Przed przyjściem tutaj byłem zupełnie innym człowiekiem, nieśmiałym, strachliwym, zamkniętym w sobie. Pomoc pozwoliła mi się otworzyć. Dziękuje, za zrozumienie za wysłuchanie i akceptacje bo naprawdę tutaj to otrzymałem! — Zbyszek

Czytelnia

Alan Medinger „Nie jesteś gejem, nie jesteś lesbijką”

Alan Medinger

 

Nie jesteś gejem, nie jesteś lesbijką

 

 

 Kondycja homoseksualna jest faktem i wiele osób z nią się zmaga, lecz coraz więcej ludzi dostrzega, że ?homoseksualista” to nie jest prawidłowa tożsamość. Trudno jest zaprzestać takiego definiowania samego siebie, ale jest to możliwe i może stać się zasadniczym elementem naszego uzdrowienia.

      Artykuł ten pochodzi z biuletynu „Regeneration News” z czerwca 1994 r i został

opublikowany za zgodą Autora.

 

 

Sądzę, że temat tego artykułu będzie przybierał na znaczeniu w nadchodzących latach. Jeśli tak się stanie, to przed osobami zajmującymi się homoseksualizmem z perspektywy społecznej, duszpasterskiej czy osobistej rysują się olbrzymie zmiany.

W niniejszym artykule dajemy krótkie i pobieżne spojrzenie na głębokie i złożone zagadnienie, mając nadzieję, że stanie się to dla czytelnika bodźcem zarówno do przemyśleń teoretycznych, jak i działań osobistych, jeżeli dotyczy go problem homoseksualny.

Nie jesteś gejem, nie jesteś lesbijką!

W marcowym numerze czasopisma ?First Things” znalazła się seria artykułów na temat homoseksualizmu. Zgodnie z linią magazynu, różni autorzy pisali o homoseksualizmie, patrząc na niego z historycznej perspektywy judeochrześcijańskiej. Czytelnicy zareagowali bardzo liczną korespondencją i w jednym z listów opublikowanym w wydaniu czerwcowo-lipcowym, czytelnik tak odniósł się do wniosków autorów artykułów: ?… Doszedłem do wniosku, że sprawą zasadniczą jest autentyczność dotycząca przekonania tych osób co do własnej tożsamości. Niezależnie od przyczyn ich kondycji seksualnej, natura i zakres ich relacji jest determinowana przez orientację homoseksualną…”

Autor listu mówi, że to, w jaki sposób traktujemy homoseksualizm i osobę homoseksualną, zależy od tego, czy bycie taką osobą jest autentyczną tożsamością.

Co jednak byłoby, gdyby homoseksualizm nie był prawidłową tożsamością, lecz może sztuczną kategorią osobowości utworzoną w jakimś celu? W konsekwencji, i sądzę, że jest to logiczne, nie mielibyśmy wówczas żadnego powodu, aby ?osoby homoseksualne” miały mieć jakieś szczególne względy. Normy moralne i społeczne byłyby dla nich takie same jak dla wszystkich innych. Taka osoba nie mogłaby już więc określać się mianem homoseksualisty (geja/lesbijki), lecz po prostu byłaby mężczyzną lub kobietą z jakimiś uwarunkowaniami dotyczącymi pociągu seksualnego i uczuciowego, poczucia własnej wartości, umiejętności nawiązywania relacji z osobami przeciwnej płci itp. Koncepcja, że nie ma czegoś takiego jak homoseksualista, wypływała z coraz większą częstotliwością przez ostatnie lata w świeckim świecie. W grupach dla byłych gejów przez długi czas namawialiśmy ludzi, aby nie definiowali siebie w oparciu o swoje konkretne grzechy czy formy niedoskonałości. Pozbycie się tej tożsamości i uznanie, że Bóg stworzył nas jako mężczyznę i kobietę było pierwszym krokiem w procesie uzdrowienia. Uczyniliśmy to, nie przestając uznawać faktu, że jako grzeszni ludzie wzrastający w grzesznym świecie naprawdę mamy konkretne problemy ze swoim pociągiem seksualnym i tożsamością płciową.

