Przed przyjściem tutaj byłem zupełnie innym człowiekiem, nieśmiałym, strachliwym, zamkniętym w sobie. Pomoc pozwoliła mi się otworzyć. Dziękuje, za zrozumienie za wysłuchanie i akceptacje bo naprawdę tutaj to otrzymałem! — Zbyszek

Świadectwo Jana II

Błogosławieństwo? Łaska? Dar? 100 dni czystości? Nie wierzę, a jednak to prawda! Ale jak tu wierzyć skoro jeszcze niedawno uważałem, że nie da się w żadnym wypadku wytrwać bez masturbacji więcej niż dwa tygodnie? Kim byłem? Kim jestem? A kim będę? W moim życiu naprawdę nie było do śmiechu ? a jednak teraz z uśmiechem na twarzy mogę powiedzieć: ?Jak dobrze żyć! Życie jest po prostu piękne!?

Pewnego zimowego dnia przyszedł na świat pewien mały (choć mama mówi, że byłem od urodzenia ?wielkolud? ? miałem aż 60 cm wzrostu! J) człowiek. Był bardzo wystraszony otaczającym go światem, a jedynym bezpiecznym miejscem jakie widział w pobliżu były ramiona matki ? ojców nie wpuszczali wtedy nawet na oddział, a co dopiero na salę porodową. I tak po 9 miesiącach spędzonych w brzuchu mojej mamy teraz wpadłem w jej objęcia. Było tam ciepło i przyjemnie. Po paru dniach odesłali nas razem do domu. Więc przyjechaliśmy? Zaraz przywitała nas starsza Pani ? moja babcia oraz dwaj chłopcy (wtedy 9-letni Michał i 14-letni Andrzej) ? moi bracia. Po jakimś czasie pojawił się też pewien Pan z brodą ? mój tata.

Moja mama nie mogła spać tej nocy. Kiedy już wreszcie udało jej się usnąć miała taki sen: trzymała mnie w ramionach i szła ze mną; w pewnym momencie zerwał się straszliwy wiatr i porwał mnie z jej objęć wysoko ku górze. Mama zerwała się z łóżka i przyszła zobaczyć czy jestem w kołysce ? smacznie sobie spałem? Postanowiła sobie wtedy w sercu, że to będzie tylko jej dziecko ? że ?nie pozwoli ojcu mnie krzywdzić?. Następnego dnia wyjechała babcia. Tata w środku stycznia kupił do domu nowy piec? Zanim podmienił ten stary minął cały dzień, a na dworze było -30°C. Wszyscy siedzieliśmy w jednym pokoju i grzaliśmy się przy jednym grzejniczku. Było mi bardzo zimno. Wieczorem przyszedł tata? ale był jakiś inny? Mama na jego widok zaczęła się denerwować. ?Znowu piłeś!? ? krzyczała. Nie wiedziałem co się dzieje i zacząłem płakać. Tak mijały dni, miesiące? Poszedłem bardzo szybko do przedszkola, bo mama nie mogła znaleźć niani i nie było u nas żłobka, a oboje rodzice musieli pracować. Pierwszego dnia był tam jakiś pan z dług białą brodą, w czerwonym stroju i miał dużą laskę w ręku ? tak bardzo się go bałem, że płakałem cały czas. W końcu przyszła mama i mogłem wrócić do domu.

Rosłem jak na drożdżach. Często ?dręczyli? mnie bracia ? szczególnie łaskotkami ? dostałem przepukliny? Teraz śmiech sprawiał mi ból ? lekarz powiedział, że u takiego dziecka powinno się samo zagoić, ale mnie i tak bardzo bolało. Często mama lub tata chwalili się mną kiedy przychodzili goście ? nauczyłem się specjalnie recytować całą ?Lokomotywę? Brzechwy. Byłem spokojnym dzieckiem. Ale kiedy tylko goście wychodzili świat przestawał się kręcić wokół mnie, często zostawałem sam, a tata zmieniał się nie do poznania ? coraz częściej przychodził do domu pijany, kłótnie były na porządku dziennym.

