Jakkolwiek wielki nie byłby problem, to Bóg jest większy i jeżeli tylko my mamy wystarczająco dużo determinacji do tego, żeby powiedzieć Bogu „tak”, to Bóg jest w stanie w swoim czasie wszystko zmienić. — Maciek

Czytelnia

Alan Medinger Zniewieściali mężczyźni – męskie kobiety

 

Alan Medinger

Zniewieściali mężczyźni – męskie kobiety

Wprawdzie Bóg ceni naszą niepowtarzalność – / my także powinniśmy – mogą jednak zaistnieć zewnętrzne przejawy kobiecości u mężczyzn i męskości u kobiet, które wiążą nas z przeszłością i blokują głębszą pracę, jaką Bóg pragnie w nas przeprowadzić. Przyzwolenie na to, aby niektóre z tych cech nas opuściły, może stanowić ważny element procesu uzdrowienia. Artykuł ten pochodzi z biuletynu ?Regeneration News” ze stycznia 1993 r.

 

?Nie znoszę zniewieściałych mężczyzn!” Osoba wypowiadająca te słowa nie jest typem macho zwracającym się do swoich kumpli. Jest to mężczyzna, który sam zmaga się z homoseksualizmem. Słyszałem te słowa niezliczoną ilość razy od homoseksualnych mężczyzn, którzy przyszli do nas po pomoc.

Paradoksalnie, rozumiem ich odczucia. Mężczyzna mający problem homoseksualny łaknie męskości. Męskość pociąga go, być może zbyt silnie. Odczuwany deficyt męskości przejawia się w pragnieniu lub nadmiernym pociągu do męskości innych mężczyzn. Mamy tu także do czynienia z powszechną niechęcią wobec tych przywar u innych, których nienawidzimy w sobie.

A co z innymi? Wielu, wielu ludziom, którzy czują się bezpiecznie w swojej tożsamości seksualnej, nadal przeszkadzają zniewieściali mężczyźni i, w mniejszym stopniu, męskie kobiety. Na czym polega problem? Z pewnością jest to zagadnienie, które warto byłoby zbadać w ramach działalności naszego stowarzyszenia.

Zniewieściałość mężczyzn i męskość kobiet to zjawiska bez wątpienia związane z homoseksualizmem. Z pewnością nie u wszystkich osób o orientacji homoseksualnej przejawiają się tego typu cechy, a wielu zniewieściałych mężczyzn i wiele męskich kobiet nie ma problemów homoseksualnych, ale są one na tyle do siebie podobne, że można stworzyć niemal powszechnie uznawane stereotypy. Homoseksualiści używają tych cech, aby identyfikować się wzajemnie i znacznie częściej niż trzeba, osoby heteroseksualne podejrzewają homoseksualizm w zniewieściałym mężczyźnie czy męskiej kobiecie.

Generalnie cechy te uwidaczniają się w mowie, ubiorze i sposobie poruszania. Pewna siebie kobieta o niskim głosie, ubrana w dżinsy i flanelową koszulę kojarzy się z ostrą ?lesbą”. Delikatny, starannie ubrany mężczyzna o lekkim charakterystycznym akcencie i barwie głosu przywodzi na myśl ?ciotowatego” geja.

Ciekawe jest to, że chociaż regularnie spotykamy się ze zniewieściałymi mężczyznami i męskimi kobietami, rzadko kiedy zajmujemy się bezpośrednio tym problemem. Częściowo może wynikać to z faktu, że wielu z nas zbytnio się nad tym nie zastanawiało. Podejrzewam, że nie zajmowaliśmy się tym częściej, ponieważ mamy ambiwalentny stosunek do tego zagadnienia.

Wielu z nas jest rozdartych pomiędzy instynktowną reakcją, kiedy chcemy powiedzieć: ?Daj spokój, zachowuj się jak mężczyzna!” oraz świadomością tkwiącą na głębszym poziomie o niemożności sprostania wyzwaniu bycia mężczyzną, która jest jednym z najbardziej bolesnych elementów homoseksualizmu. Wiemy, że prawdziwej męskości czy kobiecości nie mierzy się tym, co zewnętrzne, czyli sposobem artykułowania słów, rzucania piłką czy krzyżowania nóg, a jednak dostrzegamy w pewnych manierach i afektacji pozostałości dawnego życia, przed którym chcemy uciec.

Ważnym podejmowanym przez nas działaniem jest afirmacja męskości w mężczyznach i kobiecości w kobietach. Wskazywanie na przejawy przeciwne zachowaniom typowym dla danej płci byłoby przeciwieństwem afirmacji. ?Wiesz, chodzisz jak dziewczyna” – takie zdanie dalekie będzie od afirmacji, jeśli usłyszy je mężczyzna walczący z homoseksualizmem.