Mamy nadzieję, że chrześcijanie patrząc na świat, widzą jednocześnie to, jaki on naprawdę jest i jaki powinien być zgodnie z planem jego Stwórcy. Spojrzenie wyłącznie świeckie czy wyłącznie naukowe stara się postrzegać świat takim, jaki jest – i często skazane jest to na niepowodzenie. Osoby zeświecczone, które próbują uporać się z koncepcją ?osoby homoseksualnej”, czynią to z perspektywy historii, antropologii, socjologii, logiki i innych dyscyplin akademickich – nie dokonując oceny jakościowej ani osądu moralnego. Przyjrzyjmy się temu, co mówią: Koncepcja osoby homoseksualnej jest stosunkowo młoda. Słowo ?homoseksualny” powstało w XIX w. wraz z wyłonieniem się psychiatrii za sprawą Freuda i innych. Przez tysiąclecia ludzkość zauważała zachowania homoseksualne, ale postrzegała je jako właściwe pewnej grupie ludzi. I chociaż można było zaobserwować, że są osoby zdecydowanie angażujące się wyłącznie w zachowania homoseksualne, nie istniała potrzeba patrzenia na te osoby jako różniące się od reszty społeczności pod jakimiś innymi względami poza tymi właśnie zachowaniami.

Jest to kluczowa myśl w obszernym opracowaniu Davida F. Greenberga: The Construction of Homosexuality. Dr Greenberg dokonuje przeglądu zewnętrznych przejawów i społecznego odbioru homoseksualizmu, badając niemal wszystkie liczące się cywilizacje, począwszy od początków historii pisanej aż po czasy obecne. Niemal w każdej kulturze odnajdujemy praktyki homoseksualne, jednak w świetle niezwykłe licznych ich odmian, począwszy od akceptowania homoseksualizmu jako pewnego etapu okresu dojrzewania u mężczyzn w Nowej Gwinei po traktowanie ich jako sposobu poniżania i upokarzania pokonanego wroga w starożytnej Grecji czy Persji, wysuwa śmiałe twierdzenie, że homoseksualizm należy postrzegać jako ?zjawisko natury biologicznej, stale występujące w różnych okresach historycznych i różnych społeczeństwach” (s. 484). Zachęca, abyśmy mocniej podkreślali to, że homoseksualizm jest zachowaniem znajdującym się pod wielkim wpływem całej społecznej organizacji kultury.

Bycie homoseksualistą wymyka się definicji. W to zagadnienie wprowadził mnie psychiatra, który otwierał ostatnią konferencję National Association for Research and Therapy of Homosexuality [Krajowe Stowarzyszenie na Rzecz Badania i Terapii Homoseksualizmu] odbywającą się w Filadelfii (USA). Dr Uriel Meshoulam zwrócił uwagę na potocznie panujące przekonania na temat osoby homoseksualnej: przytoczę tutaj sens jego wypowiedzi, chociaż nie

jest to dokładny cytat: Definiujemy osobę homoseksualną jako kogoś, kogo pociągają seksualnie osoby tej samej płci. Następnie mówimy, że dana osoba czuje pociąg seksualny do osób tej samej płci, ponieważ jest homoseksualna.

Do tej pory jeszcze niczego nie powiedzieliśmy. Przypomina mi to pewne zdarzenie z mojego życia, kiedy poszedłem do okulisty, ponieważ cierpiałem na chroniczne przekrwienie oka. Lekarz zbadał mnie starannie i powiedział mi, że mam canjunctivitis. Zapytałem, co to znaczy, a on odpowiedział: ?To znaczy, że ma pan przekrwione oko”. Powiedziałem na to: ?Bardzo panu dziękuję”. Bell i Weinberg w swoim opracowaniu dla Instytutu Kinseya na temat współczesnych homoseksualistów postanowili zatytułować swoje studium: Homosexualities: A Snuły of DiversityAmongMen and Women, stosując liczbę mnogą [homoseksualizmy] z powodu ogromnej różnorodności, jaką zaobserwowali u osób homoseksualnych. Opierając się

na przeprowadzonych na szeroką skalę badaniach, próbowali zdefiniować homoseksualnego mężczyznę i homoseksualna kobietę, lecz stwierdzili, że jest to niemożliwe, ponieważ różnice między poszczególnymi jednostkami są zbyt duże. Liderzy ruchów gejowskich szukając powszechnej społecznej akceptacji, zaprzeczają, jakoby od pozostałej społeczności różniło ich coś poza pociągiem seksualnym. (Trzeba jednak zdawać sobie sprawę z tego, że kiedy starają

się uzyskać jakieś szczególne przywileje albo podnieść poczucie własnej wartości w swojej społeczności, skupiają się na tym, jak bardzo są inni.) Gdybyśmy mogli powiedzieć, że osoba homoseksualna to taka, w której ciele znajduje się taki a taki gen albo która ma nadzwyczaj wysoki poziom jakiegoś hormonu, albo której narządy płciowe różnią się od normalnych, mielibyśmy prawo stwierdzić, że jest to pewien typ osoby. Jednak mimo usilnych starań naukowców będących homoseksualistami i innych, nie udało się jak dotąd ustalić powszechnie przyjętej sprawdzalnej fizycznie cechy, która pozwoliłaby zidentyfikować jakąś osobę jako homoseksualna.