Wciąż bawiłem się lalkami i misiami ? nie lubiłem klocków, samochodzików? Do lalki mogłem się przytulić, mogłem z nią ?porozmawiać?? Bardzo tego chciałem, ale nikt nie miał dla mnie czasu. Pewnego dnia pojechaliśmy z rodzicami do rodziny. Rodzice rozmawiali sobie przy stole z ciocią i wujkiem, a ja z kuzynem poszedłem do jego pokoju. Na początku trochę się pobawiliśmy, a potem przytulił mnie. Było mi tak dobrze ? w końcu przytulił mnie z czułością ktoś inny niż mama (tata, rodzeństwo czy inni ludzie ? owszem ? brali mnie na kolana czy tulili, ale traktowali mnie jak zabawkę na krótką chwilę i potem odstawiali w kąt). Ale po chwili kuzyn zaproponował, żebyśmy się rozebrali to on pokaże mi nową zabawę. Nie chciałem tego bo nie wiedziałem o co mu chodzi, ale on rozebrał się pierwszy i ponowił ?propozycję?. Zgodziłem się ? ufałem mu. Poza tym byłem ciekaw jak wygląda ta nowa ?zabawa?. On wziął moją rękę i masturbował się nią ?

powiedział, że to się nazywa ?walenie konia? i żebym o tym nie mówił rodzicom. Potem on masturbował mnie. Było to przyjemne i od razu polubiłem tę ?zabawę?. Żadne z nas nie wiedziało jak bardzo krzywdzimy siebie i ile zła wyrządzamy. Ja miałem zaledwie 4 lata, a on może 10 ? nie wiem dokładnie. Kuzyn też w domu nie miał różowo ? wujek często pił. Bawiliśmy się tak jeszcze kilka razy ? coraz odważniej ? całując się, uprawiając seks oralny czy kładąc palce do odbytu. Potem jednak nie widzieliśmy się przez długi czas i skończyła się nasza wspólna masturbacja.

Mnie spodobało się to na tyle, że nauczyłem tego wszystkiego swoich kolegów z przedszkola. Bawiliśmy się tak często ? było nas czterech. Chciałem też ?pokazać? to dziewczynkom, ale one wstydziły się kiedy rozebrałem się przed nimi ? bardzo się śmiały ze mnie i często wspominały to wydarzenie naśmiewając się jeszcze bardziej. Zacząłem się od nich też odsuwać.

Kiedyś podczas ?zabaw? przyłapała mnie mama. Bardzo się zdenerwowała i wygoniła kolegów. Zacząłem masturbować się w samotności. I znów kiedyś mama weszła do pokoju kiedy właśnie onanizowałem się. Szybko podciągnąłem spodnie, ale ona wiedziała, że znów to robię. Zdenerwowała się bardzo, krzyczała ? ściągnęła spodnie i powiedziała ? ?No! Pokaż jak to się bawisz! Jeszcze raz mi to zrobisz to się policzymy!!!?. Było mi tak strasznie wstyd, że chciałem zapaść się pod ziemię. Nie płakałem ? dopiero jak mama poszła to szlochałem do poduszki?

W domu nadal działo się tak samo ? tylko, że jako małe dziecko często zdarzało się mi coś zbroić. Nikt nie traktował tego pobłażliwie? a już na pewno nie ojciec. Bił mnie przy najmniejszym ?wykroczeniu?. Najgorszy był strach kiedy już coś zrobiłem źle, a tata się o tym dowiedział i już sięgał po pasek. Często uciekałem przed nim. Wtedy uderzenia sięgały gdzie popadło? Mama też była bardzo nerwowa. Tylko jeden raz w życiu uderzyła mnie, w twarz zwiniętym ręcznikiem ? przepraszała mnie później za to, ale od tamtego czasu nie potrafiłem jej do końca zaufać.

Czas mijał? Poszedłem do pierwszej klasy podstawówki. Na wywiadówce Pani powiedziała mamie, że powinna pojechać ze mną do poradni metodycznej, żeby przenieśli mnie na drugie półrocze już do klasy drugiej. Bardzo się cieszyłem z tego. Znów cały świat zakręcił się wokół mnie?

Nowa klasa, nowi koledzy (tylko jednego z nich znałem ? już od przedszkola wspólnie się onanizowaliśmy) i nowe koleżanki. Bardzo podobało mi się w nowej klasie, ale tęskniłem za starymi znajomościami. Niestety ? ja nie spodobałem się nowym kolegom ? często byłem wyzywany czy zdarzały się bójki.

