Stałem się zupełnie nowym człowiekiem, człowiekiem, który jest kochany przez innych, doceniany i co najważniejsze nigdy nie zostanę sam. — Dawid

Czytelnia

Alan Medinger ” W drodze do heteroseksualizmu”

 

Alan Medinger

 

W drodze do heteroseksualizmu

 

Rozwiązanie Jednej strony naszego problemu, czyli pociągu do osób tej samej pici, nie sprawia, ze automatycznie przestawiamy się na pociąg heteroseksualny. Możemy jednak wzbudzać w sobie prawdziwie heteroseksualne odczucia w stosunku do osób odmiennej pici. Artykuł ten pochodzi z biuletynu ?Regeneration News” z grudnia 1993 r.

 

Czym jest homoseksualizm? Czy jest to stan, w jakim znajduje się mężczyzna lub kobieta odczuwający seksualny i uczuciowy pociąg raczej do własnej niż odmiennej płci? Proszę zwrócić uwagę, że występują tu dwa elementy: pociąg do osób tej samej płci i brak pociągu do osób płci odmiennej.

Dawniej w takich organizacjach jak Regeneration, skupialiśmy się na pierwszym problemie, pomijając ten drugi. W takim podejściu mieści się założenie, że kiedy pokonamy pociąg do własnej płci, zainteresowanie płcią przeciwną przyjdzie w sposób naturalny. Patrząc na homoseksualizm jako problem powstały w wyniku niezaspokojenia pewnych potrzeb, staramy się zaspokoić te potrzeby we właściwy sposób, a następnie powinniśmy wrócić do punktu, w którym nasz rozwój został zakłócony. To tak, jakbyśmy wracali do okresu dojrzewania i robili podsumowanie naszego wzrastania do heteroseksualizmu.

W pierwszym tygodniu naszego trwającego 21 tygodni programu NOWE DROGI stwierdzamy, że niczego nie możemy zrobić w sposób bezpośredni – nie może tego zrobić także uczestnik programu – aby pomóc zmienić odczucia seksualne. To nie jest zwykły akt woli: ?Od dziś będę taka jak kobiety, nie jak mężczyźni” albo na odwrót. To nie jest wyłącznie kwestia żalu za grzechy. Wyznałeś grzechy i – hokus-pokus! – nagle zaczynasz odczuwać pociąg do przeciwnej płci.

Nie, podkreślamy, że jest to pewien proces, który może rozpocząć się od skruchy i nowych postanowień, ale większa część podróży polega na dotarciu do korzeni homoseksualizmu, a potem, zgodnie ze wskazaniami Pana, należy w taki sposób zająć się tymi korzeniami, aby pragnienia homoseksualne słabły i w końcu zanikły zupełnie.

To jednak dopiero połowa problemu. A co z drugą połową? Kiedy słabnie nasz pociąg homoseksualny, czy w to miejsce po prostu pojawia się pociąg heteroseksualny? W przypadku wielu osób tak się nie dzieje i można tu wyróżnić szereg przyczyn takiego stanu rzeczy. Dla niektórych osób będzie to ich wybór – świadomy lub nie. Chcą uwolnić się od zachowań i pragnień homoseksualnych, ale tak naprawdę nie interesują ich pragnienia heteroseksualne. Zwykle świadczy to o tym, że pewne obszary nie zostały właściwie wyleczone. Kobieta nie została tak naprawdę uzdrowiona z traumatycznego przeżycia molestowania seksualnego i dlatego ciągle nie chce w żaden sposób narażać się na to, że dozna krzywdy od mężczyzny. Mężczyzna tak naprawdę nie do końca przebaczył swojej nadopiekuńczej matce i dlatego pod żadnym pozorem nie chce związku z kobietą w którym być może byłby zmuszony do tego, aby zrezygnować z jakiejś części swojej autonomii.

