Czy było warto? TAK, mogę powiedzieć, że zmieniłem się na lepszego człowieka, moje życie ma sens, Każdy dzień przynosi wiele radości, mam satysfakcje z tego, że jestem na tym miejscu gdzie jestem teraz. — Bernard

Czytelnia

Seksoholizm dotyka jednego na dwudziestu z nas. Sprawdź czy jesteś uzależniony!

Wbrew obiegowym opiniom, seksoholizm nie jest ani „tanim wymysłem, będącym alibi dla niewiernych”, ani „najprzyjemniejszym” z uzależnień – to poważna przypadłość, która potrafi zrujnować życie. Co gorsza, coraz więcej z nas na nią choruje – Europa spłynęła seksem, twierdzą specjaliści…

Uzależnienie od seksu różni się od alkoholizmu, czy narkomanii – które stanowią rodzaj uzależnienia chemicznego. W tym przypadku, seksoholikom bliżej do nałogowych hazardzistów, którzy fiksują się na określonej czynności. Dlaczego? Ponieważ oddawanie się tej aktywności owocuje wzmożoną produkcją „hormonu szczęścia”, dopaminy. Można tu więc mówić o pierwotnej relacji behawioralnej: bodziec-nagroda. Innymi słowy, tak, jak hazardziści dążą do ekstazy odczuwanej tylko w kasynie, tak seksoholicy szukają upojenia w kompulsywnych praktykach seksualnych. A tych wyróżnia się sporo. Portal „medicinenet.com” wskazuje tu między innymi na: nałogową masturbację, seks pozamałżeński, szukanie partnerów na jedną noc, uzależnienie od pornografii, podnietę czerpaną z angażowania się w seks bez zabezpieczenia, opętanie cyberseksem, uzależnienie od prostytucji, ekshibicjonizm, voyeuryzm, napastowanie, czy wreszcie gwałt. Na łamach portalu „ochoroba.pl”, psycholog Jacek Sędkiewicz pisze: „Osoby uzależnione cierpią bardzo często na nierozwiązane lęki z dzieciństwa. Na te lęki nakładał się seks jako sposób ich rozładowywania. Wynika to z fizjologii: podczas przeżywania orgazmu u ludzi wydzielane są endorfiny. Zmniejszają one odczuwanie bólu, wpływają na zmianę stanu emocjonalnego na przyjemny. Endorfiny działają bardzo silnie, ich chemiczna budowa jest zbliżona do morfiny. Po przeżyciu orgazmu poziom endorfin opada. Po zakończeniu kontaktu erotycznego i dłuższym braku współżycia osoby uzależnione odczuwają stany podobne do objawów po odstawieniu narkotyków. Na zespół objawów odstawiennych składają się: bóle mięśni, rozdrażnienie, brak koncentracji, bezsenność, rozkojarzenie, ataki paniki, depresja czy myśli samobójcze. Taki stan może zmienić tylko szybkie ponowne wydzielenie endorfin – czyli kolejny orgazm podczas stosunku seksualnego.” Z kolei, Paula Hall z ośrodka leczenia seksoholików w angielskim Warwickshire, w wypowiedzi dla „BBC News” dopowiada: „W przypadku seksoholizmu – tak, jak i każdego innego uzależnienia o podłożu czynnościowym – seks działa, jak środek uspokajający, szukasz go, bo to właśnie on pozwala ci uciec od jakiegoś innego, głębszego problemu.” Tym samym, paradoksalnie, seksoholizm stanowi remedium na pewne ukryte bolączki człowieka. „To rodzaj odskoczni, która wymknęła się spod kontroli – dodaje Hall. – Chorzy szukają ukojenia w seksie, mimo tragicznych konsekwencji, jakie to ze sobą niesie. Mowa tu m.in. o utracie pracy, rodziny, statusu społecznego, zdrowia, czy nawet życia…”