Poszedłem do pierwszej Komunii Świętej. Na pierwszej spowiedzi powiedziałem księdzu, że ?dotykałem się w nieprzyzwoite miejsca?? i tak co spowiedź ? przez następnych długich dziesięć lat? Coraz częściej masturbowałem się. Urwał się jednak kontakt z kolegami i już nie robiliśmy tego wspólnie. Dwa lub trzy razy zdarzyło się, że zobaczył mnie podczas onanizowania się kolega mojego brata ? wtedy kazał też siebie masturbować czy też robić mu ?loda?. Przyłapał nas tak mój brat ? Michał ? ale tylko powiedział, żebyśmy przestali, bo ktoś idzie?

W szkole byłem zawsze prymusem. Najmniejsze niepowodzenia były największymi porażkami i wręcz tragediami rodzinnymi. Nie mogłem zawieść oczekiwań ? przecież cała rodzina pytała się o ?najmłodszego?? Pamiętam w tamtym czasie często zdarzało się, że tata zapraszał do domu swoich ?kumpli od kieliszka?. Jak tylko wchodziłem do domu i czułem zapach papierosów w domu to już wiedziałem co mnie czeka. Wchodziłem do kuchni, tam siedział tata przy stole z jakimiś panami, było dużo dymu, wódka na stole i dyskusje na wszelkie tematy. Jak się pojawiałem to tata zapytał co w szkole, pochwalił się mną przed znajomymi, nawet czasem wziął na kolana (tylko gdy był wypity okazywał czułość). Nie cierpiałem tego ? budził we mnie wstręt, ale nie mogłem się sprzeciwić. Wkrótce pojawiała się mama, wpadała w złość, wyganiała z domu kolegów taty i rozpoczynała się awantura? Tak bardzo bałem się wracać do domu?

Któregoś dnia znalazłem u brata gazety pornograficzne ? od tamtego czasu często je oglądałem i przy nich się masturbowałem.

Gdy byłem w trzeciej klasie ?zniknęli? z domu moi bracia. Nie wiedziałem co się dzieje ? mama mówiła, że są na wycieczce? Zastanawiałem się tylko dlaczego wieczorami rodzice tak często się kłócą, a mama prawie codziennie płacze. Spadły na mnie liczne obowiązki, które do tej pory zawsze mnie omijały ? sprzątanie całego domu, pomaganie rodzicom? Pewnego dnia po przyjściu do szkoły koledzy zaczęli się namawiać, podeszli do mnie i zaczęli się ze mnie śmiać ? nie wiedziałem dlaczego. Powiedzieli, że moi bracia siedzą w więzieniu? Rozpłakałem się. Po powrocie do domu nic nie powiedziałem nikomu. Dni mijały ? mama poprosiła mnie kiedyś do kuchni i powiedziała, że musimy poważnie porozmawiać. Powiedziała mi prawdę ? że bracia ?nabroili? i teraz są w areszcie, czekają na rozprawę. Dość często jeździliśmy ich odwiedzać. Dobrze pamiętam te rozmowy przez szybę? To było straszne. W domu wyprzedawaliśmy wszystko co było zbędne, a miało jakąś wartość. To do czego byłem przyzwyczajony zniknęło z dnia na dzień. Prawie rok zajęło załatwienie wszystkich formalności zanim ich wypuszczono. Obaj dostali ułaskawienie od Prezydenta RP w związku z małą wagą przestępstwa i dobrym sprawowaniem. Andrzej wrócił na studia, ale Michała nie przyjęli do liceum ? trafił do technikum. Teraz zaczęła na mnie ciążyć duża presja ? każdy zastanawiał się co w takim razie wyrośnie z tego najmłodszego dziecka. Od tamtego czasu zacząłem sobie stawiać cele ponad moje siły ? w szkole, w domu? Często coś się nie udawało, a ja obwiniałem się za wszystko bardzo srogo. Stawałem się dla siebie nikim? We wakacje byłem w szpitalu ? w końcu zoperowali mi przepuklinę. Bardzo nie lubiłem szpitala. Nie minęło pół roku jak znów tam trafiłem ? nagły atak wyrostka robaczkowego ? był już bardzo poważny stan? Wyrostek był rozlany, wystąpiło zapalenie otrzewnej, gorączka 40°C ? brakowało zaledwie kilku godzin, żebym zapadł w śpiączkę. Cały grudzień spędziłem w szpitalu ? dopiero na Boże Narodzenie wypuścili mnie do domu. Byłem bardzo osłabiony po tych przejściach ? nie byłem wysportowany i z tego powodu często naśmiewali się ze mnie koledzy.

