Ja znowu uwierzyłem w ludzi — Ryszard

Czytelnia

Potraktowałem siebie krótko

Nigdy nie czytałem „Brava”. Pierwszy samogwałt popełniłem przypadkowo, podczas kąpieli. Odczułem przerażenie, uświadamiając sobie, że nie powinienem był dopuścić do tego, a uzależnienie przyszło bardzo szybko. Rozpoczęła się moja koszmarna walka. Wyzwolenie od seksu stało się moim nadrzędnym życiowym celem (zaraz po zbawieniu), najważniejszym grzechem wyznawanym na spowiedzi, ofiarą każdej Eucharystii, modlitw i pielgrzymek. Wszystko jednak kończyło się tak samo – przegraną. Czytałem świadectwa w Waszej gazecie, mówiące o tym, że należy zaufać Bogu, modlić się i być cierpliwym, trzymać dyscyplinę, unikać pokus itd… Miałem swoje osiągnięcia, z radością liczyłem każdy dzień bez grzechu nieczystości. Najdłuższy okres trwał 183 dni, był zdobyty w 1995 r., po seminarium odnowy w Duchu Świętym i spowiedzi z całego życia. Czułem jednak, jak szatan mną manipuluje, kierując moje zainteresowania na pornografię i nieczyste myśli. Nie miałem znikąd pomocy, nie wiedziałem do kogo się zwrócić. Na własnych błędach wykombinowałem, jak walczyć z takim szatańskim uzależnieniem. Zanim do tego doszedłem, mój grzech trwał wiele lat. Chrystus długo cierpiał przeze mnie. Pierwszy i najważniejszy krok to decyzja, czy chcę bezwarunkowo wyrwać się z niewoli seksu, rezygnując bezwzględnie ze wszystkiego, co się z uzależnieniem wiąże. Jeśli odpowiesz: „że chyba tak”, „nie do końca”, „ale…” nigdy nie pokonasz szatana. Musisz powiedzieć stanowcze, bezwarunkowe „tak”. Masturbacja nie rozpoczyna się w momencie samego aktu fizycznego, lecz już na początku myśli, oglądanych obrazów, czytanych lub słuchanych tekstów, wspomnień, całej wyobraźni prowadzącej do podniecenia. Podwyższony poziom hormonów znajdzie zawsze „swoje” ujście, bez względu na dyscyplinę, zajęcia czy modlitwę. Wtedy jest już za późno. Człowiek uzależniony nie jest w stanie reagować na seks i pornografię, jak ktoś zdrowy, dlatego konieczne jest bezwzględne wystrzeganie się wszystkiego, co wiąże się z erotyką. Dotyczy to także kontaktów z osobami płci przeciwnej. Dla chłopaka walczącego z nałogiem dziewczyna nieskromna, lub nawet zachowująca się przyzwoicie może stać się źródłem podniecenia i powrotu do nałogu. Mając u boku drugą osobę bardzo trudno jest wyczuć moment, kiedy jest za późno, gdyż nie sposób przewidzieć jej myśli, odczuć i reakcji. Chcąc wytrwać w walce należy mieć to na uwadze, kontrolować swój kontakt z sympatią i najlepiej przedstawić jej swój problem, prosząc o pomoc i współpracę. Żaden młody chłopak nie uniknie jednak erotycznych myśli, a także zdjęć, obrazów rozmów, którymi dzisiejszy świat, jest przepełniony. Trzeba potraktować siebie krótko. Ja w sytuacjach zagrożenia staram się uświadomić sobie, że to, co widzę lub słyszę jest złe, zrobione dla pieniędzy przeciwko ludziom i nie ukazuje prawdy. Modlę się także do Maryi i św. Józefa. Zamiast wyobrażać sobie, co mógłbym robić z jakąś piękną i seksowną dziewczyną, wyobrażam sobie wspaniałą młodą i czystą kobietę, której obiecuję, że będę walczył z moim uzależnieniem, aby nie grzeszyć i być jak najlepszym mężem i ojcem dla jej dzieci. Dzięki temu odczułem smak wolności i teraz bardzo zależy mi, aby go nie stracić. Stałem się dużo bardziej wrażliwy i uczuciowy, może nawet nieco romantyczny, tęsknię też za prawdziwą miłością. Zmieniło się także moje wyobrażenie przyszłego życia w rodzinie, wartości kobiety i sensu życia. Niedługo minie 500-tny dzień najdłuższej walki, która jest spełnieniem moich wieloletnich starań. Dziękuję Ci, Boże.

Michał

http://adonai.pl/czystosc/?id=114

Miłujcie się!

nr 5-8/2001