CHŁOPAKI KTÓRZY WALCZYCIE! DZIĘKI WASZEJ WALCE, JA WALCZĘ I JESTEM SILNIEJSZY, NIE USTAWAJCIE, PROSZĘ!!!! — Piotr 25 lat

Czytelnia

Ałan Medinger ” Od izolacji, poprzez przyjaźń do intymności”

Ałan Medinger

 

Od izolacji, poprzez przyjaźń do intymności

 

Homoseksualizm jest problemem dotyczącym związków międzyludzkich. Relacja z Jezusem jest na pierwszym miejscu w naszym procesie uzdrowienia, jednak tut za nią znajduje się potrzeba nauczenia się nawiązywania zdrowych relacji z osobami taj samej pici. Musimy zrozumieć, jakie przeszkody powstrzymywały nas przed nawiązywaniem zdrowych relacji i nauczyć się odróżniać przyjaźń od relacji intymnych. Następnie musimy zrozumieć, jak bardzo potrzebujemy jednej i drugiej. Artykuł ten pochodzi z biuletynu ?Regeneration News” z września 1993 r.

 

Jeśli dr Bill Consiglio nie myli się, twierdząc, że homoseksualizm często zaczyna się od niskiej samooceny, to należy przypuszczać, że wiele osób homoseksualnych ma skłonność do izolacji, ponieważ uważają one, że nie ma w nich nic interesującego czy pociągającego.

Jeśli racje ma Elisabeth Moberiy, twierdząc, że krytycznym czynnikiem warunkującym pojawienie się odczuć homoseksualnych jest brak właściwej więzi z rodzicem tej samej płci (określa to mianem odłączenia obronnego), oznacza to, że wiele osób homoseksualnych w młodym wieku doszło do wniosku, że skuteczną ochroną przed zranieniami emocjonalnymi będzie ucieczka w pewnego rodzaju izolację.

Wielu z nas uważa, że na homoseksualizm składają się zasadniczo dwa problemy: tożsamości i relacji. Oczywiście, oba te problemy w pewnym punkcie przecinają się – to, jakie mam w stosunku do siebie odczucia, jest w pewnym stopniu wynikiem moich relacji – jednak na innych poziomach oba problemy należy rozpatrywać oddzielnie. Problem związuj z relacjami ma dwie strony: brak relacji i relacje nieprawidłowe. Oczywiście, wrodzona potrzeba nawiązywania zdrowych życiodajnych relacji i nieumiejętność tworzenia ich prowadzi nas do złych relacji. Bitwa o pokonanie homoseksualizmu jest walką o przerwanie uzależnienia od grzesznych i niezdrowych związków seksualnych i emocjonalnych, a także staraniem o to, aby nauczyć się, jak mamy odnosić się w zdrowy i właściwy sposób do innych ludzi.

W innym miejsca tego numeru naszego biuletynu Bruce McCutcheon omawia książkę False Intimacy [Fałszywa intymność! którą uważam za wartościową pozycję zarówno dla nas, jak i dla osób szukających u nas pomocy. Jedną z głównych przesłanek jest stwierdzenie, że osoba uzależniona seksualnie próbuje użyć seksu jako substytutu intymności. Odgrodzoną od prawdziwej intymności z powodu głęboko zakorzenionych mechanizmów obronnych osobę uzależnioną od seksu pociąga stosunek płciowy lub fantazjowanie, które na krótką chwilę zapełniają lukę powstałą na skutek braku autentycznej bliskości .Zgadzam się z autorem, lecz uważam, że na bardziej podstawowym poziomie osoba homoseksualna lub uzależniona od seksu próbuje wykorzystywać seks jako substytut związku. Ponadto sądzę, że zachęcanie osoby walczącej o wyzwolenie z tego uzależnienia do starania się o nawiązywanie relacji intymnych, zanim nauczy się ją umiejętności nawiązywania relacji w ogóle, prowadzi do skrócenia naturalnego procesu i często w wyniku takich działań nie otrzymujemy ani relacji, ani bliskości.

Tak naprawdę, zamierzam postawić wszystko na jedną kartę, mówiąc, że wyłączając małżeństwo, zwykła przyjaźń jest ważniejsza od intymności. Mówię to w oparciu o własne obserwacje, z których wynika, że wśród osób samotnych mało kto dobrze funkcjonuje bez przyjaźni, a jednocześnie bardzo wiele osób dobrze sobie radzi, nie mając nikogo, z kim łączyłaby je szczególna bliskość.

