.

Mężczyźni walczący z homoseksualizmem oczekują że staną się ?tacy, jak inni mężczyźni”. Świadomość, że niekoniecznie tak będzie, może stać się dla nich powodem autentycznej rozpaczy. Jednak jest to sytuacja podobna do wielu innych, w których prawdziwym problemem nie jest pewien deficyt (w tym przypadku brak heteroseksualnych bodźców wzrokowych), lecz przekonanie, że wszystko powinno być takie, a nie inne, a konfrontacja ze światem pokazuje, że nasze oczekiwania nie spełniają się. Wołanie „powinienem… a nie jestem” świadczy o rozpaczy.

Dla tych, którzy tak właśnie się czują, mam dobrą wiadomość. To prawda, że być może ciało kobiety nigdy nie przyciągnie twojego wzroku, ale nie oznacza to braku pociągu heteroseksualnego ani nie jest zapowiedzią nudnego lub trudnego pożycia seksualnego w małżeństwie. Tak naprawdę, twoja reakcja na kobietę w wymiarze seksualnym może być raczej dobrodziejstwem niż trudnością.

Zanim przejdę do udowodnienia tego poglądu, omówię dwie związane z tym sprawy.

Po pierwsze, musimy zająć się ciągle odczuwanym pragnieniem przyglądania się innym mężczyznom. Wspomniałem wcześniej, że nawet wiele lat po uzdrowieniu mój wzrok zawsze wędrował ku mężczyznom. Czułem silną pokusę, aby spojrzeć po raz drugi na reklamę przedstawiającą wspaniale zbudowanego faceta w kąpielówkach. Dzisiaj ta skłonność prawie całkiem zanikła.

Pozostała, ponieważ jej źródłem była zazdrość. Byłem niepewny własnej męskości, więc przyciągały mnie obrazki mężczyzn, którzy mieli to, czego ja w swoim odczuciu nie miałem. Właśnie tym jest pożądliwość: pragnieniem posiadania tego, co ma druga osoba .Kiedy uznałem, że moim problemem jest zazdrość i kiedy okazałem żal za ten grzech i kiedy czułem się coraz pewniej we własnej męskości, takie chęci zanikły.

Odkryliśmy, że jest to schemat powtarzający się u mężczyzn pokonujących problem homoseksualny. Najpierw zanika utożsamianie potrzeb natury emocjonalnej z seksem, a kiedy potrzeby emocjonalne zostają zaspokojone we właściwy sposób i jednocześnie zostanie rozwiązany problem tożsamości, nieuporządkowany nieerotyczny pociąg do własnej płci odchodzi w przeszłość.

Drugie zagadnienie, które chcę poruszyć, to teoria ?tabula rasa”. Dr John Money z Johns Hopkins Medical School i inni wysunęli teorię, że każde dziecko rodzi się, nie mając ukierunkowanego pociągu seksualnego, lecz że na pewnym etapie rozwoju uczy się tego pociągu albo zostaje on w jakiś sposób zaprogramowany – jakby zapisany na pustej tablicy.

Co więcej, stwierdza także, że kiedy taki pociąg zostanie raz wpisany, już nigdy nie można go zmienić. Można to porównać do nauki języka. Powszechnie sądzi się, że dziecko w pewnym wieku ma większą zdolność do przyswojenia sobie języka oraz że języka, którego się w tym wieku nauczy, nigdy nie zapomni.

Teoria ta może okazać się przydatna, aby wytłumaczyć, dlaczego u mężczyzn, którzy wyszli z homoseksualizmu, zwykle nie wykształca się wizualne zainteresowanie kobietami w sensie erotycznym; być może te schematy można wykształcić tylko w pewnym wieku w dzieciństwie lub w okresie dojrzewania. Z drugiej strony, koncepcja pustej tablicy wydaje się śmieszna, jeśli weźmie się pod uwagę niezwykłą powszechność pociągu seksualnego we wszystkich wiekach i kulturach do osób przeciwnej płci, a nie do osobników własnej płci czy do kocyka albo łóżeczka.

