Znalazłem tu prawdziwą rodzinę, która mnie kocha. — Grzegorz

Świadectwo Marka

Chciałem Wam opowiedzieć o wielkiej miłości Jezusa do mnie. Wydawała mi się ona tak odległa… prawie nieosiągalna. Tymczasem przyszła przez zwykłego człowieka, który pozwolił mi spojrzeć na siebie trochę inaczej i któremu zawdzięczam to, ze podjąłem walkę z grzechem onanizmu. Ale to dopiero początek. A było to tak…

Urodziłem się w najzwyklejszej na świecie rodzinie. Moi rodzice są bardzo pobożnymi ludźmi ? zwłaszcza mama. To przede wszystkim ona uczyła mnie miłości do ?Bozi?. Pieczołowicie zwracała uwagę na moje wychowanie ? tak w domu jak i w szkole. Tata… To kochany i bardzo dobry człowiek, ale życie go trochę zmęczyło i chyba nie miał już takiej ochoty na to, by się mną zajmować. Dlatego, odkąd pamiętam, szukałem obrazu prawdziwego ojca, który byłby przyjacielem… takim na dobre i na złe. Jak się później okazało to szukanie nie było takie bezpodstawne i przyniosło nieoczekiwane efekty.

Kiedy przyszły lata młodzieńcze, zacząłem się bardziej interesować sobą. Zwłaszcza na pierwszym miejscu pojawiły się myśli związane z płciowością. Choć Pan Bóg zawsze był dla mnie kimś bardzo ważnym i (może wyda się Wam to śmieszne) niemal namacalnie czułem Jego bliskość, to poszedł trochę w ?odstawkę?. Zaczęły się pierwsze fascynacje seksem. To był ten zakazany owoc… To był ten temat tabu, którego nigdy w domu nie poruszano, gdyż już samo wspomnienie wydawało się być grzechem. Dzisiaj wiem, jak bardzo takie rozmowy by mi pomogły. W każdym razie temat pozostawał otwarty, tylko brakowało osób do rozmowy. Ale i one wkrótce się znalazły. Zostali nimi koledzy z klasy, którzy okazali się bardziej ?doświadczeni? w tej dziedzinie niż ja. Na skutki nie trzeba było długo czekać. Kiedy miałem 12 lat, po raz pierwszy się onanizowałem. Koledzy mi doradzili… Później już nie musieli doradzać ? sam tego chciałem. I w ten oto sposób zupełnie niewinnie zaczęło rodzić się we mnie uzależnienie od masturbacji. Krok po kroku… Dzień po dniu… Miesiąc po miesiącu… Rok po roku… Dzisiaj mija 12 lat (!!!) odkąd wszedłem w to bagno. Co czułem, kiedy to robiłem? Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że na początku nie zastanawiamy się, co może się stać. Myśli o grzechu pojawiały się po…, co było tylko delikatnym szlochem wobec przeraźliwego chichotu diabła. Było mi z tym fatalnie. A przede wszystkim nie czułem wtedy tej Bożej obecności przy mnie. To tak jakby ktoś zostawił mnie nagle samego na rozpadającej się tratwie na środku oceanu. Przygnębiające…

Ale mimo wszystko brnąłem dalej w swoim grzechu. Systematycznie skracały się okresy mojej czystości. Były chwile, że niemal zatracałem się całkowicie. Od czasu do czasu przebiegało mi tylko przez myśl pytanie, jak nisko można upaść… Gdzie jest to dno, od którego mógłbym się ewentualnie odbić…