Ponieważ nie ma czynnika przyczynowego, kiedy stwierdzamy, że ktoś jest osobą homoseksualna, wracamy do zamkniętego cyklu myślowego; nazywamy odczuwany przez nią pociąg, ale nie definiujemy osoby.

Podział świata na homoseksualny i heteroseksualny jest sztuczny i arbitralny. Wraz z wprowadzeniem słowa ?homoseksualny” na określenie osób, które odczuwają pociąg przede wszystkim do własnej płci, trzeba było zacząć używać słowa ?heteroseksualny”, aby określić ludzi mających pociąg seksualny do osób odmiennej płci. To, że każdy jest albo heteroseksualny, albo homoseksualny (poza nielicznymi biseksualistami), jest zakorzenione w naszym myśleniu. Takie postrzeganie ludzkości prawdopodobnie bardziej niż cokolwiek innego wzmacnia koncepcję osoby homoseksualnej. Ale jest to kwestia zupełnej dowolności. Nie czynimy żadnych innych podziałów wśród ludzi, uwzględniając ich preferencje seksualne. Proszę mi wybaczyć tworzenie pewnych neologizmów, ale nie dzielimy świata na pedofili i dorosłofili albo nekrofili (uprawiających seks ze zmarłymi) i żywofili. Jest niezaprzeczalnym faktem, że niewielki procent osób w naszym społeczeństwie czuje pociąg do dzieci, inny niewielki procent chce uprawiać seks z nieboszczykami, a dwa lub trzy procent woli seks z osobami tej samej płci. Dlaczego jednak w oparciu o jedną preferencję mamy dokonywać jakichś podziałów rodzaju ludzkiego?

Określenie siebie jako homoseksualisty jest sprawą wyboru, a nie stwierdzeniem faktu. Opracowanie to podaje, że średni czas od stwierdzenia pierwszych odczuć seksualnych do własnej płci do stwierdzenia, że jest się osobą homoseksualna, trwa około sześciu lat. W moim przypadku trwało to o wiele dłużej Zauważmy, że ludzie żyjący w XX w., którzy przeżywali całe swoje życie, odczuwając pociąg do osób tej samej płci, nie określali się mianem homoseksualistów.

Tożsamość jest środkiem obronnym podjętym w celu legitymizacji odczuć i zachowań. Tworzą ją i wzmacniają niska samoocena i syndrom ofiary. Nie dziwi, że wielu z nas jako źródło swojego homoseksualizmu uważa niskie poczucie własnej wartości i rzeczywiście, homoseksualiści, szczególnie jeżeli wyrosną na ?innych”, mają pewne słuszne pretensje do statusu ofiary.

Tworzenie gejowskiej subkultury i związanego z nią ruchu politycznego przez ostatnie 25 lat polegało w dużej mierze na staraniach, aby nadać tożsamość ludziom odczuwającym pociąg homoseksualny. Jest to zasadniczo ruch polityczny, a jego przywódcy robią to, co zawsze czynili demagodzy: rozszerzają swoją władzę i wpływy, namawiając swoich członków, aby coraz mocniej identyfikowali się z ich grupą, Ich postawa ?my-oni”, silne poczucie krzywdy, poczucie wyższości, wszystko to sprawia, że ruch gejowski przybiera na sile i szerzy koncepcję bycia osobą homoseksualna do tego stopnia, że myślenie w innych kategoriach albo patrzenie na świat z innej perspektywy staje się niemal niemożliwe.

