Mijają 2 miesiące odkąd jestem w grupie POMOC 2002, a zmiany, które obserwuję, są kolosalne. Od chwili gdy jestem z Wami nie wszedłem na żadną stronę związaną z erotyką. Zaprzestałem też masturbacji. — MAREK

Czytelnia

Nie wiedziałam, że „to” grzech…

Chciałabym podzielić się tym, kim jest dla mnie Jezus i jak wiele zdziałał On w moim życiu. Właściwie to już nie pamiętam od kiedy zaczęłam się masturbować. Na pewno wiem, że jak byłam małą dziewczynka to się „to” zaczeło…

Na początku to oczywiście nie widziałam w tym niczego złego, sprawiało mi to przyjemność, więc się tak „bawiłam” (oczywiście w ukryciu, w łóżku, najczęściej wieczorem, albo rano.) Gdy zaczęłam dorastać zaczęłam masturbować się coraz częściej, już nie tylko w łóżku. Czasami na podłodze oglądając jakieś filmy ze „scenami dla dorosłych”, w łazience, używałam nawet do „tego” różnych przedmiotów, które pomagały mi doznać tej „przyjemności”. Doszło do tego, że nawet marzyłam o tym, abym została przez jakiegoś mężczyznę wykorzystana! Właściwie to długo nie wiedziałam, że „to” co robię, jest grzechem. Aż któregoś razu w młodzieżowym piśmie na końcu artykułu, autor napisał, że problem z masturbacją polega tylko na tym, że jest ona przez Kościół katolicki uznawana za grzech. I wtedy po raz pierwszy dotarło chyba do mnie, że bardzo grzeszę. Poszłam więc do spowiedzi i wyspowiadałam się. (Wcześniej spowiadałam się z tego grzechu, ale nie nazywałam go po imieniu, bo nie wiedziałam, jak mam go nazwać…) Chciałam pracować nad tym grzechem, ilekroć upadałam czułam, że nie mogę przystępować do Komunii. Ale tak naprawdę pomimo tego, że chodziłam regularnie do spowiedzi, rzadko jakiś kapłan zwracał mi uwagę na ten grzech. Na początku byłam z tego zadowolona, gdyż bardzo wstydziłam się tych moich upadków. Później jednak naprawdę chciałam wyzwolić się z tego nałogu, bo w każdej wolnej chwili onanizowałam się. Zwróciłam się w końcu o pomoc do pewnego znajomego kapłana, który pomimo dzielącej nas odległości pomógł wyzwolić mi się z tego grzechu. Służył mi nie tylko radą, ale przede wszystkim modlitwą. I tak już ponad 5 lat nie grzeszę w ten sposób! To również ów Ksiądz zachęcił mnie do dawania świadectwa o tym moim wyzwoleniu.

Dziś dziękuję Bogu za to, że postawił na mojej drodze ludzi, którzy pomagają mi osiągnąć świętość. Chwała Panu!

Aniołek

http://adonai.pl/czystosc/?id=74