Przed przyjściem tutaj byłem zupełnie innym człowiekiem, nieśmiałym, strachliwym, zamkniętym w sobie. Pomoc pozwoliła mi się otworzyć. Dziękuje, za zrozumienie za wysłuchanie i akceptacje bo naprawdę tutaj to otrzymałem! — Zbyszek

Świadectwo Miłosza

Witaj

 

Pozwolę się na początek przedstawić. Mam na imię Miłosz. Mam 22 lata. Chcę się podzielić z Tobą kawałkiem mojego, życia. Tym, co było w nim i tym, co jest teraz. Wszystko, co tu napiszę jest prawdą. Do niedawna byłoby mi ciężko napisać cokolwiek zwłaszcza to, co bolesne. Jednak dziś opowieść o przeszłości już mnie nie boli. Nie robi na mnie wrażenia, nie wywołuje bólu. Było minęło? A co minęło??

?Fakt, że zacząłem zwracać większą uwagę na swoich rówieśników, niż na rówieśniczki, początkowo jakoś mi nie przeszkadzał. Ale doszło do mnie w pewnym momencie, że to jednak jest coś nie tak. Że moje pragnienia, są inne niż takie, jakie być powinny. Zaczęli mi się podobać przedstawiciele mojej płci, a kiedy doszła ?burza hormonów? – dojrzewanie, pojawiło się podniecenie, które zaczęło towarzyszyć mi od tego momentu. Uruchomiła się fantazja, doszło ?odkrycie? masturbacji i tak myślami coraz bardziej zagłębiałem się chcąc seksu z mężczyzną. Było miło. Więc w sumie, po co miałbym tego nie robić?? Nie myślałem o tym, że masturbując się, bardziej pogrążam się w swoim problemie. Zresztą ja uważałem, że nie mam problemu. Chciałem wierzyć i trzymałem się hasła, zasłyszanego, że to inni mają problem nie rozumiejąc, że ja taki jestem, że podobają mi się mężczyźni. Ale przyszedł czas i poczułem, że mam problem, gdy już nie panowałem nad swoim życiem. Był w nim tylko ból, smutek i wciąż dokuczająca samotność i obcość wśród tych, z którymi przebywałem. Wciąż pamiętałem, że ja jestem ?inny?. Tak bardzo to zaczęło mi przeszkadzać. Nie mogłem nikomu powiedzieć, co mnie dręczy, co trapi, co wywołuje mój płacz, co noc. Więc tylko ryczałem w nocy, a za dnia przed całym światem udawałem, jaki to ja wesoły jestem, jak to wszystko gra i jest OK. Coraz mniej ufałem ludziom, zamykałem się w sobie: ?Nikomu nie możesz powiedzieć, bo nie zrozumieją stracisz nawet te kilka osób znajomych, których masz? ? to było hasło życiowe. Na marginesie nie miałem kolegów, a jedynie ogrom koleżanek Gdzie szukać zrozumienia??…

?Pojawił się internet w moim życiu, a z nim przyszły czaty zwłaszcza jeden – gay czat. Wow!!! Wreszcie jestem wśród swoich ? myślałem ? wreszcie ktoś mnie zrozumie. I tu pomyłka. Kolejny niewypał. Chciałem mieć kogoś, kto by się o mnie troszczył, o kogo i ja bym się mógł zatroszczyć, kto by pogłaskał mnie po głowie, przytulił, wspierał, z kim mógłbym nareszcie szczerze pogadać, pośmiać się, pożartować, dzielić się wszystkim. Ale innych ?czatowników? interesował seks na raz, na dziś, na chwilę. Wiedziałem, że szybki seks bez uczuć, to nie dla mnie. Postanowiłem, więc szukać wśród tych osób kogoś, kto chce tego, co ja. Żeby moje marzenia się spełniły o wielkiej i wspaniałej miłości. Ale nie udało się takiej miłości znaleźć. Ciągle przy okazji rozmów słyszałem jak to związki facetów trwają chwilę, moment i koniec. To pogłębiało we mnie tylko smutek traciłem nadzieję, że kiedykolwiek uda mi się być szczęśliwym. Raz płacząc powiedziałem – ?Boże pomóż, ja nie chcę tak żyć dalej??

