Życzę Ci, żebyś podjął właściwa decyzję i zaryzykował chodź tak naprawdę niczym nie ryzykujesz, niczego nie stracisz, a wiele zyskasz. — Miłosz

Czytelnia

Alan Medinger „Pokonywanie lęków”

Alan Medinger

 

Pokonywanie lęków

 

 

Cóż więc począć ze wszystkimi tymi lękami? Jak mężczyźni czy kobiety mogą je pokonać? Na początek przyglądnijmy się dwóm ważnym punktom dotyczącym lęków. W większości przypadków:

 

1. Lęki nie mają racjonalnego uzasadnienia.

 

Lęki są tak emocjonalnie zakorzenione, że często inni ani my sami nie potrafimy ich sobie wyperswadować. Tak, ty kobieto możesz przyjmować fakt, iż istnieje niewielka szansa, by jakiś mężczyzna w kościele, czy w pracy mógł cię skrzywdzić, ale mimo wszystko nadal będziesz obawiać się mężczyzn. Tak, ty mężczyzno wiesz, że chłopcy z sąsiedztwa nie wyśmieją cię, ponieważ nie jesteś na bieżąco z najnowszymi transferami w lidze futbolowej, niemniej i tak będziesz unikał ich towarzystwa. Lęk wniknął więc już na tyle głęboko, iż nie da się go pokonać jedynie logicznymi argumentami i świadomością nikłego prawdopodobieństwa zaistnienia groźnej sytuacji.

 

2. Od lęków nie można uciec.

 

Ostatecznie i tak będziesz musiał się z nimi zmierzyć. Dziecko nie jest w stanie pokonać swojego lęku przed wodą inaczej, jak tylko przez wejście do wody. W istocie pokonywanie lęków jest niezbędną częścią normalnego procesu dojrzewania do pełni męskości czy kobiecości. Czy nam się to podoba czy nie, jeżeli chcemy zakończyć proces dojrzewania i osiągnąć pełnię uzdrowienia, nie możemy przeskoczyć poszczególnych okresów rozwojowych. Musimy wniknąć w obszary, w których nasze lęki biorą swój początek.

 

Zatem, jeżeli lęki osiągnęły pułap nadmiernej irracjonalności, i jeżeli nie jesteśmy w stanie ich pokonać inaczej jak tylko poprzez stawienie czoła doświadczeniom, których się boimy, stoimy przed prawdziwym dylematem, prawda? Wydaje się to niemożliwe? Właśnie takim mogłoby się wydawać – z tą jednak różnicą: A Jezus spojrzał na nich i rzekł im: „U ludzi to rzecz niemożliwa, ale u Boga wszystko jest możliwe” (Mateusza 19:26).

Nasz Pan może przeniknąć do głębi naszych umysłów. Może dotknąć naszych serc. I w Nim możemy stanąć do walki, by przezwyciężyć nasze lęki.

 

3. Lęk może stanowić przeszkodę w naszej relacji z Bogiem

 

Doskonała miłość usuwa lęk ( 1 list Jana 4:18). Werset ten jest dla wielu z nas tak znany, że może już stał się pustym frazesem. Warto jednak przyjrzeć mu się bliżej.

Czym jest ta „doskonała miłość”, która usuwa lęk? Z pewnością nie chodzi tu o naszą „doskonałą” (wspaniałą, nieskazitelną) miłość – bowiem my sami nie jesteśmy zdolni kochać w ten sposób. Nie może też chodzić tu po prostu o doskonałą miłość Boga względem nas, gdyż Boża miłość jest zawsze doskonała, a mimo to wielu chrześcijan wciąż żyje w lęku. Czymże jest więc ta doskonała miłość, która usuwa wszelki lęk?