Znów minął jakiś czas? Życie biegło swoim torem, dni przepływały mi przez palce? Rodzice pozwolili mi pójść do szkoły muzycznej ? bardzo tego chciałem. Nie wiedziałem wtedy jak wiele obowiązków i ile dodatkowego stresu na siebie nakładam. Wracałem ze szkoły i musiałem jechać kilkanaście kilometrów na zajęcia. Wracałem wieczorem ? odrabiałem lekcje, ćwiczyłem grę na instrumencie. Na kolegów czasu nie starczało. Ale było go dosyć, żeby ?rozerwać się? podczas masturbacji ? dzień w dzień? W ten sposób doszedłem powoli do gimnazjum ? klasę miałem tę samą. Interesowałem się jak inni chłopcy dziewczynami, ale to było ?inne? ? z tak wcześnie rozbudzoną seksualnością nie umiałem myśleć o niczym innym jak tylko o tym, żeby tę dziewczynę pocałować, itd.? Wszystko kojarzyło mi się ze stosunkiem. Coraz częściej zaczynałem przyglądać się też kolegom ? na początku z podziwem (jacy to są wysportowani, przystojni) ale z czasem z zazdrością i pożądaniem.

W domu czekały na mnie coraz częstsze awantury, więcej (już ukrytego i samotnego) picia ojca, więcej ostrych słów matki? Przestali u nas bywać znajomi rodziców czy moich braci? Niedługo mama postanowiła, że kupimy komputer. Moje marzenie się spełniło! Miałem też Internet w domu ? już przy pierwszej wizycie znalazłem strony gejowskie (brat miał u siebie tylko pornografię heteroseksualną ? bardzo podobali mi się mężczyźni z tych scen). Zajrzałem także na ogłoszenia i postanowiłem napisać do jednego chłopaka, aby się z nim spotkać i przeżyć to, co w dzieciństwie sprawiało mi tyle przyjemności. Tak się złożyło, że na jednej ze stron złapałem dialera. Nie mogłem się tego pozbyć ? zamknąłem wszystko i zawołałem mamę. Powiedziałem jej, że ?to się samo wgrało?. Ona też nie wiedziała jak go wykasować. Weszła do Outlooka i? znalazła mój list do chłopaka, który niedawno wysłałem? Nie wiedziałem jak mam się tłumaczyć. Pamiętam jej słowa: ?nie dość mnie w życiu spotkało to jeszcze ty mi teraz dokładasz?. Ale czas mijał i mama zapomniała o tamtej sytuacji. Jednak ja nadal do tego wracałem, moje myśli koncentrowały się na mężczyznach? Nadal szukałem ich zdjęć w Internecie, parę razy byłem na czacie gejowskim ale nie podobało mi się tam. Ci ludzie byli tak odmienni ode mnie ? to co było dla mnie przekleństwem i utrapieniem, oni zachwalali i szczycili się tym?

Masturbacja stała się prawdziwą zmorą. Robiłem to po kilka razy dziennie, ale już i to nie dawało mi satysfakcji. ?Pomysłów? dostarczała mi gejowska pornografia ? i tak staczałem się na dno? Upadałem tak nisko, że robiłem to nawet z psem czy też wkładałem sobie przedmioty do odbytu.

