Jakkolwiek wielki nie byłby problem, to Bóg jest większy i jeżeli tylko my mamy wystarczająco dużo determinacji do tego, żeby powiedzieć Bogu „tak”, to Bóg jest w stanie w swoim czasie wszystko zmienić. — Maciek

Czytelnia

Alan Medinger Przebaczyć – ale jak?

 

Alan Medinger

Przebaczyć – ale jak?

W przypadku osób, która doznały głębokich zranień, przebaczenie moża być procesem. Możemy wypełnić Boże przykazanie, kiedy przebaczamy poprzez akt woli, ale aby doznać uzdrowienia ze skutków doznanej krzywdy, może zaistnieć potrzeba głębokiego przebaczenia w wymiarze emocjonalnym. Może to oznaczać długotrwałą pracę Ducha Świętego. Artykuł ten pochodzi z biuletynu ?Regeneration News” z marca 1991 r.

 

Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią.

Łk 23,34

 

To, że my, chrześcijanie, powinniśmy przebaczać, nie ulega wątpliwości. Wielokrotnie utwierdzają nas w tym słowa Jezusa.

To, że przebaczenie jest często trudną sprawą – szczególnie wtedy, gdy w grę wchodzi głębokie zranienie – także jest oczywiste. Bardzo wiele osób, które się do nas zgłosiły, latami toczy walkę o udzielenie przebaczenia, być może nieudolnemu rodzicowi czy osobie, która je molestowała.

Słowa Jezusa wypowiedziane z krzyża do tych, którzy go wyszydzili, znęcali się nad nim i zabili Go, mogą wspomóc nas w walce o przebaczenie, ponieważ bierze się ono z człowieczeństwa Jezusa. Nie powiedział ?Przebaczam wam”, ponieważ na krzyżu wyrzekł się swojej boskości. Całkowicie utożsamił się z nami i dziękujmy Bogu, że dzięki Jego cudownej łasce możemy się z Nim utożsamić.

Zanim przyjrzymy się przykładowi, jaki dał nam Jezus w sprawie przebaczenia, powiem o czymś, co uważam za kwestię absolutnie podstawową w dojrzewaniu do przebaczenia, szczególnie wtedy, kiedy doznana krzywda pozostawiła głębokie i trwałe rany. Przebaczamy na trzech poziomach.

Po pierwsze, dokonujemy wyboru, czy przebaczymy na poziomie woli. Czynimy tak w odpowiedzi na Boże przykazanie i temu wyborowi nie mogą towarzyszyć żadne ograniczenia. Po drugie, przebaczamy na poziomie umysłu – a więc ze zrozumieniem. Mój ojciec cierpiał na poważne problemy umysłowe przez większą część mojego życia. Ledwo sam radził sobie z życiem, jeszcze mniej uwagi poświęcał wychowaniu synów. Zrozumiałem to i pomogło mi to przebaczyć.

Wreszcie, przebaczamy sercem, które jest siedliskiem uczuć i jest to największa bariera dla wielu z nas. Decydujemy się na udzielenie przebaczenia; dostrzegamy powody, dla których powinniśmy przebaczyć; i nagle osoba, która nas skrzywdziła, czy to osoba tej samej płci lub należąca do podobnej klasy osób, czy mająca do spełnienia podobną rolę, robi coś, co dotyka naszej nieuleczonej rany i wtedy wybucha złość i wściekłość. Wówczas widzimy, że tak naprawdę nie przebaczyliśmy.

Dawniej mówiłem ludziom, że jeżeli świadomie przebaczyli, to zadość uczynili prawu i nie będą pociągani do odpowiedzialności za brak przebaczenia na głębszym poziomie. Teraz sądzę, że była to nieprawda. Ona dzieli nas na części (ciało, umysł, serce itp.), co nie jest zgodne z tym, jak postrzega nas Bóg. Jesteśmy całością. Mamy ośrodek swojego jestestwa i z niego, to znaczy z serca, musi wyjść przebaczenie, albo nasze przebaczenie nie było prawdziwe.