Mówiąc o relacjach czy przyjaźni, mam na myśli związek łączący dwie osoby lub grupę osób, które wiele znaczą dla siebie nawzajem. W tym znaczeniu, sądzę, że jest to coś silniejszego niż przyjaźń, która może oznaczać wzajemne ładowanie się sobą, ale niekoniecznie związek emocjonalny. Z drugiej strony, taki związek może zaspokoić ważne potrzeby emocjonalne, jednak nie oznacza całkowitego otwarcia, uczciwości i bezbronności, które są niezbędnymi elementami autentycznej bliskości.

Po pierwsze, przyjrzymy się temu, co rozumiemy przez związek. Następnie zestawimy to z intymnością, po czym przedstawimy problemy związane z izolacją i metody ich rozwiązywania dla osób wychodzących z homoseksualizmu.

Czym charakteryzują się związki, jakich potrzebujemy? Patrząc na ludzi prowadzących życie w izolacji, zastanówmy się, co takiego jest w związkach z ludźmi, co może zaspokoić niektóre z ich podstawowych potrzeb, i czy jeśli tak się nie stanie, skłonią się ku niewłaściwym związkom seksualnym czy emocjonalnym?

Po pierwsze, ważny związek oparty jest na dobrowolności. Możemy pracować w biurze pełnym ludzi albo żyć w licznej rodzinie, a mimo to żyć w straszliwiej izolacji. Zjednoczenie fizyczne nie załatwia sprawy. Musimy dokonać wyboru: chcę być z tą osobą, a ona chce być ze mną.

Po drugie, są wspólne zainteresowania, cele czy wartości i poglądy – a nie wspólne potrzeby. Związek oparty na wzajemnych potrzebach ma tendencję do zmierzania ku współuzależnieniu; związek taki będzie wysysał z nas soki. Relacja oparta na wspólnych zainteresowaniach, celach i przekonaniach jest skierowana na zewnątrz i prowadzi do radości ze wspólnych odkryć i przygód. To stanowi o jej życiodajnym charakterze.

Prowadzi to prosto do trzeciej charakterystycznej cechy poważnego związku: ma on być źródłem radości. Cieszę się z tego, co razem robimy i cieszy mnie przebywanie z tobą.

Poza tymi trzema elementami ważne dla nas związki mogą przybrać różnoraką formę. Osoby, które je tworzą, mogą być do siebie podobne lub uzupełniać się nawzajem. Mogą to być rówieśnicy albo osoby z różnych pokoleń. W prawdzie najczęściej będą to relacje pomiędzy dwoma osobami tej samej płci, jednak nie zawsze tak będzie. Mogą to być małe grupki składające się z więcej niż dwóch osób – jest to charakterystyczne dla mężczyzn.

Co takiego jest w intymnym związku, co nie występuje w opisanym tutaj typie przyjaźni? Ogólnie rzecz ujmując, chodzi tu o autentyczne wzajemne poznanie. Zauważamy dalej posuniętą uczciwość i odsłonięcie siebie, a co za tym idzie, głębsze zaufanie. Naprawdę mnie znasz i akceptujesz mnie, dlatego ufam, że zawsze będziesz przy mnie. Oczywiście, taka pogłębiona relacja rodzi inne dobrodziejstwa, których nie znajdziemy w innych związkach.

Jednak poszukiwanie bliskości, jeśli nie wyrasta ona z przyjaźni, oznacza, że na poziomie emocjonalnym robimy to, co robiliśmy na poziomie fizycznym. Jesteśmy tak straszliwie spragnieni, że spieszymy się do tak intensywnej relacji, jak to tylko możliwe – fizycznej czy emocjonalnej. Natychmiast rzucamy się na zdobycz, nieważne w jakim celu: czy chodzi o to, aby pójść z nią do łóżka, czy zacząć wyznawać sobie nawzajem swoje najgłębsze, najbardziej mroczne tajemnice. Takie relacje skoncentrowane na zaspokajaniu własnych potrzeb są prawie zawsze skazane na porażkę. U mężczyzn proces przejścia od przyjaźni, poprzez głębszą relację, aż do szczególnej bliskości wydaje się przebiegać w sposób bardziej naturalny niż u kobiet. Przede wszystkim, mężczyźni skłaniają się bardziej do świata zewnętrznego i dlatego mają tendencje do opierania swoich związków na wspólnych zainteresowaniach i przekonaniach. Poza tym, są mniej werbalni i dlatego mają mniejszą skłonność i prawdopodobnie mniejszą potrzebę mówienia o bliskości. W ten sposób czas buduje więź zaufania, aby kiedy przyjdzie prawdziwa potrzeba, wiadomo było, do kogo się zwrócić. Mężczyźni mogą rozwijać bliską relację przez lata, zanim zostanie ona wyrażona słowami.

