Znalazłem tu prawdziwą rodzinę, która mnie kocha. — Grzegorz

Czytelnia

Jestem coraz mocniejszy

Chcę Wam podziękować za to, że jesteście, bo dzięki Wam i Jezusowi Chrystusowi wydobyłem się z błota pornografii i samogwałtu. Wszystko zaczęło się w 4 klasie szkoły podstawowej. U kolegi zobaczyłem pierwszy film pornograficzny. Później zacząłem czytać „Bravo” i inne demoralizujące czasopisma. Odsunąłem się od Kościoła i coraz głębiej wpadałem w to bagno. Ani się spostrzegłem, a już zacząłem popełniać samogwałt, najpierw sporadycznie, z czasem kilka razy dziennie. Do kościoła nawet nie chciałem się zbliżyć. Przełom nastąpił w 2 klasie szkoły zawodowej. Ksiądz na religii powiedział nam o rekolekcjach ewangelizacyjnych, które odbywały się w mojej parafii. Poszedłem na nie z niechęcią. Rekolekcje trwały trzy dni i w końcu coś we mnie się odezwało: „Co ty ze sobą robisz?” Postanowiłem coś zmienić. Na tych rekolekcjach Jezus Chrystus jakoś szczególnie mnie do siebie zawolał. Poszedłem na spotkanie grupy oazowej. Tam coraz bardziej zacząłem się zbliżać do Jezusa, ale nadal nie potrafiłem wyznać swojego grzechu na spowiedzi. Podnosiłem się i upadałem, nie byłem w pełni czysty i oddany Chrystusowi. Teraz chodzę do szkoły katolickiej. Rok temu zdobyłem się na odwagę stanąć przed kratkami konfesjonału i wyrzucić z siebie całe zło i grzech. Było to bardzo trudne, ale wtedy otrzymałem łaskę mocy do wytrwania w czystości. Jezus uwolnił mnie od pornografii, ale to było łatwe w porównaniu do mojej obecnej walki. Mam stałego spowiednika, który pomaga mi się podnosić po upadkach. Zdarzają się trudne chwile, ale wiem, że dla miłości Jezusa nie ma nic niemożliwego. Po każdym podniesieniu się jestem coraz mocniejszy. Moim narzędziem do walki ze sobą jest modlitwa do św. Michała Archanioła i koronka do Ran Pana Jezusa. Siłę daje mi Eucharystia i modlitwa różańcowa. Wiem, że gdybym nie zaczął tego straszliwego grzechu, nie miałbym teraz takich kłopotów. Wszystkim, którzy jeszcze nie potrafią się uporać z tym problemem, życzę powodzenia. Proszę Was o modlitwę i sam zapewniam o niej. Jeszcze raz dziękuję za czasopismo „Miłujcie się”. Mam nadzieję, że tak, jak pomogło mi, pomoże też innym. Jestem wdzięczny Warn i Jezusowi Chrystusowi, bez którego ta walka nie dałaby żadnego owocu. Teraz żyję w Chrystusie, a On we mnie, i wiem, że jeśli tak będzie nadal, zawsze będę szczęśliwy.

Tomek, 20 lat

http://adonai.pl/czystosc/?id=61