?Na odpowiedz, na moje błaganie długo czekać nie musiałem. W marcu 2003 roku pojawił się ktoś, kto mnie wyciągnął z brudu. Można śmiało powiedzieć pierwszy krok i pomoc z nieba. Poczułem się wolny, gdy ?przypadek? zaprowadził mnie do super człowieka. Nie ukrywam był to ksiądz. Nie miałem nic do stracenia wtedy i dlatego otworzyłem się i zacząłem sypać brudami swojego życia. Z tej rozmowo – spowiedzi odkryłem skąd się wzięły moje skłonności homoseksualne. Zawsze myślałem, że to wszystko się wzięło z tego, że kiedy miałem około 6 lat mój starszy kolega był już w okresie dojrzewania i wtedy były, tak zwane zabawy w lekarza. Że to za sprawką tych zabaw spaczyły mi się ?poglądy?. On sprawdzał czy się dobrze rozwija, a mnie to raniło. Jednak jak się okazuje to nie był główny powód. Wtedy dowiedziałem się i zrozumiałem, że wcale się nie urodziłem homoseksualistą i moje życie nie musi być koszmarem takim, jakim było. Wzięło się wszystko z tego, że w okresie dzieciństwa mojego taty nie było w domu praktycznie w ogóle. Nie umiał radzić sobie z problemami, więc wolał pić alkohol. Nie lubiłem jak wracał pijany. Były wtedy kłótnie w domu. I kiedy tak patrzyłem na wojujących rodziców mówiłem sobie: ?Ja nie chcę tak. Jeśli miłość miedzy kobitą, a mężczyzną tak wygląda to ja dziękuję wolę się nigdy nie zakochać w kobiecie.? I pomimo, że potem, ale i też obecnie miedzy moimi rodzicami układa się bardzo dobrze to jednak przysięga złożona w dzieciństwie jak klątwa krążyła nade mną. Dodatkowo mama zawsze mówiła: ?Widzisz, jaki tatuś jest? .? Widziałem i takim jak on nie chciałem być. Żałowałem, że w ogóle jestem chłopakiem. To dziwne, ale bałem się taty, a zarazem mi go brakowało. Kiedy wszystko było w porządku, a ja miałem około 8 lat podszedłem do niego i chciałem się przytulić. Spojrzał na mnie wtedy i powiedział spokojnym głosem: ? No, co Ty jesteś już za duży?. I od tego momentu uważałem, że przytulenie się do innego mężczyzny jest czymś złym. Ganiłem się za to pragnienie spychałem je w otchłań zapomnienia powtarzając ?Nie, ja tego nie chcę!!!? A to pragnienie przytulania się, by czuć się bezpiecznie, rosło sobie i rosło, aż mnie przerosło. Potem każdy dotyk jakiegoś chłopaka wzbudzał we mnie falę gorąca no i niestety podniecenia. To jest moje źródło skłonności homoseksualnych, cóż robić dalej???

?Zacząłem zmieniać wszystko w swoim życiu, od tego spotkania z księdzem – od spowiedzi. Wiedziałem jedno, chyba wtedy namacalnie to poczułem, że ja nie szukam seksu z mężczyzną. To nie o to chodziło. Że to fałszywe pragnienia. Powoli układało się moje życie. Był ktoś, do kogo mogę się zawsze zwrócić. Pamiętałem o tym, że nie mogę niczego robić głupiego, bo ktoś ufa, że tego robić nie będę. Zacząłem się czuć wolny od moich pragnień. Ale po jakimś czasie, ów mój spowiednik musiał wyjechać, a ja zostałem sam. Czułem się okropnie, jakby wszystko się zawaliło. Dodatkowo wiele jakiś rzeczy się działo, których nie miał mi, kto wyjaśnić, a ja sam nie umiałem sobie z nimi poradzić. Przychodziły wieczory samotne, wiec zacząłem czatować. Nie umawiałem się z nikim stamtąd. Z nikim się nie spotykałem. Nie znosiłem się umawiać na spotkania z kimś obcym z czata. I to jeszcze z facetem, praktycznie na randkę w ciemno. Ale mimo to coraz bardziej pragnienia, huczące w głowie: ?Przecież chcesz, mieć chłopaka, by być szczęśliwym, nie chcesz być sam,? zaczynały brać górą. Pomyślałem: ?Nie to nie możliwe, przecież uda mi się ułożyć super związek, z jakimś super gościem.? Czat od nowa był priorytetem, ale i tak wiedza skąd się wszystkie pragnienia wzięły wisiała nade mną i przypominała mi, że przecież można inaczej żyć. Byłem jak rozdarte drzewo. Nie wiedziałem, co robić. Wolałem iść krótszą drogą i po tym brzegu, który znam – świat gay?ów. Wróciłem na ?swój? brzeg. Pozwoliłem się wykorzystać komuś, kogo znałem wcześniej. Zaufałem mu i się przejechałem. Pewne niewinne z pozoru ?zabawy?, wzajemna masturbacja, pokazały mi, że ogółem seks z facetem, to przereklamowana sprawa. To w ogóle nie jest warte zachodu i starań. Ale i tak jakaś część mnie wołała o ten seks, chciała go. Najgorsze było potem, gdzie czując się totalnie brudny po tej ?zabawie? nie było się gdzie zwrócić. Z kim pogadać zwłaszcza z tym, któremu zaufałem. W końcu po ?zabawie? nie byłem już mu potrzebny. Znowu ból. Znów płacz wieczorami. Wróciłem w ten sam punkt, z którego wyszedłem. ?Boże proszę o jakieś światełko w tych ciemnościach??

