Przyszedł czas gdy poczułem, że mam problem, gdy już nie panowałem nad swoim życiem. Był w nim tylko ból, smutek i wciąż dokuczająca samotność. To skłoniło mnie aby napisać do pomocy. Teraz nie jestem sam, jestem wśród ludzi, którym na sobie nawzajem zależy i którzy się rozumieją. — Miłosz

List 10

 Witam!                                                                                                                                           Znalazłem waszą stronę i postanowiłem napisać. Mój problem zaczął sie gdy się urodziłem. Mam starszego brata. Więc ja miałem być dziewczynką. Gdy się urodziłem, rodzice traktowali mnie jak dziewczynkę, mówili że jestem dziewczynką i ubierali jak ona. Wszyscy nazywali mnie Anią… Gdy dorastałem, bawiłem się misiami, nienawidziłem męskich zajęć, piłki nożnej i innych rzeczy. Potem zaczęli mnie pociągać mężczyźni. Dzisiaj mam 34 lata i nie chce mi się żyć. Nie potrafię się zmienić i nawet nie wierzę, że to jest możliwe. Nie znam ani jednej osoby, która by z tego wyszła… Szukałem pomocy, ale nigdzie jej nie znalazłem. Nikt nie rozumie piekła, które rozgrywa się w moim wnętrzu… Czy w ogóle mój list ma jakiś sens? Nie wiem też, czy piszę do osoby, organizacji, grupy ludzi… Więc piszę trochę w ciemno. Ale piszę… Cóż więcej mi pozostało?

Pozdrawiam

Michał