Czas mijał i pracował tylko na moją niekorzyść. Zacząłem zauważać swoje niedoskonałości w wyglądzie. Kompleksy na punkcie wyglądu dosyć skutecznie zrujnowały moją psychikę. Zacząłem więc poszukiwać ideału mężczyzny. Coraz częściej łapałem się na tym, że oglądałem się za chłopakami. Wszelkie emocje rozładowywałem oczywiście poprzez masturbację. No i wreszcie nasze ostatnie ?dobrodziejstwo?, ? Internet. Tu mogłem napatrzeć się do woli i nasycić swoje oko. Najgorsze w tym wszystkim było to, że wchodząc na te wszystkie erotyczne strony tylko bardziej się dołowałem i pogłębiały się swoje kompleksy. Tu też zawsze ?pomagała? mi się z nich wydostać masturbacja. Najbardziej w tym wszystkim bolała świadomość, że… jestem homoseksualistą. Na początku był to szok, kiedy próbowałem się oswoić z tą myślą… potem rozpacz… aż wreszcie przyszła obojętność i chęć zaakceptowania się. Problem w tym, że to tolerowanie swoich skłonności w niczym mi nie pomagało. Ciągle się onanizowałem i ciągle czułem się bardzo daleko od Boga, choć kiedyś było to nie do pomyślenia.

Tak więc Internet stał się moją nową zabawką. Szybko okazało się, jak niebezpieczna to zabawka. Zaczął mi służyć m.in. do rozmów na czacie gejowskim, które to sprowadzały się jak zwykle do pogadanek o kompleksach. Nabrałem jednak dzięki nim na tyle odwagi, że chciałem się z kimś spotkać. Będąc kiedyś w Łodzi byłem dosłownie o krok od decyzji, by wejść do gejowskiej sauny. Rozsądek zwyciężył. Zrozumiałem jednak, jak bardzo jest ze mną źle. Tonąłem w grzechach. Masturbacja i przeglądanie erotycznych stron w Internecie stały się moim chlebem powszednim i zaczęło to osiągać apogeum. Przestałem wierzyć w to, że cokolwiek się zmieni i że stanie się cud… że po prostu zerwę z tym wszystkim.

Cud się zdarzył. Kiedyś w trakcie jednej z rozmów na czacie poznałem kogoś o dziwnym nicku Pomoc. W trakcie tej rozmowy dostałem namiary na Pawła. Postanowiłem napisać. Na początku było bardzo nieufnie. Zaskakiwała mnie z listu na list ogromna cierpliwość Pawła i bezinteresowna chęć pomocy… a przede wszystkim dobroć i miłość. Po raz pierwszy ktoś potraktował mój problem poważnie. Dzięki Pawłowi zrozumiałem, że moje skłonności są wynikiem niewłaściwego kontaktu z ojcem, który nie potrafił dać mi wystarczająco dużo miłości oraz że onanizm to problem osobowości.

Mijają 2 miesiące odkąd jestem w grupie POMOC 2002, a zmiany, które obserwuję, są kolosalne. Od momentu poznania Pawła nie wszedłem na żadną stronę związaną z erotyką. Zaprzestałem też masturbacji. Paweł pokazał mi nowe oblicze Boga, którego dotąd nie znałem. Dzięki niemu zacząłem bardziej szanować samego siebie i innych. I… UWAGA KOBIETY!!! Zaczynam zwracać na Was uwagę!!! I… podobacie mi się!!! Bardzo!!!

Często powtarzam sobie zdanie, które nauczył mnie Paweł: ?Jezus już cię uzdrowił, a teraz czeka na twoją wiarę?. Uwierzyłem. Znowu czuję Jego obecność przy sobie. Nadal walczę ze swoimi słabościami. Nie jest łatwo, ale gra idzie o wysoką stawkę. Jeśli i Wy macie tego typu problemy, podejmijcie walkę. Naprawdę warto. Niszczcie zło już w zarodku i nie pozwalajcie mu nad Wami zapanować.

Chcecie namacalnie poczuć Bożą miłość? Pokochajcie siebie i nie bójcie się obdarzyć tym pięknym uczuciem innych. Wszyscy potrzebują miłości, choćby nie wiem jak bardzo się tego wypierali. Zacznijcie prawdziwie kochać, a zobaczycie, jakie cuda zaczną dziać się w Waszym życiu.

Panu Bogu dziękuję każdego dnia za Pawła i wszystkich moich braci z grupy POMOC 2002, na których zawsze mogę liczyć, kiedy jest mi ciężko. Ich wszystkich i Was, którzy borykacie się z podobnym problemem polecam Jezusowi.

 

Marek