Jako chrześcijanie, powinniśmy być ponad powszechnie przyjęte stereotypy mówiące o tym, jak wygląda ?prawdziwy mężczyzna” i ?prawdziwa kobieta”, szczególnie wtedy, kiedy mogą być one tak bolesne dla osób, które do nich nie pasują Jako chrześcijanie, powinniśmy doceniać cudowną różnorodność, jaką obdarzył nas Bóg. Różnorodność ta polega między innymi na różnym połączeniu darów męskich i żeńskich, które odnajdujemy w każdym człowieku.

Powiedziałem o tym wszystkim i wierzę w to, co powiedziałem; nadal sądzę, że mężczyźni starający się pokonać swój homoseksualizm powinni zająć się swoją zniewieściałą męskością ,a kobiety nadmiernie rozwiniętymi cechami męskimi (u kobiet) i uważam, że z wielu powodów sukces jest uzależniony od rozsądnych wysiłków podejmowanych w tym kierunku.

Pierwszy powód jest bardzo praktyczny. Główną przyczyną naszego homoseksualizmu może być brak afirmacji we wczesnym dzieciństwie. Teraz, kiedy jesteśmy dorośli, nasze uzdrowienie w dużej mierze może opierać się na afirmacji naszej męskości czy kobiecości przez innych. Jednak zniewieściałe zachowania u mężczyzny raczej spotkają się z przeciwną reakcją – inni mężczyźni będą go unikać lub odnosić się do niego z niechęcią, a delikatnego, łagodnego mężczyznę spotka pewnego rodzaju protekcjonalność – traktowanie, jakby był małym, słabym chłopczykiem. W przypadku kobiet zbyt męski sposób bycia może sprawić, że albo inni będą jej unikać, albo spotkają przesadna afirmacja, którą kobieta odczuje jako nieprawdziwą.

Znacznie bardziej prawdopodobne jest to, że rzeczywista afirmacja, jakiej potrzebujemy, przyjdzie wówczas, kiedy będzie ona naturalną reakcją na dostrzeganą u nas męskość czy kobiecość. Nie przyjdzie w naturalny sposób, jeżeli będziemy pokazywać cechy czy pewne zachowania typowe dla odmiennej płci.

Wyeliminowanie tych cech jest dobre także z innej przyczyny, a tkwi ona w Słowie Bożym. Nowy Testament zaleca pewne zachowania właściwe mężczyźnie i kobiecie (1 Kor 11,4-5). Nawet konserwatywnym chrześcijanom udało się jakoś zignorować te wskazówki w poczuciu, że są one w jakimś sensie dowolne. Jakie to może mieć znaczenie, czyja głowa jest nakryta, a czyja nie w kościele. Podejrzewam, że Bogu tak naprawdę jest wszystko jedno, czyja głowa jest nakryta, to czy jestem głęboko przekonany, że w tych wskazaniach Bóg ma konkretny cel. Wzywa do wyraźnych i widzialnych oznak różnic i komplementarności, które w nas wpisał. Te pozornie nic nie znaczące różnice można porównać do manier – zalecanych zachowań, które najczęściej są sprawą arbitralną. Jednak ludzie akceptują pewne maniery w kontekście kultury z dwóch ważnych powodów. Po pierwsze, prowadzą one do przewidywalnych zachowań, co sprawia, że wszystkim żyje się lepiej. Po drugie, są symbolicznymi znakami szacunku. Ubieramy się, dbając o pewną skromność, jemy z zamkniętą buzią, ponieważ nauczyliśmy się, że inni tego od nas oczekują i lepiej się czują, kiedy tak właśnie postępujemy. Wstajemy, kiedy do pokoju wchodzą osoby starsze, a mężczyzna otwiera drzwi kobiecie na znak szacunku. Społeczeństwo, które odrzuca maniery, tak jak dzieje się w Ameryce od lat sześćdziesiątych XX w., wyraźnie uczy braku szacunku do innych na rzecz wszechmogącego ,ja”. Bóg stworzył nas jako istoty społeczne – abyśmy żyli razem w rodzinach i wspólnotach. Życie zgodne z przewidywalnymi do pewnego stopnia schematami może sprawić, że nasze wspólnoty i rodziny będą sprawniej funkcjonować. Starając się dopasować do właściwych przejawów męskości i kobiecości, okazujemy szacunek zarówno wobec męskości, jak i kobiecości – czego obecnie bardzo brakuje.