Co ważniejsze, doświadczenia licznych homoseksualnych mężczyzn, którym udało się zmienić orientację seksualną, oraz zapiski wielu terapeutów wskazują, że możliwa jest gruntowna przemiana w pojmowanym całościowo pociągu seksualnym. W takiej dziedzinie jak pociąg seksualny, z czego innego mielibyśmy korzystać, jak nie z doświadczenia?

Wróćmy teraz do naszego głównego wątku: jak możemy powiedzieć, że jesteśmy zdrowi, skoro kobiety nie pociągają nas wizualnie, tak jak dzieje się w przypadku innych mężczyzn? To proste. Pociąg seksualny wynika nie tylko z bodźców wzrokowych. Są jeszcze dwie inne sfery zainteresowania seksualnego – dotyk i emocje.

Najsilniejszy pociąg seksualny do swojej żony odczuwam wtedy, kiedy najbardziej ją kocham. Często mam takie odczucia, kiedy się całujemy albo po prostu siedzimy objęci na kanapie i oglądamy telewizję. Są to spontaniczne odczucia seksualne. Praca w naszym stowarzyszeniu pokazała nam, że normalnymi bodźcami wywołującym reakcję seksualną na kobietę u mężczyzn pokonujących homoseksualizm są dotyk i emocje. Dlatego tak mocno podkreślamy, że mężczyzna mający za sobą homoseksualną przeszłość może zaznać wszystkich radości życia heteroseksualnego.

Chciałbym dodać, że nie jest to równoznaczne ze stwierdzeniem: ?dwa na trzy to niezły wynik”. Brak stymulacji wzrokowej może być zarówno wadą, jak i zaletą. Pismo Święte mówi o ?pożądliwości oczu” (1 J 2,16). Nasze oczy widzą coś i pragną to posiąść. Zwrócić uwagę, jak różne jest to od przyglądania się czemuś i odczuwania podziwu dla tego czegoś czy jego stwórcy.

To dobrze, jeśli mężczyzna patrzy na swoją żonę z miłością i szacunkiem, widząc, jak cudownym jest dziełem. Pieśń Salomona pokazuje, że docenianie fizycznego piękna ukochanej może stać się źródłem radości. Wspaniale byłoby, gdyby tak reagowali wszyscy mężczyźni. Jest jednak druga strona zachwytu nad pięknem ciała. Co dzieje się wtedy, gdy mężczyzna patrzy na kobietę, widząc tylko ciało – kiedy nie liczy się osoba, tylko jej aspekt fizyczny? Wtedy ma problem.

Wydaje się, że w tym grzesznym i niedoskonałym świecie większość heteroseksualnych mężczyzn ma problem. A co stanie się wtedy, gdy żona skończy siedemdziesiąt lat, a jej ciało zacznie wiotczeć? Jeśli mąż czuje pociąg do żony wyłącznie w oparciu o bodźce wzrokowe, to ma kłopot.

Przesadna reakcja seksualna na bodźce wzrokowe jest z pewnością spowodowana grzeszną ludzką naturą i jest ona przyczyną wielu cierpień i nieprawidłowości we współczesnym świecie. Kobiety zwykle są znacznie bardziej cenione za swój wygląd niż charakter czy inne cechy. Żony zbyt często są krytykowane, uważane za wybrakowane i nic niewarte. Przemysł pornograficzny kwitnie, aby nasycić męski głód bodźców wizualnych. Jeśli więc nie doświadczamy tego, to wcale nie jest tak źle.

Wszyscy nosimy skazę swojej grzesznej przeszłości i zranień, ale nie jestem pewien, czy brak wrażliwości na bodźce wzrokowe jest skazą. Być może oznacza to, że jesteśmy znacznie bliżsi pierwotnemu Bożemu planowi niż większość mężczyzn.

Moja żona i ja mamy po 55 lat i żadne z nas nie nadaje się do pism reklamujących kostiumy kąpielowe – nawet w ?Modern Maturity”1 – ale kocham ją i nasze współżycie sprawia mi radość. Nie zamieniłbym go na żadne inne.

 

Alan Medinger

 

Artykuł ten pochodzi z biuletynu ? Regeneration News” z lutego 1992 r. i został opublikowany za zgodą Autora.