Przekonałem się, że wszystkie negatywne mechanizmy, których się człowiek nauczył ? można przełamać i wyeliminować. To bardzo wiele kosztuje, jest szalenie trudne, nieraz chciałbym uciec ? ale widzę, jak wielkie efekty przynosi ta systematyczna praca. — Marek

Świadectwo Patryka

Kochani, pragnę podzielić się z Wami refleksja na temat problemu, który dotknął mnie w wieku dojrzewania , a z którym jako młody i niedoświadczony człowiek, nie potrafiłem sobie w żaden sposób poradzić.

Od wczesnych lat rozwijałem się zupełnie normalnie, podobnie zresztą jak moi rówieśnicy. Rodzice nie mieli zemną większych kłopotów wychowawczych, dlatego tez w otoczeniu mojej miejscowości uchodziłem raczej za dobre i pobożne dziecko. Tak przynajmniej niektórzy ludzie postrzegali mnie z zewnątrz. Jednak w środku było trochę inaczej, nie wszystko układało się tak dobrze jak bym tego chciał. ?Czegoś? (miłości) mi brakowało, czułem się niedowartościowany, nikomu nie potrzebny. Miałem mnóstwo kompleksów na punkcie własnego wyglądu, gestów i zachowania.

Wciąż wydawało mi się, ze nie jestem 100% mężczyzną i wszystko na to wskazywało, ze nim nie będę. Interesowałem się przecież typowo damskimi zajęciami. Potrafiłem gotować, piec ciasta, bawiłem się w fryzjera. Fascynował mnie cały babski świat, arsenał kosmetyków: pędzli, pudrów, kremów itp., którymi niejednokrotnie w domowym zaciszu robiłem sobie makijaż. Lubiłem korzystać z damskiej garderoby, przebierając się oczywiście za kobietę. Tyle rożnych babskich spraw zaprzątało moja głowę, ze nie potrafiłem, a nawet nie chciałem już myśleć o typowo męskich zajęciach typu samochody, motocykle, piłka nożna. One mnie zniechęcały do życia, sprawiały mi tylko cierpienie. Na dodatek, odkąd pamiętam podobali mi się wyłącznie mężczyźni. Ja psychicznie czułem się kobietą, dlatego zawsze marzyłem, żeby być z facetem, przy którym mógłbym czuć się bezpiecznie. Byłem przekonany, ze tego nie da się zmienić. Osobowość jest przecież nie do przeprogramowania – myślałem. Myliłem się jednak co do tych stwierdzeń – ale o tym później. Wiedziałem, ze nie da się żyć w taki sposób, a raczej, ze jest on nie do zaakceptowania przez ludzi z mojego otoczenia, a przede wszystkim przez Boga. Sądziłem, ze On odbiera mi cala ?radość? życia. Nie potrafiłem tego zrozumieć, wciąż uważałem, ze to ja mam racje, nie On, zasługuję na ?szczęście?, a On mi je próbuje odebrać. Dlatego myślałem, o ucieczce, chciałem spróbować chociaż raz zaspokoić ?głód?, a później spowrotem wejść na drogę zbawienia-bardzo naiwne. Na moje szczęście, pomimo takich szatańskich myśli mój wiek, sumienie i strach nie pozwalały mi na tak nierozsądny krok. W wieku okolo12 lat, był to mniej więcej początek tego typu myśli, o mniej zaostrzonym charakterze niż dotychczas, w moim życiu pojawił się samogwałt, który od tego momentu towarzyszył mi w tym nieludzkim procesie osiągania dna.. Początkowo była to bardzo niewinna ?zabawa?, która sprawiała radość, wiec nie szufladkowałem jej jeszcze w kategoriach grzechu. Po prostu wspaniały sposób zabijania samotności, wypełniania pustki, rozładowywania stresów. Wtedy robiłem to jeszcze sporadycznie, ale z czasem coraz częściej, częściej i częściej oddawałem się temu, jak w końcu się okazało destrukcyjnemu zajęciu. Zacząłem prowadzić pojazd bez hamulców i nie mogłem się zatrzymać. Wpadałem w to bagno kilka razy na dzień. Za każdym razem masturbacja przybierała nowe, bardziej brutalne formy, robiłem to również ze znajomymi, którzy nie byli świadomi moich preferencji seksualnych. Często ze łzami w oczach, śpiewając pieśni religijne, bo chociaż miałem świadomość, ze jest to źle, nie wiedziałem jak przestać. Nie widziałem dla siebie nadziei w tym okrutnym świecie, nie miałem gdzie zwrócić się o pomoc. Cały problem i grzech mojego życia pozostawał w tajemnicy przed wszystkimi. Próbowałem wyzbyć się go u psychologa, ale nie miałem na tyle odwagi, poszedłem wiec do psychiatry, jednak finał wizyty był taki sam. Dużo czasu upłynęło zanim pełen determinacji, poszedłem klęknąć przed kratkami konfesjonału. Wtedy rzeczywiście cos we mnie pękło, wylałem z siebie cały ten ból na zewnątrz i zrobiło mi się pierwszy raz od tak dawna lekko na duchu. Czułem jak kamień spadł mi z serca. W tym momencie odkryłem wielka role sakramentu pokuty w życiu człowieka. Radość ta trwała przez parę dni, do momentu kiedy szatan zaczął przypominać mi, kim tak naprawdę byłem i co złego zrobiłem. Wyciągał wszystko skrupulatnie na wierzch. Spowrotem zaczął mnie obrzucać tym brudem, przez co miałem potworne wyrzuty sumienia. Wydawało mi się, ze moje winy są nie do odkupienia. On chciał, żebym zapomniał, o przebaczającej każdy ludzki grzech, łasce Jezusa Chrystusa. I prawie mu się udało. Przystępowałem do spowiedzi wciąż z tymi samymi grzechami z przeszłości, za każdym razem, powtarzając generalną spowiedź. Pomimo napomnień spowiednika, ja wciąż nie potrafiłem zacząć żyć od nowa, na zupełnie czysty rachunek. Dużo czasu upłynęło zanim to zrozumiałem. Do tej pory przypominają mi się brudy z przeszłości, ale Jezus nauczył mnie je odrzucać. Przecież już dawno mi przebaczył, za co Go bardzo kocham. Ponadto dal mi nowa rodzinę IGW POMOC 2002, która uczy mnie lepszego życia, troszcząc się o mój wzrost duchowy i emocjonalny. Teraz powoli zaczynam rozumieć boży plan działania. Bóg dał mi ten krzyż, bym stal się wrażliwy na ludzką krzywdę, abym patrzył na każdego człowieka jednakowo. Nikogo nie wywyższał i nie poniżał i uczył się kochać wszystkich bez wyjątku.