Trzecia przyczyna, która potwierdza słuszność takiej zmiany – i ona także jest natury praktycznej – to ta, że zniewieściałość u mężczyzn i męskość u kobiet mogą wysyłać pewne sygnały przyciągające do nas ludzi, z którymi na pewno nie powinniśmy wchodzić w żadne relacje. Mężczyzna w rozpiętej koszuli i z postawionym kołnierzykiem wysyła pewien przekaz – świadomie lub nieświadomie. Normalni mężczyźni po prostu tak się nie ubierają. Odzwierciedla to w niewielkim stopniu ambiwalencje związane z pokonywaniem homoseksualizmu.

Wreszcie, liczne cechy kobiece występujące u mężczyzn, a nawet męskie u kobiet są zasadniczo obronne z natury, a obywanie się naszych zabezpieczeń zdecydowanie stanowi część procesu powrotu do zdrowia. Kobieta o męskich cechach może swoim ubiorem i swoją postawą działać na mężczyzn odpychająco. Jej zachowanie jest równoznaczne z komunikatem: spróbuj mnie dotknąć, a rozerwę cię na strzępy”. Jeśli nie zburzy tego muru, nie pokona lesbianizmu. Aby odzyskać swoją kobiecość, będzie musiała stać się w pewien sposób bezbronna.

Zniewieściały mężczyzna nie wiedząc, kim jest jako mężczyzna i czując, że męskość jest poza jego zasięgiem, może tyjąc za swoje wzorce nie mężczyzn, lecz kobiety; często wybiera kobiety, które wydają się silne, bo on taki pragnie , ale w głębi są one delikatne i bezbronne, a on właśnie tak się czuje. Staje się Judy Garland albo Barbrą Streisand iż też przyjmuje kpiarską wobec samego siebie rolę afektowanego trefnisia, tak powszechnie występującą w kulturze gejowskiej.

Prawda jest jednak taka, że nie pokona swojego homoseksualizmu, dopóki nie pozbędzie się tych fałszywych osobowości. Nawet jeśli przez jakiś czas będzie musiał być nikim, musi pozwolić odejść swojej fałszywej osobowości, która jest jego płaszczem ochronnym, zanim będzie mógł stać się taki, jakim stworzył go Bóg , wierzę w to, że mężczyźni i kobiety pokonujący homoseksualizm powinni w jak największym stopniu pozbyć się przeciwnych swojej płci cech. Trzeba tu jednak pamiętać o pewnej równowadze i mądrości. Bóg sprawił, że każdy z nas wyjątkowy i każdemu z nas dał pewną ?mieszankę” cech męskich i żeńskich. Niektóre kobiety są silniejsze i chętniej rywalizują niż inne; niektórzy mężczyźni są bardziej wrażliwi i delikatni niż inni. Chwal Boga za niepowtarzalność każdego z nas.

Problem zniewieściałych mężczyzn i męskich kobiet jest naprawdę trudny. Jak bardzo mamy się dopasować? Do jakiego stopnia mamy zaakceptować siebie takimi, jakimi jesteśmy? Potrzeba równowagi. Sadzę, że najlepiej doda nam siły, gdy zwrócimy oczy na Jezusa. Jezus kocha nas i akceptuje takimi, jakimi jesteśmy, niezależnie od tego, jak obrzydliwyrni czy nietypowymi uczyniła nas nasza przeszłość. Jednak, podobnie jak wszyscy chrześcijanie, ciągle jesteśmy w drodze; ciągle dokonuje się w nas proces stawania się i dlatego powinniśmy starać się pozbyć tych rzeczy, które należą do naszej kalekiej przeszłości. Wszyscy powinniśmy starać się o to, aby w pełni stać się takimi istotami, jakimi Bóg nas stworzył.

Stworzył mężczyznę i powiedział, że jest dobry, a potem stworzył kobietę i powiedział, że to Jego dzieło .Jest coś wielkiego i chwalebnego w męskości i kobiecości. Dlatego sądzę, że odrzuca nas wszystko, co w naszym odczuciu wykrzywia obraz kobiecości czy męskości. Wprawdzie możemy nigdy w pełni nie zrozumieć, na czym tak naprawdę polega męskość i kobiecość, jednak Bóg miał jakiś cel, stwarzając nas jako mężczyznę i kobietę, jako istoty odmienne od siebie. On jest Bogiem porządku, nie zamętu i dlatego nie chce, abyśmy byli zdezorientowani co do własnej męskości czy kobiecości. To trudne, ale postarajmy się to wyprostować.

Alan Medinger

 

Artykuł ten pochodzi z biuletynu ? Regeneration News” ze stycznia 1993 r. i został opublikowany za zgodą Autora.