Dla wielu z nas, jeśli doznaliśmy głębokich zranień, przebaczenie będzie procesem. Aby przebaczenie doszło do głębi serca, potrzeba czasu. Z Jezusem było inaczej. Wyraźnie chciał przebaczyć tym, którzy Go ukrzyżowali. Jednak w przeciwieństwie do nich, widział wyraźnie ich serca i wiedział na pewno, że nie są świadomi swoich czynów. Dojście do tak dogłębnego zrozumienia mogłoby zająć nam wiele czasu. Ponadto, ze względu na swoją całkowitą bezgrzeszność mógł przebaczyć z serca w chwili, gdy doświadczał niewymownego cierpienia. Grzesznej naturze tak trudno przestać wpatrywać się w ból, nawet jeśli doświadczyliśmy go 20 czy 30 lat temu. Często ból ten staje się dla nas usprawiedliwieniem całego naszego podejścia do życia.

Prawdziwe przebaczenie może nam sprawiać trudność; istnieją poważne przeszkody. Skoro jednak Jezus był kuszony tak samo jak my, to z pewnością był stawiany także wobec przeszkód, które tak bardzo utrudniają nam przebaczenie. Spójrzmy na krzyż i popatrzmy, jak Jezus mógł przebaczyć.

Przede wszystkim, wypowiedziane przez Niego słowa wskazują na to, że nie przypisywał swoim oprawcom złych intencji. Nie powiedział, że są okrutni, sadystyczni czy żądni władzy, lecz powiedział, że nie wiedzą, co czynią Być może wiedział, że robili to, co uważali za słuszne dla utrzymania porządku. Dla kogoś spośród nas, kogo ojciec nie potrafił być naprawdę ojcem, tę nieudolność przypisujemy egoizmowi lub ambicjom, a nawet pragnieniu wyrządzenia krzywdy, natomiast prawda może być taka (i zwykle tak właśnie jest), że był najlepszym ojcem, jakim potrafił być, ale ponieważ sam nie doświadczył dobrych relacji z ojcem, ?nie wiedział, co czyni”.

Po drugie, Jezus nie sądził, aby akt przebaczenia ocalił Go przed ukrzyżowaniem. Jakże często się obawiamy, że jeżeli przebaczymy, będzie to równoważne z przekazem, że ten czyn nie był zły. Jest to zwykła nieprawda i jest to takie wielkie kłamstwo, że z pewnością pochodzi od ojca wszystkich kłamstw. W chrześcijańskim przebaczeniu nie ma takiego przekazu. Kiedy wyrządzona została straszliwa krzywda, a odpowiedzią na nią było autentyczne przebaczenie, kontrast między chwałą Bożą ,a brzydotą grzechu może być niemal oślepiający. Czy ktoś sądzi, że kiedy Corrie Ten Boom przebaczyła nazistowskiemu żołnierzowi, który zabił jej siostrę, wyraziła przyzwolenie dla tego strasznego aktu?? Nie, jej przebaczenie było świetlanym dowodem na to, ze dobro jest potężniejsze niż zło.

Wreszcie, słysząc słowa Jezusa z krzyża, widzimy, że zostawił ostateczny osąd swojemu Ojcu. Słowa Jezusa świadczą o tym, że przebaczył z serca, lecz jako człowiek pozostawił ostateczny sąd Ojcu. Rzeczywistym przeciwieństwem przebaczenia nie musi być brak przebaczenia, lecz osąd. Może on być bardzo trudny. Osoba, która była molestowana seksualnie jako małe dziecko, nie może wymazać z pamięci przerażającej krzywdy uważając, że oprawca nie był świadomy swoich czynów. Nie może przypisać takiej osobie nawet nikłej możliwości dobrych intencji. Jedyne, co możemy zrobić, to zostawić Bogu ostateczny osąd i karę za grzech.

W przypadku głębokich zranień przebaczenie może być procesem. Może wymagać nadprzyrodzonego działania Ducha Świętego. Jak wszystko inne, przebaczenie zaczyna się i kończy na krzyżu.

Alan Medinger

Artykuł ten pochodzi z biuletynu ? Regeneration News” z marca 1991 r. i został opublikowany za zgodą Autora.