Znalazłem tu prawdziwą rodzinę, która mnie kocha. — Grzegorz

Czytelnia

Nie wolno nigdy się poddawać

Sam nie wiem, od czego zacząć. Chciałbym złożyć świadectwo dotyczące Szóstego Przykazania. Najpierw pragnąłbym gorąco podziękować Redakcji „Miłujcie się”. Dziękuję! Pomagacie ludziom – wszyscy związani z wydawnictwem i rozpowszechnianiem tej gazety. Sądząc z ilości świadectw zamieszczanych w czasopiśmie dochodzę do wniosku, że problem samogwałtu nie dotyczy tylko kilku osób. Nie jest łatwo moim zdaniem zdecydować się na przyznanie się publicznie do swoich grzechów, a jednak zawsze, w każdym numerze znajduje się parę stron poświęconych temu tematowi. Sam decydowałem się dosyć długo. Jednak dzięki ciągłym wewnętrznym „napomnieniom” od Boga, musiałem przełamać najpierw strach i wstyd, a potem lenistwo, aby napisać to świadectwo. Mój problem zaczął się mniej więcej w piątej, szóstej klasie podstawówki. Już jako chłopiec – świadomy, czy nieświadomy grzechu – myślałem o seksie, scenach erotycznych, „rozbieranych”, sam nie wiem, co jeszcze. Ciekawość moją pobudzały wystawiane na zewnątrz z rzucającymi się w oczy okładkami czasopisma pornograficzne i erotyczne. Ich też zawsze najczęściej poszukiwałem przechodząc obok kiosków. Walczmy przeciw temu! Później, a może w międzyczasie, dostały się w moje ręce młodzieżowe gazety: „Bravo” (gdzie wyszukiwałem szczególnie jednej strony, lub różnych „ciekawych” obrazków mniej, lub bardziej rozebranych kobiet), „Popcorn” itp. Później gorsze: „Twój weekend” – pismo erotyczne. Na tym się niestety nie skończyło – teraz była kolej na pornografię. Kupiłem gazetę, pokazywałem kolegom, namawiałem do kupna, wziąłem na wycieczkę, na której wyszedł z tego skandal. To jednak nie wywołało oczekiwanego skutku. Cały problem u mnie polega na tym, że byłem (i chyba ciągle jestem) wyjątkowo podatny psychicznie. Ciągle zagłębiałem się, szukając dalej, i to w zaskakującym tempie. Zdaję sobie sprawę z tego dopiero teraz. Dzięki Bogu, że mnie z tego uleczył!

Kiedyś przypadkowo po południu znalazłem jakiś film pornograficzny, który prześladuje mnie niestety do dzisiaj. Wyjątkowo wyraźnie pamiętam niektóre sceny z tego filmu. Muszę też powiedzieć, że już wtedy zacząłem oglądać różne filmy, czekając tylko na jakiś erotyczny moment. Pamiętam, jak raz załamałem się, bo zgubiłem (chcąc poprawić jakość) stację z jakimś zaczynającym się „momentem”. Potem były różne zdjęcia erotyczne i pornograficzne na komputerze, które niestety też pokazywałem kolegom. Teraz szło już dosyć szybko, to stało się dosłownie nałogiem. Seks i masturbacja były głównymi tematami moich rozmyślań. Dużo dziewczyn stało się dla mnie obiektem pożądania, a wszystkie, lub prawie wszystkie „oglądałem” lub oceniałem ze względu na urodę, „wymiary” i … stan rozebrania. W tym miejscu chciałbym – wzorując się na jednym z poprzednich świadectw – prosić dziewczyny o skromność. Przez swój strój możecie nieświadomie gorszyć innych, stawać się „wzorem” do naśladowania, a także przedmiotem „rozmyślań”. Są inne, lepsze sposoby zwracania na siebie uwagi. Oczy mężczyzny są inne niż oczy kobiety. Dlaczego jest tyle pism przeznaczonych głównie dla mężczyzn? (Jako kontrargumentu nie można podawać tu prasy kobiecej, bo nie to mam na myśli). Wspomniane wyżej myśli nękały mnie także w kościele. Dzięki Bogu, który za pomocą mojej mamy nie dopuścił, abym zrezygnował z modlitwy i Mszy św. Ciekawe jest to, że choć z początku nie wiedziałem, że grzeszyłem, to jednak nie powiedziałem o tym mamie, nikomu. Może wstyd? Ale czy przypadek?

