Ja znowu uwierzyłem w ludzi — Ryszard

Czytelnia

Jeszcze kilka innych dobrych rad

Uzupełnię powyższy list kilkoma innymi radami podanymi przez osoby wychodzące z ciężkich uzależnień seksualnych.

1. Uzbieraj sobie jak najdłuższy okres wstrzemięźliwości. Ważne jest, aby mieć doświadczenie życia w czystości. Ten okres pozwala rozpoznać mechanizm uzależnienia, oprzytomnieć oraz poczuć w sobie trochę nowej energii i duchowego życia.

2. Wiedz, że Twój opór przed zachowywaniem czystości jest czymś normalnym. Możesz z początku czuć złość. To nic dziwnego. Ludzie rzadko odczuwają wdzięczność w obliczu wyrzeczeń i ciężkich prób. Patrz na okres wstrzemięźliwości jak na bezcenny, twórczy czas, a nie jak na koniec świata. To okres ważny dla Ciebie. Da Ci możliwość skupienia się na Twoich problemach. To nie wyrok, pokuta lub koniec wszelkiej seksualności. Przeciwnie – właśnie czystość pozwoli Ci w pełni uświadomić sobie i przeżywać Twoje seksualne ja.

3. Miej cierpliwość dla siebie. Nie gnęb się potknięciami. Jeżeli przydarzy Ci się wpadka, przekształć ją w pouczające doświadczenie i nie powtarzaj jej. Bądź dla siebie łagodny i wspierający. Twój wstyd będzie Cię skłaniał do karania i potępiania siebie, co uczyni Cię jeszcze bardziej podatnym na kolejne upadki.

4. Zaakceptuj siebie jako istotę seksualną. Seks nie jest czymś brudnym i złym. Ucz się odróżniać zdrową seksualność od uzależnienia seksualnego. Pamiętaj, że wiele rzeczy z czasem się zmieni. Twoje odczuwanie i przeżywanie seksualności będzie ulegać wyraźnym zmianom w toku uwalniania się od uzależnienia.

5. Znajdź sobie nieerotyzujące pasje. Na pewno masz jakieś hobby, ulubiony sport czy inne zajęcie, które przynosi Ci zadowolenie. Rozwijaj te sfery aktywności, aby mogły one być dla Ciebie zdrową przeciwwagą dla nałogowych zachowań.

6. Troszcz się o siebie. Zażywaj ruchu. Ćwicz, spaceruj. Miej czas na wypoczynek. Sprawiaj sobie bezpieczne przyjemności. Przebywaj na łonie natury. Ciesz się dobrą, wyciszającą muzyką, towarzystwem dobrych przyjaciół, opiekuj się jakimś zwierzakiem, zachwycaj pięknem gór, lasów, podziwiaj gwiazdy.

7. Pracuj nad „budowaniem granic”. Zrób listę dwuznacznych lub niebezpiecznych zachowań, sytuacji, okoliczności, ludzi. Postanów ich unikać, ponieważ zagrażają Twojej abstynencji, zdrowieniu i duchowemu rozwojowi. Granice zapewniają Ci sferę bezpieczeństwa i wzrostu. Złamanie którejś z nich nie musi oznaczać wpadki, ale pokazuje potrzebę ponownego skupienia się na tym, co dla Ciebie najważniejsze i konieczne. Innymi słowy: unikaj „zapalników”. Miej respekt przed swoją słabością i unikaj ich.

8. Poszukaj sobie stałego spowiednika. Nie trzymaj pożądań, pokus, złych pragnień w tajemnicy. Ukrywanie ich może je wzmagać.

9. Staraj się unikać poczucia, że jesteś ofiarą albo że nie jesteś nic wart, bo upadasz. Jesteś słaby wobec nałogu, ale masz moc decydować w sprawach dotyczących Twojego zdrowienia, np. budowania granic, unikania „zapalników”.

10. Pamiętaj, że nie wyzwolisz się z nałogu bez rozwijania duchowości. Zakoduj sobie, że życie duchowe jest podstawą, a nie dodatkową opcją. Pewna terapeutka powiedziała: „Jeżeli widzę, że dana osoba nie robi każdego dnia czegoś dla poprawy własnej kondycji duchowej, wiem, że jej zdrowienie jest poważnie zagrożone”. Znajdź czas na refleksję. Określ sposoby pomagające Ci w odkrywaniu znaczenia i sensu życia. Msza św., spowiedź, modlitwa, zapisywanie myśli, prowadzenie dzienniczka, czytanie i medytacja, rekolekcje – wszystko to musisz włączyć do swoich planów.

11. Kluczem do życia duchowego jest wytrwałość i stałość. Stałe pory i rytuały zakotwiczą Cię w codziennym życiu i pomogą Ci w stopniowym wzroście wewnętrznym. Poprzez te praktyki nawiązujesz kontakt z Bogiem. (Staraj się je wykonywać, choćby Twoja wiara była bardzo słaba). To daje Ci siłę, wiarę i odporność w sytuacjach, które tego wymagają – Twój duchowy akumulator będzie naładowany.

12. Seksualne zdrowienie nie jest czymś nagłym i olśniewającym. Przemiana następuje powoli i stopniowo. Powstrzymuj się i pozwól działać Bogu. Ufaj cierpliwie. Wierz w to, na co masz nadzieję. Powoli, ale wytrwale.

Jan Bilewicz