Jednak bardziej prawdopodobne jest to, że trudności z przestawieniem się na odczucia heteroseksualne wynikają po prostu z faktu, że nie zdajemy sobie sprawy z konieczności podjęcia w tym kierunku jakichś świadomych wysiłków. To prawda, że nie możemy stać się znowu nastolatkami. Nie możemy po prostu wskoczyć w to miejsce, z którego wyszliśmy 15 czy 20 lat temu. Zbyt wiele się od tamtej pory zdarzyło. Pod względem biologicznym, psychologicznym i intelektualnym nie jesteśmy nastolatkami. Musimy zmierzać ku heteroseksualności przez coś więcej niż tylko poddanie się naturze, licząc na to, że ona za nas wszystko załatwi, tak jak to dzieje się u większości młodych ludzi. Musi to być raczej świadomy proces, nad którym będziemy w znacznej mierze sprawować kontrolę.

Uważam, że na dążenie ku odczuciom heteroseksualnym składają się trzy typy świadome podjętych przez nas wysiłków. Będziemy musieli usunąć przeszkody, które oddzielają nas od przeciwnej płci; musimy wyrobić w sobie podziw i szacunek dla przeciwnej płci samej w sobie i będziemy musieli zacząć myśleć w wymiarze seksualnym.

Możliwe, że kiedy będziemy wyrastać z homoseksualizmu, będziemy sobie dobrze radzili z potrzebami wobec tej samej płci i z problemami naszej tożsamości, nigdy nie stając wobec poważnych problemów związanych z płcią przeciwną. Dla niektórych mężczyzn i kobiet problemy związane z przeciwną płcią nie są sprawą pierwszoplanową. Mimo to każdy z nas powinien starać się stwierdzić, czy one w ogóle występują. Jeżeli postępy w powrocie do zdrowia są znaczne, a myśl o bliskości z osobą przeciwnej płci nadal jest dla nas odpychająca, prawdopodobnie istnieją jakieś przeszkody do pokonania wobec przeciwnej płci.

Takie problemy pojawiają się wówczas, gdy nadal żyjemy pod wpływem doznanych krzywd (prawdziwych lub urojonych) od osoby odmiennej płci. Najbardziej oczywistą krzywdą jest, rzecz jasna, molestacja. Inna to twarda i okrutna kontrola sprawowana nad nami przez partnera odmiennej płci lub wobec rodzica naszej płci. W przypadku mężczyzn może to być matka, która zmusza syna do zastępowania jej męża lub w niewłaściwy sposób zaspakaja jego potrzebę bliskości. Lista może być dowolnie długa.

Celem tego artykułu nie jest zagłębianie się we wszystkie te problemy i dostarczanie rozwiązań, lecz raczej podkreślenie faktu, że pokonanie tego wymiaru naszego problemu, jakim jest pociąg do własnej płci, nie zawsze automatycznie uruchamia w nas pociąg heteroseksualny. Być może potrzebne jest głębsze uzdrowienie. Wystarczy powiedzieć, że sposoby na usunięcie takich przeszkód uniemożliwiających pojawienie się zdrowych odczuć wobec osób przeciwnej płci to zwykłe działania podejmowane w procesie uzdrawiania: przebaczenie, odrzucenie dziecięcych przyrzeczeń, uzdrawiająca modlitwa itp.

Drugi wysiłek, jaki być może będziemy musieli podjąć, polega na wykształceniu w sobie szacunku dla przeciwnej płci. Kiedy zaczniemy doceniać drugą płeć, nie uczynimy tego w wymiarze seksualnym. Będziemy doceniać cudowne różnice między kobietą i mężczyzną. Zaczniemy patrzeć na ?drugiego”: wspaniałe stworzenie, dzieło Boga -mężczyznę lub kobietę – które jest tak odmienne od nas, tak komplementarne w stosunku do nas, tak tajemnicze.

Zaczynamy doceniać drugą płeć dopiero pod koniec naszego procesu uzdrowienia, ponieważ będziemy autentycznie o tym przekonani dopiero wówczas, gdy sami będziemy potrafili naprawdę docenić swoją męskość lub kobiecość. Dopiero wówczas, gdy nauczyłem się akceptować własną męskość, potem ją doceniać, a wreszcie czerpać z niej radość, byłem w stanie naprawdę zobaczyć, jak cudowna jest kobiecość mojej żony. Tak naprawdę nasza zdolność do szukania i doceniania ?drugiego” w pełni pojawia się wtedy, gdy akceptujemy samych siebie do tego stopnia, że możemy o sobie zapomnieć.