Jeżeli przyjrzymy się kontekstowi tego wersetu, zobaczymy, że Jan pisze o pełnej miłości relacji z Jezusem. Nie mówi on tutaj o jakimś uczuciu lub czymś, czego doświadczamy od czasu do czasu. Mówi o życiu w miłości. Życie, trwanie w miłosnej relacji z Bogiem oznacza nie tylko to, że Bóg nas kocha, ale również to, że przyjmujemy Jego miłość – Jego ogromną, bezwarunkową i nieprawdopodobną miłość, którą On nam oferuje. A życie w pełnej miłości relacji z Bogiem oznacza naszą miłość w odpowiedzi na Jego miłość, nie doskonałą, ale taką, którą potrafimy obecnie z siebie dać.

Dla wielu z nas przeszkodą, która powstrzymuje nas od pełnej miłości relacji z Bogiem jest nasza nieumiejętność przyjmowania Jego miłości. I tu znów ważne znaczenie ma lęk.

Wierzę, że wielu pobożnych chrześcijan obawia się Boga, ponieważ postrzegają Go jako tego, który się na nich gniewa lub jest nimi rozczarowany. Ci, którzy są przekonani, iż Bóg się na nich gniewa, obawiają się, że zrobili coś niewłaściwego, a Bóg zamierza pośrednio bądź bezpośrednio ich za to skrzywdzić. Mój strach polega na przekonaniu, że rozczarowałem Boga. On przecież zrobił dla mnie tak wiele, podczas gdy ja uczyniłem tak mało. Byłem zbyt samolubny. Być może włożyłem mniej zaangażowania w napisanie tego artykułu niż powinienem, a to zasmuca Boga. W swej miłości, pragnie On bym robił dla Niego wielkie rzeczy, a ja go zawiodłem. To były moje obawy – być może i ty się z nimi zmagasz.

Tego rodzaju lęki dotyczą przede wszystkim osób z niską samooceną oraz osób, które stale muszą coś sobie udowadniać. Doświadczanie czegoś podobnego może być przeszkodą w przyjmowaniu oraz w pełnym doświadczaniu Jego miłości. Może to doprowadzić do błędnego koła, ponieważ aby pokonać nasze lęki, potrzebujemy żyć z Bogiem w relacji wzajemnej miłości, jednak lęk mówiący, że jesteśmy powodem Bożego gniewu lub że Go rozczarowaliśmy, nie pozwala nam na pełne nawiązanie tego typu relacji.

Musimy więc stale sobie przypominać (i pozwalać, by inni nam przypominali), a może nawet wykrzykiwać prawdę na temat Bożych uczuć względem nas. Bóg nie jest na mnie zły! Nie jest. Nie rozczarowuję Boga! Nie rozczarowujesz. Bóg nie myśli w taki sposób. My moglibyśmy tak pomyśleć, lecz nie On. On nie jest wściekły ani na mnie ani na ciebie. On się nami rozkoszuje. On objawił nam swoją miłość – przede wszystkim poprzez krzyż – i chce, byśmy ją przyjmowali i mieli w niej upodobanie.

Trwając w pełnej miłości relacji z Bogiem, możemy z Nim stawiać czoła i pokonywać nasze lęki. I nawet, jeśli nasze najgorsze obawy się sprawdzą, kiedy jesteśmy rozbici i upokorzeni, On obróci wszystko ku dobremu. On opatrzy nasze rany i sprawi, że we właściwym czasie nasze bolesne doświadczenia staną się krokiem na drodze ku pełni wolnej męskości i kobiecości.

Z Bogiem po swojej stronie, jako doskonałym ojcem, mężem i obrońcą, kobieta może zaryzykować starcie ze swoimi lękami. Z Bogiem jako ojcem, bratem i najlepszym przyjacielem, mężczyzna może zaryzykować wejście w przerażający świat mężczyzn.

Z Bogiem wszystko jest możliwe.

 

Alan Medinger

 

 

Tłumaczenie: Gosia i Piotr Dąbrowscy

 

 

NARTH Bulletin, Vol. 13, No. 3, grudzień 2004, „Clinical Issues Within the Lesbian Struggle”