Mam kilku takich przyjaciół. Jeden z nich był moim przyjacielem przez 20 lat i nie przypominam sobie żadnej rozmowy ?od serca”, a poza tym widywaliśmy się nieregularnie. Mimo to jestem pewien, że obaj mieliśmy świadomość łączącej nas więzi. Kiedy straciłem pracę, natychmiast znalazł się przy mnie i była to zupełnie naturalna reakcja, jeśli wziąć pod uwagę tę milczącą więź, która wytworzyła się między nami. Kilka lat później, kiedy miał poważne problemy natury osobistej, byłem przy nim. Te lata wykształciły zaufanie, które stało się bezpieczną opoką dla uczciwości i otwartości, chociaż nigdy nie padło słowo na ten temat. Jak wszyscy wiemy, z kobietami jest inaczej, zarówno z tego względu, że są lepsze w wyrażaniu uczuć i z powodu wewnętrznej ?wiedzy” umożliwiającej im głębokie zrozumienie innych znacznie lepiej, niż potrafią mężczyźni. Dlatego, kiedy kobieta bardzo mocno pragnie przyjaźni, dobrze byłoby, gdyby świadomie powstrzymała się i nie spieszyła się zbytnio z nawiązywaniem jej i nie miała zbyt wielkich oczekiwań. Oczekiwania te rzadko są urzeczywistniane i często działają odstraszająco. Bardzo często obserwujemy to u zgłaszających się do nas osób.

Pracując z osobami pragnącymi pokonać homoseksualizm, zauważamy, że zbyt mocne i zbyt wczesne pragnienie bliskości sprawia, że mężczyźni stają wobec rzeczywistości, której nie potrafią sprostać, a kobiety wchodzą w rzeczywistość, z którą nie potrafią sobie poradzić. Wstrzymajmy się nieco.

Powiemy teraz o tym, co izoluje ludzi. Jakie przeszkody musimy pokonać, aby nauczyć się nawiązywać relacje międzyludzkie, które zaspokoją naszą ludzką potrzebę takich relacji i wzajemnego porozumienia?

Sądzę, że na pierwszym miejscu jest ignorancja. Po prostu nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak ważne są relacje międzyludzkie albo ograniczyliśmy się do małżeństwa czy innego rodzaju głębokiej relacji i zapomnieliśmy o zwykłej potrzebie kontaktu z drugim człowiekiem. Odkryłem, że kiedy uciekam w izolację, lepiej niż cokolwiek innego wyrywa mnie z niej coś zabawnego, co robię z innymi ludźmi – z całą pewnością lepiej niż introspekcje na temat, dlaczego czuję, że jestem jakby na uboczu życia.

Ostatnio przechodziłem okres odcięcia się od ludzi. Pewnego wieczoru mój syn namówił mnie i pozostałych członków rodziny, abyśmy zagrali w Trypolis. Nie za bardzo lubię Trypolis, ale po wieczorze spędzonym przy stole na wesołych przekomarzaniach byłem całkowicie odprężony. Nie potrafię wyjaśnić, co się stało, podobnie, jak nie potrafię wyjaśnić, co dzieje się z moim ciałem, kiedy rano jem płatki na śniadanie. Nie mam pojęcia, co takiego ryboflawina i niacyna robią z moim ciałem, ale wierzę w to, co mówią specjaliści, że są mi one potrzebne. Wierzę także, że przebywanie z innymi -nawet podczas gry w Trypolis – w jakiś sposób karmi moją duszę.

Problem polegający na przywiązywaniu zbytniej wagi do tego, co robimy z innymi ludźmi, zamiast po prostu przebywania z tymi, których lubimy, szczególnie może dotyczyć chrześcijan.

Homoseksualizm wyrasta jako odpowiedź bądź na niezaspokojone w dzieciństwie potrzeby, bądź na jakiegoś rodzaju traumatyczne doznanie – często wykorzystanie seksualne. Oczywiście, są to reakcje natury obronnej. ?Nie skrzywdzicie mnie więcej” albo ?Postaram się o zaspokojenie swoich potrzeb”. Nie potępiamy dziecka za takie reakcje; być może był to jedyny sposób, aby przeżyć. Jeżeli jednak stają się one naszym sposobem na kontakty ze światem, to jest to niewłaściwe i grzeszne. Poza tym, taka postawa izoluje nas.

Najczęściej jest tak, że od innych ludzi oddziela nas mur, jaki uczyniliśmy z samych siebie, i tylko my możemy go rozebrać. Taka postawa może przybrać różnorakie formy.