Patrząc z perspektywy mężczyzny, mogę powiedzieć, że kobieta jest wspaniałym stworzeniem. W każdej kobiecie potrafię dostrzec piękno kobiecości. Może to być jej delikatność, troskliwość, głęboka mądrość, wdzięk, szczególny rodzaj bezbronności, kobieca siła, której jest uosobieniem, jedyna w swoim rodzaju kobieca bezbronność. Cóż za cudowne stworzenie uczynił Bóg powołując do życia kobietę!

Kobieta może odnaleźć w swoim ?drugim” – w mężczyźnie – męską siłę, solidność, zdolność do jasnego logicznego myślenia, chłopięcy zachwyt światem, entuzjazm, szczególny męski typ bezbronności. Cóż za cudowne stworzenie uczynił Bóg powołując do życia mężczyznę!

Musimy skupić się na tych sprawach i rozważyć je. Patrz na to, jakie kształty Bóg nadał kobiecie i mężczyźnie. Jak bardzo musi zachwycać się naszą męskością i kobiecością. Z Jego pomocą sami także możemy ten zachwyt przeżywać.

Wreszcie, musimy zacząć myśleć w kategoriach seksualnych. To stwierdzenie sprawią, że w głowach zapalają się nam czerwone światełka, prawda? Dla tak wielu z nas myślenie o seksie równa się pożądliwości, a pożądliwość jest tym, z czym walczyliśmy przez długie lata.

To ryzykowny, ale konieczny etap naszej drogi. Wątpię, czy jakikolwiek mężczyzna lub kobieta w dziejach wkroczyli w sferę seksu, podejmując po prostu taką decyzję, nie myśląc wcześniej o tym. Żaden mężczyzna ani żadna kobieta nie mogliby dobrowolnie i mądrze wkroczyć w życie małżeńskie, jeżeli na pewnym etapie życia nie myśleli o współżyciu seksualnym z osobą odmiennej płci. Myśleli o tym i ta myśl była dla nich atrakcyjna. Był to czynnik, który sprawił, że zaczęli szukać sobie partnera – i z pewnością jest to zgodne z Bożym planem. Przed upadkiem, kiedy Adam i Ewa byli nadzy, Bóg z pewnością sprawił, że w ich umysłach pojawiło się pragnienie zjednoczenia fizycznego.

Nie zaprzeczam, że istnieje tu pewne ryzyko w przypadku osób, które wiele swoich potrzeb sprowadzało do seksu albo były od seksu uzależnione. Służymy jednak Bogu, który podejmuje ryzyko. Największe ryzyko podjął, dając nam wolną wolę. Myślę, że pragnie, abyśmy podjęli ryzyko pozytywnego myślenia o tym, jak cudownie byłoby się zjednoczyć z tym, którego Bóg uczynił, aby w tak doskonały sposób nas dopełniał. Zdarzy się, że pragnienie to przerodzi się w pożądliwość, ale jeśli nasze pragnienie nie jest dla rozpusty, ale ma służyć zdrowiu i dopełnieniu mężczyzn i kobiet zgodnie z Bożym zamysłem, Bóg szczodrze udzieli nam swojej łaski, kiedy będziemy popełniać błędy.

Bóg pragnie, abyśmy wzrastali jako istoty heteroseksualne. Najczęściej pragnie pracować z nami, a nie na nas. Dlatego będzie z nami, kiedy będziemy pokonywać przeszkody; pomoże nam wzrastać w zachwycie nad drugą połową stworzonej przez siebie ludzkości i będzie trwał przy naszym boku, kiedy kroczyć będziemy przerażającą drogą odkrywania własnej seksualności.

Nie możemy wyruszyć ponownie z tego miejsca, z którego zboczyliśmy jako dzieci, lecz pod jednym względem musimy być jak dzieci. Potrzeba nam miłości, cierpliwości i siły naszego Ojca, kiedy idziemy tą ekscytującą drogą uzdrowienia z homoseksualizmu. Są rzeczy, które musimy zrobić, ale On będzie z nami przez całą drogę.

 

 

 

Alan Medinger

 

 

Artykuł ten pochodzi z biuletynu ? Regeneration News” z grudnia 1993 r. i został opublikowany za zgodą Autora.