?Jestem świadomy tego, że muszę jeszcze na siebie uważać, aby nie upaść, ale jestem zupełnie innym człowiekiem, człowiekiem szczęśliwym i zadowolonym z życia?
Przekonałem się na własnej skórze, że naprawdę warto!
— Darek

Czytelnia

Alan Medinger ” Męskość bez narcyzmu”

Alan Medinger

 

Męskość bez narcyzmu

 

W męskim homoseksualizmie często obserwujemy daleko posunięty narcyzm. Proces zmierzania ku zmianom i wzrastania w męskości wymaga skupienia się na sobie i istotnie może przyczynić się do narcyzmu. Jest jednak metoda, aby się temu przeciwstawić i mniej skupiać się na sobie w miarę, jak Pan nas uzdrawia. Artykuł ten pochodzi z biuletynu ?Regeneration News” z sierpnia 1993 r.

 

Mężczyzna jest najzdrowszy i najbardziej pociągający wtedy, gdy jest skierowany na zewnątrz, gdy mało skupia się na sobie. Jest zwrócony ku światu, ku innym i, miejmy nadzieję, ku Bogu. Świat jest radosnym wyzwaniem, czymś, co należy pokonywać i zarazem czymś, co ma być źródłem radości. Jego śmiałość przyciąga ludzi. Ci z nas, który odczuwają deficyt męskości, skupiają się na swoich brakach, zwracają się ku własnemu wnętrzu, nadmierne interesują się swoim wyglądem, tym, jak postrzegają nas inni, jak wypadamy w porównaniu do innych mężczyzn. W swych zmaganiach o to, aby stać się mężczyzną, manifestujemy zwrócenie się do wewnątrz, co jest antytezą zdrowej męskości.

Pod tym względem nie różnimy się od nastoletnich chłopców usiłujących dowieść swej męskości. Jednak w okresie dorastania takie skoncentrowanie się na sobie jest normalnym etapem rozwoju, do tego stopnia naturalnym, że można go uważać za pożądany, a nawet na swój sposób uroczy.

Niestety, wydaje się, że wielu mężczyzn, którzy nie mieli przeszłości homoseksualnej, pozostaje w tym stadium. Pragną nieustannie udowadniać swoją męskość (zarówno sobie, jak i innym) i poszukują wszelkich zewnętrznych oznak potwierdzających ich męskość: uprawiają kulturystykę, uganiają się za spódniczkami, prezentują skrajnie agresywne zachowania. Są całkowicie skupieni na sobie, jednym słowem: są narcystyczni.

Podstawową różnicą między homoseksualistą a narcystycznym heteroseksualistą jest to, że homoseksualista na jakimś etapie zrezygnował z osiągnięcia męskości i szuka jej u innych mężczyzn. Narcystyczny heteroseksualistą nigdy z tego nie rezygnuje. Jest zdeterminowany, aby udowadniać swoją męskość, lecz podobnie jak homoseksualista jest skazany na porażkę. Koncentracja na sobie, przykładanie tak wielkiej wagi do swojego wyglądu zewnętrznego skazuje go na bycie wiecznym nastolatkiem.

W jaki sposób my, którzy zdecydowaliśmy się na wyjście z homoseksualizmu i jesteśmy zdecydowani na to, aby stać się mężczyznami w najprawdziwszym znaczeniu tego słowa, mamy uniknąć pułapki narcyzmu? Homoseksualiści są często wystarczająco narcystyczni. Często świadczy o tym stereotypowa dla homoseksualistów drobiazgowość – dbałość o siebie, ubiór. Pewien mężczyzn powiedział, co usłyszał od swojego znajomego: ?Zawsze wiedziałem, że jesteś gejem. Można to było poznać po twoich meblach”.

W jaki sposób możemy przebadać i zmierzyć samych siebie – a te kroki są konieczne, jeżeli naprawdę chcemy się zmienić – a jednocześnie sprawić, abyśmy nie byli aż tak mocno zaabsorbowani swoją osobą? U niektórych istnieje ryzyko, że ta koncentracja na sobie może się nawet nasilić. To trudne, lecz możliwe.

Odkryłem kluczową odpowiedź na ten problem, kiedy usłyszałem zdanie osoby, która dopiero co zgłosiła się do nas. Powiedział on tak: Męskość jest to coś, co rozdajemy”.

