Przyszedł czas gdy poczułem, że mam problem, gdy już nie panowałem nad swoim życiem. Był w nim tylko ból, smutek i wciąż dokuczająca samotność. To skłoniło mnie aby napisać do pomocy. Teraz nie jestem sam, jestem wśród ludzi, którym na sobie nawzajem zależy i którzy się rozumieją. — Miłosz

List 19

Sam nie wiem, od czego zacząć pisanie tego maila. Nigdy nie miałem z tym problemów a dziś… Rozszarpują mnie dwie bestie i sam nie wiem, która z nich jest ta, która zadaje mniejszy ból podczas mordu. Do dziś wydawało mi się, że mam wszystko poukładane. Studia, świetna praca, awans… A dzisiejsza rozmowa na GG z kolegą uzmysłowiła mi, że moje życie wypełnia pustka, na którą nie znajduję lekarstwa… Do teraz wydawałem się sobie gejem, ale nagle ktoś zasiał w mojej głowie wątpliwość, która z minuty na minutę rozkrzewia się i wypełnia mój umysł po brzegi. Do czego to zmierza… Mam już za sobą kilka nieudanych związków (ale to standard w tym środowisku, że partnera zmienia się jak rękawiczki co roku, bo nie wypada być old-fassionable…). W jednym z moich związków (najdłuższym notabene), okazało się, ze nie znam prawdziwego imienia faceta z którym sypiałem!!! (ale to też standard – po co mówić prawdę – lepiej skryć się za parawanem kłamstwa – tylko że parawany mają to do siebie, że nie dość dobrze przysłaniają całość.) No i te zdrady albo chorobliwe zazdrości… Facet kłamie, że ma korki, gdy tymczasem rżnie się z innym w najlepsze… – absurd… Innym modelem, jaki było dane mi przerabiać, jest tzw. wolny związek: czyli inaczej mówiąc każdy z każdym… Jednak tutaj na szczęście dość szybko obudziłem się z letargu i właśnie wtedy pojawiły się moje pierwsze wątpliwości… Dotąd przez moje całe gejowskie życie nie sądziłem, że będę kiedykolwiek próbował podważyć moją orientację seksualną… Zawsze było OK. Wczoraj jeszcze inny przypadek – knajpa – gejowska oczywiście – chłopaczek zaczepia mnie i pijemy hektolitrami piwo, aż w pewnym momencie ni z tego, ni z owego zrywa się i wychodzi – zbaraniałem… Świat zwariował… A może to z moją psychiką jest coś nie tak??? Nie chcę takiego życia… Zakłamanego, pełnego cynizmu i wyrachowania… Jak takie, to już lepiej żadne… Bo po co budzić się codziennie rano z poczuciem, ze jesteś nikim, nikomu nie potrzebnym kawałkiem mięsa, które każdy próbuje upolować na jedną noc…