Skrajności, do jakich ta identyfikacja może doprowadzić, potwierdzają niewiarygodnie liczne organizacje gejowskie istniejące w większości dużych miast USA. W mieście wielkości Baltimore jest ponad 50 organizacji ?gejowskich”. Można przystąpić do stowarzyszenia homoseksualnych lekarzy czy prawników, wziąć udział w gejowskiej lidze siatkarskiej, stać się członkiem grupy homoseksualnych kwakrów, a nawet gejowskiej grupy republikańskiej. Tak wiele osób odczuwających pociąg homoseksualny dokonało wyboru budowania własnej tożsamości w oparciu o tenże pociąg, że, posługując się słowami autora listu zacytowanego na początku tego artykułu, ?natura i zakres ich relacji” staje się niezwykle uzależniona od ich homoseksualnej tożsamości. To jest wybór, nie jest to nieuniknione. Jeżeli koncepcja osoby homoseksualnej naprawdę jest kwestią arbitralną lub zasadniczo nieścisłą, to w jaki sposób zrozumienie tej prawdy może pomóc mężczyźnie lub kobiecie starającym się pokonać swoje odczucia i zachowania homoseksualne?

Po pierwsze, uważam, że powinniśmy mieć pewność, że pójście dalej tą drogą nie doprowadzi nas do zaprzeczenia tej tożsamości. Faktem jest, że niektórzy z nas od najmłodszych lat, w sposób mniej lub bardziej świadomy, odczuwali pociąg seksualny i/lub uczuciowy do osób tej samej płci, a do przeciwnej nie. Jednak mając tę wiedzę, proponuję, abyśmy postarali się zmienić własny schemat myślenia. Będzie to niezwykle trudne, ponieważ wymaga od nas zmiany zasadniczych punktów odniesienia, poprzez które staraliśmy się postrzegać rzeczywistość. Sugeruję, aby traktować to w kategoriach pewnego procesu, w którym krok za krokiem, wycofujemy się ze swojej tożsamości homoseksualnej. Oto pewne kroki, jakie można podjąć:

Zacznij odróżniać geja od osoby homoseksualnej. Dr Joseph Nicolosi w swojej książce Reparative Therapy for Maie Homosexuality, pisze na temat „homoseksualistów nie-gejów”, a więc osób mających odczucia homoseksualne, które nie chcą jednak identyfikować się z ruchem gejowskim. W swoim własnym myśleniu spróbuj świadomie odrzucić podział ludzkości na heteroseksualną i homoseksualną. Zacznij od spojrzenia na wielkie różnice w zamiłowaniach, talentach, pragnieniach – nawet pożądaniu seksualnym ? u osób charakteryzujących się pociągiem homoseksualnym. Nie stanowią jakiejś odrębnej jednej grupy.

Zacznij skupiać się na tym, co charakteryzuje kobietę i mężczyznę: głos, sylwetka, genitalia, zarost, itp. Pamiętaj, że każdy chromosom w twoim ciele mówi o tym, że jesteś kobietą lub mężczyzną Nie ma nic w twoim ciele ze znanych nam rzeczy, co świadczyłoby o twoim homoseksualizmie. Starannie i dokładnie wymień problemy, które blokują twoje funkcjonowanie jako mężczyzny czy kobiety zgodnie z tym, jaki plan ma wobec was Bóg. Mogą to być:

  1. Chęć uprawiania seksu z innymi mężczyznami (kobietami).
  2. Brak pociągu seksualnego do przeciwnej płci.
  3. (U mężczyzn) Uczucia nie przystawania do innych mężczyzn.
  4. (U kobiet) Brak zaufania do mężczyzn.
  5. Nałogowa masturbacja.
  6. Usilne pragnienie przytulenia przez osobę tej samej płci.
  7. Pragnienie kontrolowania innych albo bycia kontrolowanym.

Właśnie takie lub inne są twoje problemy; twój problem nie polega na tym, że jesteś homoseksualistą. Lista każdej konkretnej osoby będzie inna. Na każdej znajdą się sprawy, z którymi można poradzić sobie w sposób bezpośredni, a z innymi pośrednio traktując to jako część naszej podroży ku duchowej i emocjonalnej pełni. Przekonanie o tym, że jest się homoseksualistą, odbiera nadzieję. Możesz zapytać, jak mogę zmienić to, kim jestem?

Może nie to, kim jesteś. To prawda, że masz pewne szczególne problemy, ale z mocą Bożą, poprzez głęboką osobistą relację z Jezusem, możesz je pokonać.

 

Alan Medinger

 

      Artykuł ten pochodzi z biuletynu „Regeneration News” z czerwca 1991 r i został

opublikowany za zgodą Autora.