Przyszedł czas gdy poczułem, że mam problem, gdy już nie panowałem nad swoim życiem. Był w nim tylko ból, smutek i wciąż dokuczająca samotność. To skłoniło mnie aby napisać do pomocy. Teraz nie jestem sam, jestem wśród ludzi, którym na sobie nawzajem zależy i którzy się rozumieją. — Miłosz

Czytelnia

Chcę żyć

Pragnę żyć w czystości, jednak z problemem masturbacji zmagam się od kilku lat. Nieczystość przylgnęła do mnie, zanim się zorientowałem, że to zło. Już w podstawówce miałem skłonności do erotycznych marzeń. Potem, dzięki mojemu zaangażowaniu w życie duchowe i działalność w parafii, te fantazje odstąpiły ode mnie. Jednak już w czasie gimnazjum pokusy nieczystości wróciły do mnie ze zdwojoną siłą. Moje pobożne ideały ustąpiły miejsca grzechowi… Zacząłem się masturbować. Najpierw rzadko, potem coraz częściej. Poszedłem do liceum i zamieszkałem na stancji. Zostawiłem gorszące środowisko, ale niestety, nie mogłem porzucić nieczystości swojego serca. Problemy w nauce, brak akceptacji ze strony nowych znajomych, brak kontaktu ze starymi przyjaciółmi sprawiły, że masturbacja stała się moją ucieczką od niełatwej codzienności. Po tym wszystkim odczuwałem frustrację i wyrzuty sumienia. Myślę, że w tym czasie egoizm odebrał mi wiarę w miłość Boga do mnie. Dziś wiem, że w czasie tych trudnych chwil Bóg był ze mną. Pomimo moich upadków On stale mnie kochał i kocha… W tym czasie całkiem przypadkiem przeczytałem Miłujcie się!. Zacząłem odmawiać Modlitwę zawierzenia. Niestety, po niecałym tygodniu znów upadłem… Targały mną nienawiść do samego siebie, poczucie beznadziejności i bezsilności, duchowa starość i okropna rozpacz. Tego samego jednak dnia, 5 lutego [wspomnienie św. Agaty, męczennicy dziewicy - przyp. red.], poszedłem wieczorem na Mszę św. Po niej poprosiłem księdza o spowiedź. Odmieniła ona całe moje życie. Za kratką konfesjonału spotkałem Chrystusa, który po raz kolejny potwierdzał swoją miłość do mnie. Otworzyłem przed Nim całe swoje serce, pełne emocji i pytań: „dlaczego tonę, przecież tego nie chcę?!”. Jezus wlał w moje serce nową nadzieję: „Nie poddawaj się, walcz! Bo życie człowieka jest nieustanną walką”. Jeszcze nigdy wcześniej miłość Chrystusa nie dotknęła mnie tak mocno. Zrozumiałem, że On kocha mnie zawsze, nawet kiedy grzeszę. Odtąd wiele się zmieniło. Zacząłem inaczej patrzeć na świat, przestałem się egoistycznie użalać nad samym sobą – teraz wszystko zawierzam Jezusowi. Rozpocząłem pracę nad sobą pod okiem stałego spowiednika. Czasem jeszcze zdarzają mi się upadki, ale wtedy staram się nie zapominać o Bożej miłości do mnie. Uczę się pokory. I chcę być za wszystko Bogu wdzięczny, za upadki też. Wszystko. co mnie spotyka – i dobro, i zło – chcę wykorzystać do swojego duchowego rozwoju. Chrystus upokarza moją pychę, degraduje w mym sercu egoizm, by sam mógł działać. Osłabia mnie, bym oddał Mu panowanie nad swym życiem. Chcę być wolny od nałogu masturbacji. Wiem jednak, że ponad wszystko Bóg najbardziej pragnie mojej miłości. Ufam, że On pozwoli mi zrealizować moje marzenia o czystości. Każdego dnia oddaję Mu całego siebie w Modlitwie zawierzenia. Panie Jezu, dziękuję Ci, że ukochałeś mnie miłością, która podnosi z największych upadków i leczy najboleśniejsze rany. Oddaję Ci, Panie, moją pamięć, rozum, wolę, duszę i ciało wraz z moją płciowością. Przyrzekam nie podejmować współżycia seksualnego do czasu przyjęcia sakramentu małżeństwa. Postanawiam nie czytać, nie kupować i nie oglądać czasopism, programów oraz filmów o treściach pornograficznych. Przyrzekam codziennie spotykać się z Tobą na modlitwie, w lekturze Pisma św., i adoracji Najświętszego Sakramentu. Postanawiam regularnie przystępować do sakramentu pojednania, nie ulegać zniechęceniu i natychmiast podnosić się z każdego grzechu. Panie Jezu, ucz mnie systematycznej pracy nad sobą, umiejętności kontrolowania moich pobudzeń seksualnych i emocji. Proszę Cię o odwagę w codziennym podążaniu pod prąd, abym nigdy nie brał(a) narkotyków i unikał(a) wszystkiego, co uzależnia, a przede wszystkim alkoholu i nikotyny. Ucz mnie tak postępować, aby w moim życiu najważniejsza była Miłość. Maryjo, Matko moja, prowadź mnie drogami wiary do samego źródła Miłości, do Jezusa. Za Sługą Bożym Janem Pawłem II pragnę całkowicie zawierzyć się Tobie: Totus Tuus, Maryjo! Błogosławiona Karolino, wypraszaj nam dar czystego serca. Amen!

Życzę Ci, by Chrystus zachwycił Cię swoją miłością, która jest ponad Twoimi słabościami i trudnościami. Niech Jezus króluje w Twoim sercu i niech je nieustannie zalewa swoją miłością.

Pamiętam w modlitwie i o nią też proszę.

Pielgrzym

http://adonai.pl/czystosc/?id=165

Miłujcie się!

nr 3-2008