Przystępując do pomocy2002 w moich najśmielszych marzeniach nie spodziewałem się tego wszystkiego dobrego, co tam otrzymałem. — Jan

Czytelnia

Alan Medinger ” Pułapka samotności”

 

 

Alan Medinger

 

Pułapka samotności

 

Samotność Jest jedną z najczęściej występujących przyczyn upadku w sferze seksualnej. Homoseksualizm jest problemem z nawiązywaniem relacji. Wiele osób jest odciętych od zdrowych życiodajnych relacji i ciągle popada w grzeszne i destrukcyjne związki. Aby nasze życie było zwycięstwem, potrzebujemy przyjaciół i potrzebujemy odnosić się do innych w Boży sposób, w sposób budujący. Artykuł ton pochodzi z biuletynu ?Regeneration News” z czerwca 2000 r.

 

Jest jedna rzecz, która bardziej niż cokolwiek innego wciąga z powrotem chrześcijan, którym staraliśmy się pomóc, do aktywnego życia homoseksualnego. To nie pożądliwość. Nie chodzi też o to, że nie zmieniły się ich uczucia czy odczuwany pociąg. Ta rzecz to samotność.

Zbyt wiele razy to widziałem zarówno u mężczyzn, jak u kobiet. Ci ludzie nie zmienili swoich przekonań. Większość nadal wierzy w tego samego Boga i nadal uznaje za autorytet Pismo Święte. Większość przyznaje, że Bóg nie akceptuje zachowań homoseksualnych. Jednak ich samotność jest tak wielka i silna, że prowadzi do tego, co określam mianem świadomego, lecz cichego buntu. ?Wiem, co mówi Bóg, ale po prostu nie potrafię tak żyć”.

Niektórzy mają za sobą aktywne, dość ekscytujące gejowskie życie, jednak większość to wieloletni chrześcijanie, którzy nie mają za sobą ?Egiptu”, do którego mogliby wracać myślami. Patrząc jednak przed siebie, widzą beznadziejnie smutne życie, które jest nie do zniesienia. Mając między trzydzieści a czterdzieści lat widzą czekające ich w przyszłości życie pozbawione głębokich związków emocjonalnych, życie przeżywane na peryferiach kultury rodziny, która nadal stanowi normę w ich otoczeniu. Samotnie i z marną nadzieją szukają kontaktu z drugim człowiekiem w taki sposób, o którym w głębi serca wiedzą, że jest zły.

Ból spowodowany samotnością może być przeżywany na różne sposoby. Czasem przyjmuje postać zwykłej nudy: noc za nocą, weekend za weekendem nie ma co robić, nie ma z kim razem doświadczać przyjemności. Większość zajęć poza domem – wyjście do restauracji czy do kina – kiedy odbywa się w samotności, wzmaga tylko poczucie osamotnienia. I jeśli praca takiego człowieka wydaje mu się pozbawiona znaczenia, życie w jego oczach staje się niemal bezcelowe.

Bólu samotności doświadcza się także w przekonaniu, że nie ma osoby, dla której jesteś kimś wyjątkowym. Nie ma nikogo, kto bardzo pragnąłby cię i potrzebował, co sprawiłoby, że miałbyś jakiś cel w życiu. Doświadczają tego mężowie i żony, rodzice; czasem nawet kochankowie. Istnienie takich osób jest niezwykle ważne i nadaje sens życiu. Wreszcie, cierpienie odczuwane z powodu samotności wynika także stąd, że nie mamy kogoś, kogo byśmy kochali. Bóg obdarzył nas zdolnością do miłości i w naturalny sposób szukamy obiektu tej miłości. Mogą nim być dzieci, małżonkowie, przyjaciele. Osoba samotna nie ma na kogo tej miłości przelać.