Nadeszły moje 16-te urodziny. Pierwsze półrocze w liceum miałem już na sobą. Dostałem wtedy od mojej koleżanki (Joasi) bardzo wyjątkowy prezent. Książeczkę pod tytułem ?Zaufaj Panu?. Zmieniła ona całe moje życie? Po jej przeczytaniu zacząłem rozmyślać nad swoim życiem a także nad swoją wiarą. Uświadomiłem sobie, że była ona po prostu pusta? Zawsze byłem blisko Kościoła ? byłem ministrantem, lektorem (o zgrozo ? jak wielu ludzi w tym środowisku ma podobne problemy!), uczestniczyłem w czuwaniu na Lednicy, ale jednak byłem daleko od wiary. Doszedłem do wniosku, że wszystko co mam nie należy do mnie ? tylko, że dostałem to od Boga. To był prawdziwy przełom w moim życiu. Coś zaczęło się we mnie i coś się we mnie skończyło. Teraz wiem, że do tamtego czasu całe moje życie jakby stało ?na głowie? i dopiero tamtego dnia odwróciło się o 180°? Ale i do tej normalności potrzebowałem czasu, żeby się przystosować? i wcale nie było to takie proste ? postanowiłem modlić się codziennie i zerwać z masturbacją i pornografią, a w razie upadku natychmiast chodzić do spowiedzi. Nawet nie przypuszczałem ile zdąży się w ciągu tego roku wydarzyć? Nie minął tydzień jak moje postanowienia wzięły w łeb ? pierwszy upadek? potem drugi, trzeci, dziesiąty? nie zdołam policzyć. Każdy upadek bolał mnie coraz mocniej i niósł za sobą głębokie dołki psychiczne. Wpędzałem się w ogromne kompleksy i poczucie niższości.

O dziwo w moim życiu pojawiły się jednocześnie dwie ważne rzeczy naraz ? zacząłem rozważać swoje powołanie życiowe i dostałem ?propozycję? spotykania się z dziewczyną. Byłem w kropce? Po długich rozważaniach postanowiłem jednak spróbować się w związku (popychała mnie do tego również nadzieja cofnięcia się coraz bardziej natrętnych pragnień homoseksualnych). Monika była dziewczyną, o którą starałem się od ponad pół roku ? i jak na przekór kiedy przestało mi zależeć ona zapytała się czy coś jeszcze do niej czuję? Układało nam się bardzo dobrze, byliśmy razem szczęśliwi. W końcu miałem dziewczynę! Niestety ? czystości nie zachowywałem. Jak już mówiłem miałem niskie poczucie wartości. Monika była dla mnie wybawieniem ? to przy niej po raz pierwszy poczułem się jak prawdziwy mężczyzna, to ona powiedziała mi, że jestem przystojny (a nigdy się sam sobie nie podobałem, miałem kompleksu, że jestem zbyt szczupły, mało wysportowany?). Nawet nie wie jak wiele jej zawdzięczam. Jednak nasze szczęście nie trwało długo. Na szkolnych rekolekcjach wielkopostnych usłyszałem kilka zdań o wyborze drogi życiowej i powołaniu? To było dla mnie jak grom z jasnego nieba ? walnęło mnie to tak mocno, że zacząłem się odsuwać od mojej dziewczyny i znów rozważać nad tym kim powinienem być w przyszłości. Potrzebowałem do tego samotności ? jednak nic nie powiedziałem Monice i dlatego postawiłem ją w paskudnej sytuacji. Nie wiedziałem jak wiele zadaję jej tym bólu.

Niedługo przyszedł maj i znów pojechałem na Lednicę ? tym razem z większą grupą przyjaciół (także z Moniką). Na długo zapadnie mi to czuwanie w pamięć? Przeżyłem je bardzo głęboko. Swoje udręki ? sytuację z ojcem, problem z pociągiem homoseksualnym i masturbacją spisałem na kartce i spaliłem w ?ognisku miłosierdzia?. Popiół z tego listu nadal zdobi moje biurko (w specjalnym pojemniczku) i przypomina jak Jezus moje największe problemy zamienił na proch?

Nie rozumiałem nadal, że przyjdzie mi jeszcze poczekać na oczyszczenie. Gdy tylko zdarzył się kolejny upadek nie miałem sił się już podnosić. Bywał taki czas, że co trzy dni byłe u spowiedzi i wciąż miałem dwa główne grzechy ? masturbację i oglądanie pornografii (nie przyznawałem się, że chodzi tu o materiały gejowskie). Tymczasem moja mama dojrzała do pewnych spraw i zaczęła jeździć do Lichenia do Centrum Pomocy Rodzinie i Osobom Uzależnionym. Tam rozmawiała o sytuacji w domu, o swoich problemach ? zmieniała się z wizyty na wizytę. Pomyślałem sobie, że może i mnie ktoś tam pomoże. Dowiedziałem się, że jest tam grupa DDA, w której mógłbym uczestniczyć. Pojechałem tam, ale okazało się, że na grupę nie ma chętnych, że dopiero zbierają ludzi. I czar prysnął?

