Przyszedł czas gdy poczułem, że mam problem, gdy już nie panowałem nad swoim życiem. Był w nim tylko ból, smutek i wciąż dokuczająca samotność. To skłoniło mnie aby napisać do pomocy. Teraz nie jestem sam, jestem wśród ludzi, którym na sobie nawzajem zależy i którzy się rozumieją. — Miłosz

Świadectwo Grzegorza

Długo zastanawiałem się czy pisać te słowa. Przywołują mi bowiem one złe wspomnienia które chciałbym zapomnieć. Mam 20 lat, i mieszkam w jednym z wielkich miast Polski.

Jak pamiętam wczesne dzieciństwo upłynęło mi pod znakiem samotności. Nie maiłem kolegów. Bawiłem się sam, sam dla siebie byłem najlepszym przyjacielem. Nie mogę powiedzieć jakobym nie odczuwał miłości rodziców.

Wszystko było ok. Minęło przedszkole, które nie dało mi nic oprócz rozłąki z mamą i tatą. Przyszedł czas na szkołę podstawową. Tam nawiązałem nowe znajomości. Było to dla mnie nowe i wielkie przeżycie. Rozmawiałem śmiałem się i robiłem różane fajne rzeczy.

Ogromna zmiana nastąpiła w drugiej klasie. Wracałem ze szkoły tramwajem. Był straszny tłok. Stanąłem w jednym miejscu i nie mogłem się obrócić. W trakcie jazdy poczułem czyjąś rękę na moim pośladku, potem ktoś rozpiął rozporek i zaczął mnie masturbować. Stałem jak wmurowany. Nie mogłem wydobyć z siebie głosu, byłem przerażony. Gdy tramwaj dojechał do przystanku ktoś zapiął suwak. Wysiadłem jak w transie. Byłem wstrząśnięty. Nikomu nic nie powiedziałem. Bałem się….? Nie wiem. Płakałem po kątach gdy nikt nie widział.

To było dla mnie jak cios w duszę. Zamknąłem się na ludzi. Nie mogłem z nimi rozmawiać, przebywać. Bałem się ich. Nawet przestałem tulić się do rodziców. Wtedy nauczyłem się grać rolę normalnego człowieka. Wiem że byłem młody. To jednak nie przeszkadzało aby powstała pierwsza z moich ?masek?. Zacząłem grać siebie. Nie dawałem poznać po sobie moich prawdziwych uczuć. Wpadłem później w straszny nałóg masturbacji, z którym nie mogłem sobie poradzić aż do studiów.

Tak minęła szkoła podstawowa. Dostałem się do jednego z liceów. O dziwo trafiłem tam z jednym z kolegów z podstawówki. Nasza znajomość zamieniła się w przyjaźń i to dość głęboką. Bardzo się z niej cieszyłem, bo mogłem z kimś pogadać choć trochę normalniej niż z innymi. Czas ten to także jedno z większych wydarzeń w moim życiu. Poznałem wtedy dziewczynę. Zaczęliśmy się spotykać. Dużo rozmawialiśmy. Było super. Nie wiem dlaczego nie zauważyłem, że coś zaczyna się dziać z moim przyjacielem i z nią. Weszli w jedną z subkultur i ja nie potrafiłem im pomóc…….

Ostatecznie wszystko popsuło się między nami gdy ona zaproponowała spędzenie nocy w wiadomym celu. Ja odmówiłem. Wtedy ona mnie zostawiła i na swoją stronę przeciągnęła jego. To był dla mnie bardzo bolesny cios, tym bardziej że zadany przez bliskie mi osoby. To było już w zasadzie ponad moje siły. Ale jakoś się trzymałem. Zdałem maturę i zacząłem studia na uniwersytecie, na jednym z mniej popularnych kierunków. Zamieszkałem w akademiku. Życie biegło swoim trybem, mijały miesiące a ja czułem się coraz bardziej samotny. Wreszcie któregoś wieczora coś we mnie pękło. Pomyślałem, że gdy skończę z sobą raz na zawsze będzie lepiej dla mnie i innych. Nie wiem dlaczego usiadłem na parapecie, wystawiłem nogi na zewnątrz. W dole widoczny był beton, który gwarantował powodzenie mojej decyzji. Nagle ktoś zapukał. Do dzisiaj nie wiem jak to się stało że zszedłem i otworzyłem. Przyszedł sąsiad. Chciał pożyczyć trochę cukru…………

Gdy już sobie poszedł rozpłakałem się jak dziecko. Wyłem kilka godzin. Nie potrafiłem się pozbierać po tym jak zrozumiałem co bym zrobił…………

I kolejne pół roku spędziłem usiłując ukryć wszystko, ale chyba z mizernym skutkiem. Wakacje były czasem w którym nic mi się nie chciało. I pewnego dnia wpadł mi w ręce numer ?Miłujcie się?. Po co napisałem. Dziś stawiam sobie to pytanie. Chyba czegoś szukałem. Zrozumienia, akceptacji. Myślałem chyba że też mogę się do czegoś nadać…….

Napisałem do Pawła tak się zaczęło. Znalazłem tam prawdziwą rodzinę, która mnie kocha. I Bogu dziękuję za wszystkich mych Braci, którzy mnie słuchają i pomagają mi gdy tego potrzebuję.

I jeżeli tak miało się potoczyć moje życie to pomimo że pełne jest ono ciemnych dni to nie zamienił bym go na inne. Znalazłem bowiem skarb wielki, miłość Braci. Znalazłem to czego dziś tak wielu ludziom brakuje………..

Deo Gratias

GrePio