Życzę Ci, żebyś podjął właściwa decyzję i zaryzykował chodź tak naprawdę niczym nie ryzykujesz, niczego nie stracisz, a wiele zyskasz. — Miłosz

Świadectwo Jędrzeja

Witam wszystkich.

11 września a ta data jest dla mnie wyjątkowym dniem i jedynym w swoim rodzaju. Właśnie mija 1 rok mojej czystości od masturbacji, czatów gejowskich a i z pornografią tego rodzaju przestaję mieć problemy. Jest to dla mnie najwspanialszy dzień w moim życiu, bardzo radosny i przyznam szczerze że nie myślałem, że doczekam kiedyś tego dnia, gdyż wcześniej przed moją pierwszą tego rodzaju rocznicą zostałem wystawiony na potężną próbę kuszenia, po tym jak przyjechałem z urlopu. Miałem w sobie tyle żalu, smutku, jakiejś wewnętrznej pustki i osamotnienia, że szatan próbował odebrać mi to, na co pracowałem przez taki długi okres czasu . Ja się jednak nie dałem, walczyłem i wygrałem. Zdeptałem go i myślę że to było decydujące takie wystawienie mnie na tak wyjątkowe, tym razem ciężkie kuszenie. Szatan chciał mnie zniszczyć, pogrążyć ale odniósł klęskę. Zdarza się, że ciągłe upadki doprowadzają nas to smutku i zniechęcenia. Ale to szatan próbuje nas tak zniechęcić i robi wszystko, abyśmy więcej nie próbowali i żeby zniszczyć nasze życie. I tutaj właśnie częsta modlitwa i spowiedź święta jest ratunkiem dla nas. One dają nam siłę aby się przeciwstawić tym siłom zła i pozwalają napełnić się takim Bożym optymizmem.

Pomoc 2002 odegrała w moim życiu bardzo ważna rolę, wspierając mnie duchowo a także dostarczając mi potrzebne materiały, broszury, lektury i książki na temat zjawiska homoseksualizmu. Nie zapomnę szczególnie takiego wielkiego wsparcia duchowego wtedy, które otrzymałem, gdy kilka lat temu moi rodzice dowiedzieli się o Pomocy2002 i stwierdzili, że jest to sekta i za wszelką cenę chcieli abym odszedł z grupy. Posunęli się do tego stopnia, że przyjechali do mnie na mieszkanie tam, gdzie wówczas studiowałem i wynajmowałem mieszkanie i przeszukali mi cały pokój. Oprócz tego moja mama spaliła w piecu różaniec i obraz Matki Bożej, który dostałem od Pawła. Stwierdzili, że ja się zadaję z gejami i mam od razu rzucić tę grupę wsparcia. Nie słuchali żadnych racjonalnych wyjaśnień I to tak przez miesiąc trwało aż nie wytrzymałem i zacząłem uciekać z domu. Byli zdania, że ja się powinienem leczyć, gdyż jestem chory a nie spotykać się z gejami. Nienawidziłem tego domu i chciałem jak najszybciej z niego uciec. Jednak przetrzymałem ten miesiąc i dzięki Pawłowi nie uległem tak wielkiej presji. Może zastanawiacie się po co to piszę. Po to, aby uświadomić wam, do czego rodzice są tak naprawdę zdolni się posunąć, aby zatrzymać syna przy sobie. Gdybym wtedy ich posłuchał, to tak naprawdę juz nie miałbym nikogo, kto mógłby mi pomoc. Pozostawiony byłbym samemu sobie i bez wsparcia. Nie wiem, co by teraz ze mną było. Wielki znak zapytania. Dlatego zawsze, jeśli jest się pewnym swoich racji, trzeba się nie dawać i za wszelką cenić walczyć trzymać się swoich zasad. Ja niestety nie zawsze byłem za to wdzięczny, za całą pomoc i nie wykorzystałem tego w sposób jak należy. Czasami nawet miałem myśli, żeby odejść z Pomocy i rzucić to wszystko, pójść w swoją stronę, która nie wymagałaby żadnej pracy nad sobą i nie miałaby żadnego nadzoru, który jest czasami bardzo potrzebny.