?Pojawiło się Sz?częście pisane przez duże S. Poznałem kogoś na czacie. Kto był taki jak ja. Myślał tak samo. Czuł tak samo. Chciał się pozbyć skłonności homoseksualnych tak jak ja. Opowiedziałem mu o swoim życiu to, co do tej pory opowiedziałem wam. Nie wyśmiał mnie: ?Stary, jakie Ty bajki opowiadasz.? Powoli zaczęliśmy poznawać siebie i dostrzegać jak wiele nas łączy. Jak bardzo podobni jesteśmy do siebie. To były fajne momenty. To wielkie Sz?częsie, że na niego natrafiłem. Postanowiliśmy razem się wspierać. W tym miejscu bardzo mu dziękuję, za wszystko. Dodam, że mieszkamy bardzo daleko od siebie. Tak wiec tylko internet nas łączył. Jego wirtualna obecność była dla mnie czymś wielkim i podnosiła na duchu, że nie jestem sam. Chodź w rzeczywistości nie było się, do kogo przytulić i z kim pogadać w cztery oczy. I jednak smutek wciąż gdzieś się z tego powodu we mnie kłębił i był obecny. Pragnienia dalej buzowały we mnie. Jak się pozbyć tego, gdzie szukać wsparcia???

?Jest marzec 2004 rok. Całkiem ?przypadkiem?(w przypadki w tym momencie przestałem wierzyć, wolę wersję, że opaczność czuwa) wpadam na stronę www.pomoc2002.org . Przeczytałem świadectwa zamieszczone na tej stronie i zamknąłem ją. Ale to, co przeczytałem nie dawało mi spokoju: ?No zgłoś się. Napisz maila?. Bałem się jednak. Co ja im napiszę?? Strach się przyznać do tego wszystkiego. Od czego zacząć?? Poczekałem z jakiś dłuższy czas i kiedy praktycznie zauważyłem, że nie ma, na co czekać. Że na tym brzegu, po którym chodzę nie spotka mnie już nic dobrego, wiec jak opuszczę go to nic nie tracę. Po co płakać, po co siedzieć samemu i rozdrapywać swój ból?? Jednego wieczoru siedząc w totalnie smutny powiedziałem: ?Koniec już więcej nie dam się wykorzystać, już nigdy więcej nie będę płakał przez żadnego faceta. Chcę coś wreszcie zmienić w swoim życiu. ??