Mężczyźni cierpią bardziej z powodu nudy i braku celu, a kobiety bardziej z tego powodu, że nie zajmują szczególnego miejsca w czyimś sercu, ale zarówno kobiety, jak i mężczyźni doświadczają obu rodzajów cierpienia. Fakt, że taka samotność może nakłonić dobrego chrześcijanina do wejścia w grzeszny związek, świadczy o intensywności cierpienia Jak jednak mamy się zachować w takiej sytuacji? Podobnie jak w przypadku najtrudniejszych życiowych okoliczności, są dwie możliwości – radzenie sobie z sytuacją albo zmiana okoliczności. Sądzę, że w przypadku najbardziej samotnych osób potrzebne będzie połączenie obu tych działań – a nie należą one do łatwych. Najpierw zastanówmy się nad radzeniem sobie. Od chwili upadku ludzkość została pozbawiona doskonałej relacji z Bogiem i innymi ludźmi. Dlatego pewien stopień izolacji jest nieunikniony. Wszyscy musimy to przyjąć. Jednak na pewno ta sytuacja jest gorsza dla jednych niż dla drugich.

Samotność nie jest wyłączną własnością osób nie żyjących w małżeństwie, sądzę jednak, że jakiś stopień samotności jest niemal nieunikniony w sytuacji takiej osoby. Kiedy Bóg powiedział, że nie jest dobrze, aby mężczyzna był sam i jako remedium stworzył kobietę i ustanowił małżeństwo, zwracał się do całej ludzkości – zarówno mężczyzn, jak i kobiet. Nawet kiedy wybieramy życie bez małżeństwa, nawet jeżeli wybór ten jest podyktowany pragnieniem służenia Panu w sposób właściwy, szczególnie w przypadku osób niezamężnych, samotność niemal na pewno będzie pojawiać się z określoną regularnością.

W obecnej kulturze, kiedy ludzie bardzo często zmieniają miejsce zamieszkania, a rodziny wielopokoleniowe są rzadkością, samotność dotyka także wiele osób żyjących w małżeństwie. Szczególnie żonaci mężczyźni, kiedy brakuje im dobrej męskiej przyjaźni, często są samotni. Chrześcijanin może znaleźć pociechę i radosne towarzystwo w głębokim osobistym związku z Panem, ale nawet o Adamie Bóg powiedział, że jest ?sam”, chociaż cieszył się doskonałym obcowaniem z samym Bogiem. Radzenie sobie z samotnością oznacza po prostu, że należy pogodzić się z tym, że pewna doza samotności wynika z ludzkiej upadłej kondycji i jest czymś, co nie zawsze potrafimy zmienić. Jednak zmiana jest do pewnego stopnia osiągalna niemal dla każdego. Mamy wpływ na pewne okoliczności zachodzące w naszym życiu. Nie zamierzam teraz poradzić wam, abyście wyszli na ulicę i znaleźli sobie przyjaciół albo dołączyli do jakiejś grupy singli. Pewnie dokładnie w tym miejscu przerwalibyście lekturę, gdybym tak właśnie powiedział. Gdyby to było takie proste, nie byłoby samotnych osób. Zamiast tego chcę coś zaproponować, co być może nigdy wam się nie zdarzyło. Być może trzeba będzie czasu, aby nad tymi propozycjami popracować i może nie będzie ich łatwo zrealizować, są jednak osiągalne dla większości ludzi i mogą być pomocne. Rozważ takie możliwości:

1 Znajdź ujście dla swojej miłości. Twój problem być może nie polega na tym, że nikt cię nie kocha, ale że nie ma osoby, na którą mógłbyś przelać swoją miłość. Znajdź dziecko lub grupę dzieci, jakąś osobę starszą albo upośledzoną a poprzez służbę im staraj się rozwijać prawdziwą miłość ku nim. Zaczniesz mieć w życiu cel i staniesz się kimś ważnym dla jednej lub wielu osób. Jeżeli już masz takie osoby, zacznij dziękować za nie Bogu i postarać się wzbudzić w sercu wdzięczność za to, że przynoszą ci ulgę w samotności.

Zaangażuj się w jakaś działalność. Nieważne, czy jest to ratowanie dzieci czy wielorybów, czy jest to ujmowanie się za ubogimi, czy obrona kapitalizmu, zastanów się, co cię interesuje i zobacz, czy nie mógłbyś rozwinąć w sobie jakiejś pasji. Będziesz miał cel w życiu i dzięki temu będziesz mógł spotkać podobnie myślących ludzi.