Przez ten cały czas mojej walki miałem bardzo dużo upadków. Oglądałem pornografię, siedziałem na czatach a także chodziłem przez pewien czas do klubów. Szczególnie jedna sytuacja utkwiła mi do dzisiejszego dnia w pamięci. Tamto zdarzenie skłoniło mnie do zastanowienia się nad życiem i konsekwencjami podejmowanych decyzji. Widziałem mianowicie w jednym z tych klubów starszego mężczyznę w wieku około 60 lat, który cały czas siedział i oglądał pornografię. I nagle odezwał się we mnie głos rozsądku: „Stary co, ty robisz? Chcesz tak skończyć jak ten facet? Widzisz przecież , że on już nic nie osiągnie w życiu: nie założy rodziny, nie będzie miał kochającej żony i dzieci. Nie będzie już nigdy szczęśliwy. A ty jesteś jeszcze młody i możesz dużo w życiu zdobyć.? Ten głos dał mi naprawdę dużo do myślenia i pozwolił z tej lekcji wyciągnąć wnioski. Popełniłem bardzo dużo błędów w życiu. Chciałem nawet mieć chłopaka, ale jak zobaczyłem jak ci ludzie się tam zachowują, jakie jest ich postępowanie, odechciało mi się definitywnie. Dla nich liczyła się tylko przyjemność a ja chciałem poprostu prawdziwej miłości i przytulenia. Chciałem żeby mnie ktoś pokochał i w końcu zauważył. Tak naprawdę nigdy w swoim domu nie doznałem prawdziwej miłości ojcowskiej i dlatego szukałem tej miłości u chłopaków. Ale teraz wiem, że to nie była właściwa droga, wręcz przeciwnie była to droga śmierci. To wszystko, co tam zobaczyłem było dla mnie obrzydliwe i wstrząsające do tego stopnia, że nie mogłem się przez pewien czas pozbierać. Może to zabrzmi dziwnie, ale właśnie to pomogło mi się opamiętać. Uświadomienie sobie w pewnym okresie życia, że tak bardzo się upadło i się jest totalnym zerem i więcej już nie można, to daje takiego wstrząsu, aby zastanowić się nad swoim życiem i nad swoim postępowaniem. Miałem dość siebie i tego , co robiłem aż do obrzydzenia. Jest mi teraz naprawdę wstyd za to wszystko, co złego uczyniłem, że skrzywdziłem tak dużo osób. Mam ich w swojej pamięci i modlitwie, chociaż tyle mogę uczynić. Bawiłem się swoim życiem, wystawiając się na ryzyko i zachowując jak małe, zagubione dziecko. Widziałem poprostu przed oczami swoją śmierć, czułem, że to mnie właśnie czeka jeśli tego nie zmienię. Patrząc na to z perspektywy czasu nie mogę uwierzyć, że do takich rzeczy byłem zdolny. Dzisiaj czegoś takiego bym nigdy nie zrobił. Zerwałem definitywnie ze starym życiem i rozpocząłem nowe i lepsze życie. Nigdy bym nie wrócił do starego życia, nawet jak by mi ktoś dawał milion euro. Nigdy, przenigdy. Brzydzę się tym i są to dla mnie teraz straszne i obrzydliwe rzeczy.

Dzięki Pomocy2002 zrozumiałem, dlaczego miałem pociąg do tej samej płci. Gdy, Mijalem 11 lub 12 lat zostałem seksualnie wykorzystany przez swojego starszego brata. Oprócz tego zawsze mój ojciec był nieobecny i nie nauczył mnie praktycznie żadnych męskich prac. Moja mam za to była nadopiekuńcza w stosunku do mnie. Chciałbym czasami z moim ojcem porozmawiać szczerze o wszystkim, wyjść gdzieś z nim na piwo i porozmawiać, ale nigdy nie byłem w stanie, gdyż wszystko wykorzystuje później przeciwko mnie. Naprawdę nie mogę zrozumieć tego, jak w czasie moich studiów w każdym semestrze mój tata tylko czekał na to, żebym nie zdał jakiegoś egzaminu, semestru a w końcu oblał całe te studia. Pamiętam, mam teraz to przed oczami, jaki był smutny jak zdałem poprawkowy egzamin na drugim roku studiów. Sam wtedy wcześniej powiedział do mnie „wcale to nie jest pewne, czy zdasz” i z taka ironia. A do innych ludzi chwalił mnie jakiego to ma syna i jak on sobie radzi na takich trudnych studiach. Fałsz i jeszcze raz fałsz. Od początku do końca życzył mi tylko złego. Wiem, że trudno w to komuś uwierzyć, ale tak było naprawdę. I nie cieszył się w ogóle z mojej obrony pracy licencjackiej. Od początku nie interesowało go, czy będę studiował czy nie i co będę w życiu robił. Nie było go nigdy, gdy tego bardzo potrzebowałem. Dla niego liczyły się tylko pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze. Był tylko dobry wtedy, kiedy miałem mu wykonać jakąś pracę. Teraz się liczy ze mną, bo mam pieniądze, ale jak ich nie miałem, to nikt nie był mi w stanie pomoc, tylko moja mama. Wyrządził mi naprawdę bardzo dużo krzywdy i zranił mnie bardzo swoimi słowami i czynami. Ale pomimo tego przebaczyłem mu jego winy, gdyż tylko wtedy można kochać drugiego człowieka bezinteresownie. Przebaczyłem mu, ale naprawdę mi było bardzo ciężko. W Ewangelii Św. Mateusza( 6:14) jest napisane: „Bo jeśli odpuścicie ludziom ich przewinienia, odpuści i wam Ojciec wasz niebieski. Nie jest sztuką miłować swoich przyjaciół, ale nieprzyjaciół i tych wszystkich, którzy, ci źle życzą.