Monika i Joasia zaproponowały mi żebym poszedł z nimi na pielgrzymkę do Częstochowy. Na początku nie chciałem, ale po wielu namowach zgodziłem się. Nie spodziewałem się, że tak będzie to wyglądało. Szedłem w bardzo fajnej grupie ? wszyscy byli życzliwi, uśmiechnięci, często modliliśmy się, a całą drogę śpiewaliśmy religijne piosenki. Po raz pierwszy (nie licząc Lednicy) zobaczyłem, że Msza, czy modlitwa w ogóle nie musi być smętna, ponura, ale może tętnić życiem i cieszyć. W czasie pielgrzymki nie masturbowałem się. Poważnie porozmawiałem też z Moniką ? razem stwierdziliśmy, że lepiej będzie jak zostaniemy przyjaciółmi, pozytywnie przyjęła wiadomość o rozważaniu powołania. Od tamtej pory jesteśmy naprawdę najlepszymi przyjaciółmi i wspieramy się we wszystkich trudnościach (choć Monika nie wie np. o moim problemie z czystością to jakimś cudem zawsze potrafi mi pomóc). Niosłem wtedy przez całą drogą ze sobą trzy intencje (od których odcisków się nabawiłem): prosiłem o dar czystości, rozwiązanie sytuacji z ojcem oraz o dobre rozeznanie powołania. Matka Boska Częstochowska wysłuchała wszystkich moich próśb ? ale ja byłem na tyle nieuważny i niecierpliwy, że chyba tego wtedy nie zauważyłem. Zaraz po powrocie z Częstochowy pojechałem do Lichenia, do Centrum ? znów nie było DDA, ale pewien kleryk zaproponował mi rozmowę. Bardzo się tego bałem, ale w końcu zdecydowałem się z nim porozmawiać. To były bardzo trudne momenty dla mnie? Jednak powiedziałem mu zupełnie wszystko. Był pierwszą osobą, przed którą się otworzyłem. Dobrze pamiętam jak na koniec tej rozmowy przytulił mnie ? czułem się wspaniale ? pozbyłem się tego ciężaru a poza tym pierwszy raz przytuliłem się do mężczyzny, do ?taty?. Byłem tam jeszcze ładnych parę razy. Przy jednej z wizyt w Licheniu przeżyłem spowiedź generalną, z całego życia. Wszystko z czym się do tej pory męczyłem oddałem Jezusowi.

Niestety ? wakacje skończyły się i kleryk musiał wyjechać. Poza tym w domu zaczęło się dziać coraz gorzej. Doszło do tego, że musiałem bić się z ojcem, bo chciał udusić mamę ? na samą myśl o tamtych chwilach włos mi się jeży? Żadne odwykówki nic nie pomagały. Przestałem mieć nadzieję, że kiedykolwiek będzie lepiej. Nadal nie potrafiłem zachować czystości ? wręcz przeciwnie ? znów brnąłem w swój nałóg. Nienawidziłem siebie za to co robię ? karą miało być zadawanie sobie bólu fizycznego? Nie wiem co wtedy we mnie siedziało ? byłem dla siebie szmatą, śmieciem ? wolałem się nigdy nie narodzić? wolałem? umrzeć. Na szczęście za bardzo bałem się tego co czeka mnie po śmierci, żeby zrobić największy błąd w swoim życiu. Znów popłynęły dni i miesiące. Byłem już w drugiej klasie liceum. Nic nie cieszyło mnie, byłem typem ?samotnika??

Pewnego dnia wszedłem na portal Adonai.pl i tam znalazłem link na stronę Pomocy 2002. Zupełnie nie wiedziałem co to za strona, ale wszedłem na nią z ciekawości. Kiedy tylko przeczytałem parę zdań szybko zamknąłem ją rozglądając się czy przypadkiem nikt nie widział co czytałem. To był dla mnie kopniak ? ?nawet Internet mnie prześladuje? ? pomyślałem. Niedługo potem nów wszedłem na tę stronę, później jeszcze raz i jeszcze raz? W końcu postanowiłem poprosić o pomoc.

Wymieniłem kilka listów z człowiekiem o imieniu ?Paweł?. Jednak nie ufałem mu w ogóle ? nie wiedziałem kim jest, co robi. Zaproponował mi, żebym przyjechał na rekolekcje po Bożym Narodzeniu. Nie odważyłem się cokolwiek mu na to odpisać. Przerwałem korespondencję. Miałem już inne plany w okolicy Świąt ? rekolekcje ignacjańskie. Już miałem wszystko zaplanowane.