Zabezpieczenia izolują nas. Jest to ostatecznie mur wymierzony w bliskość, który sygnalizuje: Jeżeli ktoś się zbliży, zrani mnie”. Często jest to także mur przed wszelkiego rodzaju relacjami. Nikt cię nigdy nie odrzuci, jeżeli nie będziesz próbował się do niego zbliżyć. Nigdy nie doznasz upokorzenia, jeżeli nie podejmiesz ryzyka zrobienia czegokolwiek.

Izoluje nas egocentryzm. Przekonanie, że zaspokojenie naszych potrzeb jest tak ważne, że wszystko inne musi znaleźć się na drugim miejscu, jest pewną zaporą przed relacjami międzyludzkimi. Prawda jest taka, że większość z nas nie zna tak naprawdę własnych potrzeb. Ci, którzy krążą od kościoła do kościoła, ponieważ nie mogą odnaleźć tego, który ich ?nakarmi”, mogą zagłodzić się na śmierć z powodu braku przyjaźni. Jeśli będą żyli w przekonaniu, że naprawdę potrzebują porywających nabożeństw, wielkich kazań czy dynamicznej grupy singli, nigdzie nie zagrzeją długo miejsca i dlatego nie będą w stanie stworzyć prawdziwie owocnych relacji.

Użalanie się nad sobą które często w naturalny sposób przychodzi po ochronie samego siebie i egocentryzmie, chyba w najmniejszym stopniu przyczynia się do izolacji. Moje cierpienia emocjonalne spowodowane są przez innych ludzi – albo przez Boga. Izolacja człowieka złapanego w tę pułapkę często wynika po prostu z tego, że osoba użalająca się nad sobą nie jest zbyt pociągająca. Kto chciałby się przyjaźnić z czarną dziurą?

Ochrona samego siebie, egoizm i użalanie się nad sobą – wszystko to są grzeszne sposoby nawiązywania relacji ze światem. Są grzeszne, ponieważ stawiają nas w centrum wszechświata, a w wymiarze chrześcijańskim mówimy o ich grzeszności, ponieważ ich korzenie tkwią w strachu, że sami musimy być swoimi obrońcami – Bóg nam nie wystarcza.

Krytycznym momentem w burzeniu muru jest żal za grzechy. Przyznajemy przed Bogiem, że ochrona samego siebie, egoizm i użalanie się nad sobą były niewłaściwymi sposobami radzenia sobie z życiem. Musimy chcieć Mu zaufać, kiedy wychodzimy zza murów obronnych i staramy się rozpocząć życie zgodne z naturą istot pragnących życia w przyjaźni, jaką nas sam obdarzył.

Tego kroku bardzo obawiają się osoby naprawdę odizolowane od świata. Ale to nie musi być wielki krok. Nie jest to przesadzenie muru, po którym następuje skok prosto w głęboką bliskość. Raczej należy wyjmować po jednej cegle, pozwolić innym ludziom stopniowo wchodzić w nasze życie. Próbować cieszyć się drugim człowiekiem w najprostszy sposób.

Po stworzeniu Adama Bóg powiedział: ?Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam”. Wprawdzie najlepszym sposobem Boga na samotność mężczyzny było stworzenie kobiety, lecz Bóg nie powiedział tylko, że nie jest dobrze, aby mężczyzna nie miał żony. Bóg zdecydowanie wyraził również potrzebę mężczyzny i kobiety, którą jest życie w relacji z innymi ludźmi. Stworzenie przez Niego rodziny, obdarzenie nas różnymi darami, fakt, że znacznie więcej rzeczy można zrobić wspólnie z innymi niż samemu, wszystko to wskazuje na to, że Bóg pragnął, abyśmy wkraczali w różnego typu związki, nie tylko małżeńskie.

Bóg dał nam sposób na zaspokojenie naszej potrzeby bezpośredniej bliskości cudownie zażyły związek z Jego Synem.Tymczasem możemy przerwać swoją izolację od ludzi, jeżeli po prostu zaczniemy szukać przyjaźni. Mogą nam one niewiele dawać w krótkim czasie i często są trudne, ale w ostatecznym rozrachunku są prawdziwie życiodajne. Mogą prowadzić do autentycznej bliskości lub nie, ale z pewnością staną się spełnieniem dla nas jako istot stworzonych do bycia z innymi.

 

 

 

 

 

 

Alan Medinger

 

 

Artykuł ten pochodzi z biuletynu ? Regeneration News” z września 1993 r. i został opublikowany za zgodą Autora.