W grupie, dowiedziałem się skąd wziął się mój problem. Okazało się, ze w dzieciństwie zabrakło mi obecności taty, który wracał zmęczony, a czasem pijany z pracy. Nie miał dla mnie czasu, wiec nie nauczył mnie łowienia ryb, gry w piłkę nożną i innych typowo męskich zajęć. Dlatego nigdy nie chciałem być taki jak on. Trzymałem się kurczowo mamusi, która nieświadomie uczyniła ze mnie kobietę, pokazała jak prać, gotować i sprzątać

W szkole najłatwiej porozumiewałem się z dziewczynami, dla których prawdopodobnie byłem jedną z przyjaciółek. Cały kobiecy świat, wypełniał moje życie. Ale teraz to się zmieniło. Dlatego kochany bracie, jeżeli dręczy Cię ten problem, nie poddawaj się! Uwierz mi, to da się wyprostować. Przyczyna Twoich skłonności homoseksualnych, mogła być podobna jak u mnie. Twój rozwój emocjonalny zatrzymał się w momencie, kiedy najbardziej potrzebowałeś miłości, zainteresowania ze strony ojca, którego akurat wtedy Ci zabrakło. Teraz próbujesz nadrobić braki miłości, w ramionach innych mężczyzn, idąc z nimi do łóżka. A przecież nie o to chodzi. Tobie tak naprawdę potrzeba czystej ojcowskiej miłości i zrozumienia, a nigdy tego nie otrzymasz uprawiając ?seks? z facetem (jeżeli można to tak w ogóle określić). To jest jedna ewentualność z wielu. W Twoim przypadku, mogły zadziałać również i inne czynniki, ale jakby nie było uwierz mi Brachu, z tego da się wyjść na prostą, Pamiętaj, zawsze byłeś, jesteś i będziesz prawdziwym mężczyzną. Zachęcam Cię, uszyj swojemu cierpieniu, weź się w garść i napisz do Pawła pomoc2002@wp.pl Pamiętam o Tobie w modlitwie i BCK

 

 

Patryk

 

 

P.S. Serdeczne dzięki Pawełku za wszystko co dla mnie i moich braci robisz. Niech Ci dobry Bóg błogosławi. Jesteś moim kochanym braciszkiem.