?Podzieliłem się tym adresem www.pomoc2002.org z moim internetowym przyjacielem. Zawarliśmy ?pakt?. Albo razem napiszemy maila do pomocy2002, tzn. ja o swoim życiu, on o swoim, albo żaden z nas. Wygrała opcja razem. Opcja ta wygrała pod każdym względem. Wreszcie wiem, co to oznacza miłość braterska i jak wygląda przyjaźń między dwoma chłopakami. Nie jestem sam, jestem wśród ludzi, którym na sobie nawzajem zależy i którzy się rozumieją. Nie trzeba już niczego ukrywać, można nareszcie swobodnie mówić o tym, co boli i gnębi, ale też i o tym, co raduje. Nie płaczę po nocach. A mój uśmiech za dnia jest szczery i prawdziwy odzwierciedla stan mojego ducha. Mam więcej kolegów teraz niż koleżanek Dostrzegam piękno, jakie drzemie w kobietach. Pociąg do mężczyzn maleje. Czuję się mężczyzną i jestem z tego dumny, że nim jestem. Staję się bardziej otwarty na ludzi. Wszystko się układa i prostuje. Internetowy przyjaciel stał się przyjacielem rzeczywistym. Ubogacony zresztą jestem o nie jednego przyjaciela. Ból przeszłości, zaznanych krzywd zniknął. Nie czuję się inny, gorszy itd. Tak to wygląda u mnie. Jestem szczęśliwy. A co Ty możesz zrobić???

? Po pierwsze nie bać się. Mój strach, który mnie ogarnął przed napisaniem maila do pomocy2002 był bezsensowny. Jeśli nie wiesz, co masz napisać w pierwszym mailu, a Twoje życie wygląda podobnie jak moje, chciałbyś je zmienić, chciałbyś, żeby skłonności homoseksualne przestały Cię dręczyć, żebyś był rozumiany przez innych, żebyś nie był już sam?? Na sam początek napisz chodź niewiele. Ale zapewniam Cię, że możesz w pełni zaufać i napisać wszystko. Nikt się nie będzie śmiał, czy gardził Tobą, nikt nie powie odejdź. Możesz wreszcie poczuć, co to znaczy ?oddychać pełną piersią?. Pamiętaj ?najtrudniejszy pierwszy krok zanim innych zrobisz sto?. Jak ich zrobisz sto przekonasz się, że warto było iść, że ten wysiłek się opłacił, bo na końcu efekt jest wart tego. Może przeczytałeś moje świadectwo i okazuje się, że przyczyny moich skłonności homoseksualnych nie pokrywają się z Twoimi, ani nawet blisko nich nie leżą. Napisz maila odkryjesz skąd się to wzięło u Ciebie. Zapewniam Cię o jednym. Nie urodziłeś się taki i taki wcale umrzeć nie musisz. Nie podchodź do skłonności homoseksualnych, że tego nie można zmienić. Bo tym samym to jest tak jakbyś powiedział biednemu:? Stary urodziłeś się biedny taki już będziesz. Nie ma sensu, żebyś pracował, bo się i tak niczego nie dorobisz? A przecież można się dorobić i być bogatym. Bo wystarczy uwierzyć i podjąć decyzję, że się chce coś osiągnąć. Wiara czyni cuda!!! A jeśli nagle stwierdzasz: ?Ale ja przestałem wierzyć w Boga, albo w Niego nigdy nie wierzyłem?. Niech i to nie powstrzymuje Cię przed napisaniem maila. W moim życiu początkowo Bóg był na bocznej półce. Ale mimo to uratował mnie i jestem mu za to wdzięczny. Bóg jest w każdym z nas. W Tobie również. Kocha Cię i chcę Twojego szczęścia. To, że teraz moje życie się przemieniło nie jest tylko dla mnie, bo ja miałem szczęście. To może też się zmienić w Twoim życiu. To szczęście, które mnie spotkało jest i dla Ciebie. Pozwól tylko, żeby przyszło. Być może też próbowałeś już kiedyś zagasić i zniszczyć pragnienia homoseksualne i Ci się nie udało. Ale niech Cię to nie zniechęca. Widzisz każdy z nas jest jak cegła. Jednej cegły nie można nazwać murem, ale kilkaset cegieł razem spojonych cementem tworzy mur i to nie byle jaki mur, a mur obronny. Każdy z nas w pomocy jest cegłą razem tworzymy mur obronny nie do pokonania. Gdybym nie trwał w tym murze, już dawno bym leżał w gruzach. Sam będąc jedną cegiełką się nie obronisz. Nie bądź sam. Miej wsparcie i oparcie.

 

Życzę Ci, żebyś podjął właściwa decyzję i zaryzykował chodź tak naprawdę niczym nie ryzykujesz, niczego nie stracisz, a wiele zyskasz. Napisz maila.

 

Miłosz