                                                                            Zasięg seksoholizmu

Mimo, że uzależnienie od seksu to stosunkowo świeża jednostka chorobowa (przez wielu wciąż nieakceptowana) to jednak szacuje się, że – po alkoholizmie i narkomanii – jest trzecią największą, co do siły rażenia na populację światową. Ostatnio, holenderski „Telegraaf” opublikował informację, jakoby w tym kraju serów, tulipanów, wiatraków i marihuany, seksoholizm coraz mocniej dawał się we znaki jego mieszkańcom. „Zauważamy potężny trend wzrostowy w tej kwestii. Martwi mnie to strasznie – mówi Dick Trubendorffer z ‚GGZ CrisisCare’.” Sam Trubendorffer leczy około 500 seksoholików rocznie, natomiast w całej Holandii szacuje się, że jest ich około 300 000, a ich liczba wciąż rośnie. Lepiej nie jest w innych europejskich krajach, które także odczuwają skutki popularyzacji pornografii. Zresztą generalnie, współczesne czasy sprzyjają uzależnieniu od seksu, ponieważ, jak twierdzą specjaliści, seksoholizm wydaje się być wspaniałą drogą ucieczki przed niemocą, gniewem, wstydem i wewnętrznymi słabościami ludzi – a tych mamy ostatnio sporo. Dlatego coraz większe grupy ludzi zaczynają żyć w ten sposób. Problem w tym, że często, nim się obejrzą, okazuje się, że już wpadli w sidła nałogu. Po każdym kolejnym orgazmie czują się już tylko trochę lepiej, a potem wpadają w sidła rozpaczy. Seks staje się mechaniczny. Jak mówi, cytowana już wcześniej, Paula Hall, „Szacuje się, że obecnie 1 na 20 osób ma z tym problem, a więc 5% populacji to seksoholicy.” Jednak wielu znawców tematu przypuszcza, że to statystyki zaniżone, ponieważ obejmują jedynie osoby, które zdecydowały się szukać pomocy.

                                                                   Jak się leczyć z seksoholizmu?

Zasadniczo jedynym skutecznym sposobem uporania się z tym uzależnieniem jest odwyk w klinice, który sam w sobie trwa od pięciu do sześciu tygodni, należy jednak pamiętać, że walka z uzależnieniem to proces, który może rozciągać się na lata. W pierwszej kolejności, należy przyznać przed sobą, że problem jest realny. Dalszym krokiem będzie wizyta w specjalnej placówce, w której stosuje się szereg zróżnicowanych narzędzi, takich jak indywidualne sesje ze specjalistami, terapie grupowe oraz doradztwo rodzinne. Wsparcie rodziny jest tu szczególnie istotne, ponieważ wspólnie łatwiej wprowadzić w życie program 12 kroków. W czasie tych sześciu tygodni pobytu w klinice leczenie składa się z trzech etapów. Pierwszy z nich to etap weryfikacji historii pacjenta – analizowanie jego przeszłości, od wczesnego dzieciństwa, w poszukiwaniu wszelkich traum i wydarzeń, które mogły wypaczyć w jakiś sposób jego zachowanie. Jest to etap kluczowy, ponieważ, jak twierdzi Rob Weiss – założyciel placówki zajmującej się leczeniem seksoholizmu w południowej Kalifornii – „Większość osób z którymi pracowałem, a pracowałem z tysiącami ludzi, przeżyła jakiś głęboki uraz w dzieciństwie. Bez identyfikacji oraz konfrontacji tamtych wydarzeń, przerwanie uzależnienia jest raczej niemożliwe”. W kolejnym etapie należy skorygować wypaczony pogląd na rzeczywistość prezentowany przez pacjenta. Przykładowo, niektórzy mężczyźni wmawiają sobie, że płacenie za masaż erotyczny to nie to samo, co zatrudnianie prostytutki. Ponadto, starają się oni szukać usprawiedliwień dla swoich czynów, twierdząc np. że seks z kobietą do towarzystwa, to nie zdrada ponieważ nie wiąże się z tym żaden ładunek emocjonalny, a jedynie czynność fizyczna – przez co niczym nie różni się to od wizyty na siłowni. Po identyfikacji traum z dzieciństwa oraz korekcji optyki widzenia świata i własnych zachowań pacjenta, ostatnim krokiem jest zapewnienie ciągłości korzystnych zmian w jego życiu. Na ten etap składać się będą m.in. identyfikacja czynników mogących skłonić uzależnionego do powrotu do uzależnienia. Do podobnych czynników można by zakwalifikować np. nadmiar wolnego, niezagospodarowanego czasu czy występowanie czynności szczególnie stresogennych w życiu seksoholika. Następnie należy je wyeliminować lub też przeorganizować w taki sposób, by nie stanowiły potencjalnego zagrożenia dla pacjenta. Nas zastanawia jedna rzecz, na którą niestety nie uzyskaliśmy odpowiedzi – czy po terapii można uprawiać seks? Czy podobnie, jak to ma miejsce w przypadku alkoholizmu czy narkomanii, nawet pojedyncza dawka może doprowadzić do nawrotu choroby?

http://facet.wp.pl/kat,1007857,wid,14010332,wiadomosc.html