Dojrzewamy jako mężczyźni, gdy postrzegamy naszą męskość jako coś, czego pragniemy po to, aby służyło innym. Gdy zapragniemy męskości po to, aby chronić i bronić, pomagać i służyć, zapewniać bezpieczeństwo innym, wtedy staniemy się mężczyznami. I to właśnie pomoc, ochrona i służba innym rozwija naszą męskość.

Pewna kobieta, która działa aktywnie na rzecz jednego z naszych siostrzanych stowarzyszeń, ma poważne porażenie mózgowe. Gdy odwiedziłem to stowarzyszenie obserwowałem mężczyzn regularnie wnoszących ją do samochodu i wynoszących z powrotem, z wózka inwalidzkiego na kanapę i z powrotem. Ich męskość była wspaniale widoczna właśnie w tym akcie pomocy i służby.

W swej książce And The Band Played On, gej Randy Shihs, pomimo że mógł nie zdawać sobie sprawy z tego, podał piękną ilustrację tej prawdy. Homoseksualista, bardzo łagodny i bierny z natury został zrujnowany przez AIDS. Przyjaciółka, która się nim opiekowała w ostatnich miesiącach jego życia, była bardzo odważną, agresywną lesbijką. Byli bliskim przyjaciółmi, widać było, że szczerze się kochają .Gdy mężczyzna był coraz bardziej chory, jego twarda przyjaciółka lesbijka stawała się coraz bardziej czuła i delikatna. Jej siła zdawała się blaknąć w miarę, jak jej miłość dla umierającego coraz głębiej drążyła jej serce. Z drugiej strony, im bardziej ona miękła, tym silniejsze było jego pragnienie, aby ją chronić. Pragnąc osłaniać jej kruche serce, stawał się coraz silniejszy. Randy Shilts tak naprawdę opisał proces rodzenia się mężczyzny (i kobiety).

Jeszcze kilka lat temu na konferencjach Exodusu w piątki przed bankietem pożegnalnym prowadziliśmy spotkania, na których fryzjerzy (głownie mężczyźni) czesali kobiety i robili im makijaż, choć taka ekspresja kobiecości była dla nich przerażająca. Przyglądając się mężczyznom pełnym delikatności i wrażliwości, którzy usługiwali tym kobietom, zawsze miałem przekonanie, że jestem świadkiem pięknego przejawu męskiej siły.

Jezus był najdoskonalszym mężczyzną. Nigdy nie musiał tęgo udowadniać, lecz jakże wyraźnie to okazywał. Poprzez uprzejmą rozmowę z kobietą przy studni, ratując życie kobiety złapanej na cudzołóstwie, życzliwie ustępując swej matce, gdy prosiła Go, by zrobił coś, kiedy na weselu w Kanie zabrakło wina, brał dzieci na ręce – Jego męskość lśniła jasnym blaskiem. Myjąc stopy swoim uczniom, dał tym mężczyznom, których wybrał na swoich naśladowców, przykład męskiej siły, której można użyć w służbie innym.

Gdybym był twórcą reklam, przy każdej możliwej okazji umieszczałbym pewien obrazek, ponieważ przyciąga on uwagę niemal każdego: mężczyzny, kobiety, dziecka. Jest to obraz młodego mężczyzny, który idzie i trzyma za rękę malucha, małe dwu-, trzyletnie dziecko, chłopca czy dziewczynkę. Symbolizuje to męską siła podporządkowaną jednemu celowi: aby prowadzić i chronić kogoś, kto jest dużo mniejszy i słabszy. Nie sposób mu się oprzeć. Właśnie taki jest sens męskości zgodnie z Bożym pragnieniem – służba innym.

Byłoby wspaniale, gdybyśmy mogli po prostu ?być” mężczyznami, lecz dla wielu z nas było to niemożliwe z powodu naszej przeszłości. Być może nasza kultura sprawiła, że współczesny mężczyzna nie potrafi być mężczyzną w sposób nieświadomy, instynktowny. Jest jednak sposób na to, aby świadomość ta nie obracała się w narcyzm. Chodzi o to, abyśmy żyli zgodnie z zasadą, że nasza męskość jest czymś, co rozdajemy, czymś co Bóg stworzył w nas po to, abyśmy mogli używać tego dla dobra innych.

 

Alan Medinger

 

 

Artykuł ten pochodzi z biuletynu ? Regeneration News” z sierpnia 1993 r. i został opublikowany za zgodą Autora.