Wszystko szło już bardzo szybko. Cieszyłem się zawsze, kiedy zostawałem sam w domu, bo wtedy mogłem się masturbować oglądając telewizję: filmy, a głównie teledyski, pokazy mody, itp. Również, jak nie byłem sam, można było sobie łatwo poradzić, zamykając się w łazience. Jak już pisałem, bardzo szybko popadłem w to bagno – robiłem to parę razy dziennie. Mój stan zniewolenia przez seks stale pogłębiał się. Doszło do takiej sytuacji, że rozebrałem się przed kolegą. Na tym nie koniec, moje wykrzywienie psychiczne sięgnęło nawet do pragnień homoseksualnych i pedofilii. Moim marzeniem stało się występowanie w filmach pornograficznych. Dla osiągnięcia maksimum przyjemności gotowy byłem do uprawiania wszystkich odmian seksu. Straszne jest to, że wszystko następowało w tak krótkim czasie. Dziękuję Bogu, że mnie z tego uleczył, bo nie wiem, co by dalej było: zoofilia, nekrofilia, biseksualizm, całkowite zboczenie, a co dalej? Ucieczka z domu, gwałt, czy może spełnienie wyżej wspomnianego marzenia. A może jeszcze coś gorszego, boję się myśleć. Boże, dziękuję Ci! Sam nie wiem, jak do tego doszło, ale w pewnym momencie zaczęło mnie męczyć sumienie (Boża interwencja), co do tego, co robię. W końcu powiedziałem o tym mamie i z jej pomocą doszło do poważnego, osobistego spotkania z księdzem w sakramencie Pojednania, czyli tak właściwie było to wyznanie moich grzechów przed kochającym Bogiem. Po spowiedzi nie udało mi się długo wytrwać. Nie pamiętam: dzień, dwa, może już trzeciego zgrzeszyłem znowu. Czułem się wtedy okropnie i podle. Nie tak łatwo wyjść z nałogu. Znowu spowiedź. I znów upadek. Potem nastąpił ponownie okres załamania: uprawiałem samogwałt i nie chodziłem do spowiedzi, pogrążając się w tym bagnie, by później po raz kolejny otworzyć się przed Bogiem. Nastąpił okres, gdy do sakramentu Pokuty chodziłem co dwa dni, a czasem nawet codziennie. Chwilowa przyjemność okazywała się jednak silniejsza. Jednakże nieustanna spowiedź, z której dzięki Bogu nie zrezygnowałem, nie mogła nie pozostawić żadnych zmian. Jezus, Bóg, coraz mocniej „zamieszkiwał” w moim sercu. Później okresy czystości zaczęły się przedłużać. Aż w końcu zaprzestałem się masturbować. Pisząc to dzisiaj, około dwa lata po tym fakcie jestem szczęśliwy, ponieważ udało mi się wytrwać w czystości, za co dziękuję Miłosiernemu Panu. Nie oznacza to oczywiście, że mój problem się skończył. Wcale nie! Okres mojego upadku odcisnął duże piętno na mojej psychice. Dzięki temu co przeżyłem, a właściwie dzięki temu, że Bóg wyciągnął mnie z tego bagna, patrzę zupełnie inaczej na sprawy związane z kobiecością, seksem, w pełni rozumiem wszystkich, którzy też upadli i zdaję sobie sprawę z ich kłopotów. Lecz jak już wspomniałem, ciągle odczuwam skutki mego grzechu. Szatan przychodzi w różnych miejscach, o różnym czasie (nawet podczas modlitwy) nakładając mi na oczy różne obrazy, często w chwilach słabości, kiedy jestem sam w nocy, kiedy idę spać, nawet wtedy, gdy odnoszę jakieś sukcesy. Moje myśli są wyjątkowo wypaczone – muszę nad nimi pracować. Muszę się wysilić także nad moimi oczami, abym umiał inaczej patrzeć na ludzi, zwłaszcza na kobiety. Wiem, że z Bogiem wszystko jest możliwe. Wierzę, że Jezus mi pomoże, dlatego pracuję nad tym, choć mam często okresy lenistwa. Często sam nie wiem, co robię dobrze, a co źle. Niech nikt nie próbuje, jak to jest! Nigdy! Może ktoś będzie bardziej odporny, ale jeśli nie..? Uzależnienie przychodzi bardzo łatwo – od jednego razu. Może brzmi to tendencyjnie, ale wie o tym każdy, kto to sam przeżył. Inni też. Ta chwilowa przyjemność kusi, i to mocno. Aż mnie to czasem przeraża – ile jest erotyzmu, nieskromności w telewizji, gazetach różnego rodzaju, na ulicy. Jakże często tematem, szkolnych rozmów, żartów jest masturbacja, seks. Przesada? Sam nie wiem często, co należy robić. Ale dostrzegam wiele rzeczy, których wcześniej nie widziałem. Wyjść z tego jest naprawdę trudno. Jest to nałóg. Lecz niech nikt nie zrezygnuje z nawrócenia się. Droga jest ciężka, ale jedyna. Szatan kusi bardzo często i trudno się czasami oprzeć jego namowom. Nie wolno się poddawać. Bóg nam zawsze pomoże! Niech nikt nie rezygnuje, bo można z tego wyjść bez względu na to, jak daleko się zabrnęło, lecz nie można się długo zastanawiać, bo im dalej, tym – uzależnienie większe! Nie wolno się tylko poddawać i trzeba modlić się.

Bardzo smuci mnie też fakt, że gorszyłem innych. Modlę się za nich. Często też zastawiam się nad następującym problemem: co powiem mojej przyszłej żonie? Nie wyobrażam sobie, żebym miał jej to powiedzieć po ślubie, albo żebym miał to ukryć. Chciałbym jej ofiarować czystość, a co mam powiedzieć… Lękam się także kolejnego upadku. Dlatego proszę, by ktoś czasem pomodlił się za mnie, za wszystkich tych, którzy z tego nałogu wyszli i za tych, którzy ciągle w nim trwają, ciągle grzeszą w ten sposób. Z góry z całego serca dziękuję. Jeszcze raz dziękuję Bogu za to, co dla mnie zrobił, za to, że mnie uratował od śmierci, że postawił przy mnie wielu wspaniałych ludzi (głównie moją mamę, księży). Mam nadzieję, że będę mógł pomóc innym. Jezus pomoże każdemu!

Adam

http://adonai.pl/czystosc/?id=181

Miłujcie się!

nr 11-12/1999