Monika zgodziła się pojechać ze mną na rekolekcje adwentowe do jezuitów. To był czas głębokiego, prawdziwego nawrócenia w moim życiu. Potrzebny był cały rok abym powrócił do punktu wyjścia? do źródła? na właściwą drogę? do Jezusa. Te trzy dni w milczeniu były dla mnie czasem osobistego spotkania z Bogiem. Odzyskałem wszystko co straciłem, a wręcz Pan dał mi jeszcze więcej niż mogłem oczekiwać. Poczułem się pewny siebie ? i to mnie zgubiło.

Święta bardzo miło spędziłem, ale kiedy nadeszły dwa tygodnie czystości nabrałem w sercu pychę? i upadłem. Cały świat legł dla mnie w gruzach. Uznałem, że mnie już nawet Bóg nie pomoże. Zamknąłem się w sobie. I znów upadłem? Nie? To już było za dużo. Na myśl przyszły mi wspomnienia z wakacji ? pielgrzymka, rozmowy w Licheniu no i? dwa tygodnie czystości, które wtedy też udało mi się osiągnąć. Postanowiłem znów udać się do Lichenia. Mama powiedziała mi, że jest tam pewien ksiądz, który prowadził jej rekolekcje. Zdecydowałem, że z nim porozmawiam.

Wszystko sprzysięgło się przeciw temu wyjazdowi ? szatan nie chciał mnie wypuścić ze swoich szpon ? najpierw uciekł mi autobus, kiedy już pojechał drugi to utknęliśmy nim w korku. Jednak Bóg czuwał nade mną i bezpiecznie doprowadził mnie do Lichenia. Poszedłem do Centrum, ale nie było tam tego księdza. Poszedłem do kościoła, do spowiedzi ? w konfesjonale ksiądz poradził mi iść właśnie do wcześniej wspomnianego kapłana ? do domu zakonnego. Udałem się do kancelarii ? z księdzem połączyła mnie jakaś siostra zakonna. Ksiądz powiedział, że idzie teraz odprawić Mszę Świętą i że nie ma teraz zbytnio czasu na rozmowę. Spytał się czy ta sprawa jest bardzo ważna ? zrezygnowany zupełnie odpowiedziałem, że właściwie to nie i już miałem kończyć rozmowę i iść z powrotem na przystanek kiedy głos w słuchawce powiedział: ?poczekaj, zaraz tam zejdę?. Po chwili już siedziałem w pokoju dla gości i rozmawiałem z księdzem. Najpierw rozmawialiśmy o ojcu, potem o całej rodzinie? Następne pytania zaczynały wyraźnie zbliżać się do tematu seksualności. Czułem się bardzo skrępowany kiedy padło pytanie o czystości. Postanowiłem być szczery i opowiedziałem o swojej sytuacji od początku do końca. Kiedy skończyłem mówić usłyszałem słowa: ?jesteś wielkim człowiekiem?. Od tego momentu było już tylko lepiej. Rozmawialiśmy jeszcze długo. Na koniec ksiądz powiedział, że współpracuje z takim psychologiem i grupą przez niego prowadzoną ? Pomoc 2002. ?No nie!? ? pomyślałem ? ?Znowu ta strona!?. Dostałem adres ? nie przyznałem się, że już pisałem do Pawła.

Po powrocie do domu napisałem ponownie do Pawła ? opisałem mu pobyt w Licheniu. Od tego czasu stałem się członkiem grupy wsparcia.

To niesamowite jak bardzo zmieniłem się w przeciągu tych niecałych czterech miesięcy? Jestem innym człowiekiem! Nareszcie poczułem się kochany, znalazłem ludzi, którzy mnie akceptują, wspierają i większość z nich zmaga się z bardzo podobnymi problemami i sytuacjami w życiu co ja ? stali się oni moją nową rodziną. W moim sercu znów zagościła nadzieja, radość, pokój? Tego nie da się opisać ? dziękuję wam za to, bracia moi najdrożsi. Jezu ? spełniłeś wszystkie obietnice jakie mi dałeś ? wybacz, że wątpiłem w Ciebie? Boże, bądź błogosławiony!

 

Jan