Stań się częścią jakiejś rodziny. Cała nasza kultura cierpi z powodu zaniku dużej rodziny. Częste zmiany miejsca zamieszkania i inne czynniki sprawiły, że zaczęły powstawać rodziny okrojone – zamiast większej rodziny składającej się z dzieci, rodziców, dziadków, ciotek i wujków – które stały się normą. Uważam, że jesteśmy znacznie ubożsi z tego powodu. W innym artykule ?What You and the Church Can Do?” opowiadam o tym, jakim błogosławieństwem dla ” wszystkich może być wtopienie się w niewielką współczesną rodzinę osoby samotnej. Zadaj sobie pytanie, czy to ty stanowisz problem. Większość samotnych osób może stać się wspaniałymi przyjaciółmi, ale niektórzy mają takie cechy charakteru, że po prostu działają odpychająco na innych. Jeśli sądzisz, że tak może być w twoim przypadku, przeczytaj artykuł pt. ?Loliness; Could You be the Problem?”

Nie wynajduj niewłaściwych przyczyn twojej samotności. Słyszałem trzy powody, które ludzie wymieniają jako przyczyny swojej samotności. Powody te najczęściej są nieprawdziwe. Są nimi: nieśmiałość, nieatrakcyjność, odmienność.

Nieśmiałość może znacznie utrudnić zrobienie pierwszego kroku w stronę ludzi. Ale miejsce pracy oraz udział w życiu kościoła ułatwi ci pokonanie pierwszego progu, jakim jest zawarcie znajomości. Potem nieśmiałość nie ma już znaczenia. Czy znasz jakieś osoby, z którymi nie chciałbyś się zaprzyjaźnić z powodu ich nieśmiałości? Wątpię. Ludzi nie odrzuca nieśmiałość. Jeśli winą za brak przyjaciół obarczasz swoją nieśmiałość, zacznij szukać innych przyczyn. To samo można powiedzieć na temat ?nieatrakcyjności” To należy przypuszczalnie do naszej upadłej natury, że wielu z nas czuje pociąg do ?pięknych” ludzi, a odrzucają ich ci mniej atrakcyjni. Nieatrakcyjność może dotyczyć znacznej nadwagi albo jakiejś ułomności, a może po prostu dana osoba czuje się brzydka. Tutaj także może to mieć znaczenie w momencie, kiedy chcemy nawiązać znajomość, ale nie znam nikogo, kto by zwracał uwagę na kwestię urody, gdy zainteresuje go jakaś nowa osoba i aby wtedy kwestia urody stanęła na przeszkodzie ich przyjaźni. Znowu ta sama rada: szukaj innych przyczyn.

Wreszcie mamy ?odmienność”. Jeden z moich nieżonatych przyjaciół stanął ostatnio na rogu ruchliwego skrzyżowania, trzymając tabliczkę z napisem: ?Szukam dobrej chrześcijańskiej żony”. (Wielu mężczyzn zatrzymywało się i proponowali swoje żony, ale jemu chyba niezupełnie o to chodziło.) On jest inny. Ale właśnie ta jego odmienność jest jedną z cech, która sprawia, że cieszy mnie ta przyjaźń. Nie sposób się z nim nudzić.

Wszystkie wysiłki, jakie podejmiesz, mogą nie wystarczyć i czasami będziesz samotny, szczególnie, jeśli nie jesteś żonaty (zamężna). Trzeba więc z jednej strony zgodzić się na to, co nieuniknione, a z drugiej strony zmienić to, co można zmienić. Właśnie taki kurs należy sobie wyznaczyć. Nasze doświadczenie wskazuje, że samotność jest jedną z przyczyn problemu homoseksualnego. Homoseksualizm jest w dużym stopniu problemem naszych relacji z innymi ludźmi. Aby zacząć nawiązywać właściwe relacje z innymi – mężczyznami i kobietami – musimy starać się ze wszystkich sił rozbijać wszystkie pancerze samotności, w jakie jesteśmy zakuci. Trzeba starać się zminimalizować samotność zarówno po to, aby walczyć ze słabością, jaką jest szukanie pocieszenia w złych miejscach oraz po to, aby doświadczyć uzdrowienia i wzrastania, a są to pragnienia nasze i naszego Ojca.

 

 

 

 

Alan Medinger

 

 

Artykuł ten pochodzi z biuletynu ? Regeneration News” z czerwca 2000 r. i został opublikowany za zgodą Autora.