Jeszcze jeden czynnik, który wpłynął ogromnie na rozwinięcie we mnie tych skłonności to była szkoła, w której w sumie przez ponad 10 lat byłem bity, poniżany i wyśmiewany od kujona; tylko dlatego, że miałem trochę jaśniejsze włosy. Ciągle mnie przezywali i bili. Pewnego razu nie wytrzymałem i przyszedłem z nożem do szkoły. Chciałem się tylko bronić.

Musze wam jeszcze jedną bardzo ważną rzecz napisać. Teraz nie mam praktycznie prawie żadnych myśli homoseksualnych i tak naprawdę nic nie widzę w chłopakach. Są oni tak samo Bożymi stworzeniami jak i dziewczyny. A teraz jest całkiem inaczej. Po raz pierwszy od 11 lat, od odkrycia moich skłonności, mogę powiedzieć , że staje się to dla mnie teraz obojętne. Są oni tak samo facetami jak ja. Muszę powiedzieć, ze cuda się jednak zdarzają.

Teraz juz wiem, że zmiana jest możliwa. Ja też miałem trudne chwile, nie radziłem sobie i myślałem w tym stylu jak: ” po ci mi to wszystko” lub „to jest bez sensu” albo ” nigdy nie uda mi się z tego wyjść, to jest zbyt trudne”. Na dodatek mój spowiednik za wszelką cenę chciał mi wmówić, że orientacja homoseksualna pochodzi od Boga i że należy przyjmować tak życie, jakie ono jest. Twierdził, że związki te opierają się na miłości i wierności i należy się zaakceptować. Powiedział, że Jezus Chrystus też mógł być homoseksualista. Bardzo często chodziłem niestety do niego do spowiedzi z braku możliwości wyboru innego księdza i wyznawałem ciągle jedne i te same grzechy. Ale jednak po dłuższym czasie się opłaciło. Wiara, praca nad sobą, upartość, nie poddawanie się w ciężkich sytuacjach i danie sobie trochę czasu naprawdę pomagają. Każdy potrzebuje na to jakąś określoną ilość czasu, jeden mniej, drugi więcej. Trzeba o tym pamiętać. Mnie zajęło to jakieś ponad 6 lat ale ty oczywiście możesz zrobić to w stosunkowo krótszym czasie. To zależy od ciebie, od twojego zaangażowania i od wyciagnięcia odpowiednich wniosków z każdego upadku. Dziękuje Bogu, że nigdy nie zrezygnowałem mimo wielu upadków jakie miałem. Szczerze mówiąc myślałem, ze jak pojadę za granicę, to wpadnę w otchłań nieczystości i że się pogrążę na wieki ale tak się nie stało. Ufność i taka wielka wiara mogą zdziałać cuda. Jest tak pięknie żyć w czystości. To jest piękne uczucie. Ja naprawdę nie potrzebuję masturbacji lub pornografii gejowskiej. To jest ohydne. Da się bez tego żyć i to nie jest mi potrzebne, aby być szczęśliwym. Ja staram się zawsze być blisko Boga przez codzienne ranne odmawianie tajemnicy zawierzenia ruchowi czystych serc, przez poranną modlitwę, przez częsta adorację Najświętszego Sakramentu, jeśli tylko na to czas pozwala, przez odmawianie o godzinie 15 koronki do Bożego Miłosierdzia i wieczorne odmawianie Różańca Świętego, gdyż tylko bycie blisko Boga czyni nas szczęśliwymi. Powierzyć mu całe swoje życie, całego siebie, każdy swój krok, każda chwilę swojego życia i rzucić się w jego ramiona a on uczyni w twoim życiu największe cuda.

Poza tym nie użalać się nad sobą i się nie wycofywać w żadnym wypadku, gdyż wtedy można zrobić krok wstecz w swoim wyjściu na prostą. Weźmy dla przykładu ostatnie wydarzenie ze zjazdu w Kuźni Raciborskiej. Był zapowiedziany mecz, który mieliśmy rozegrać z ministrantami na boisku. Ja tego meczu bałem się i nie chciałem grać. Po cichu myślałem i liczyłem na to, że może ci ministranci nie przyjdą i nie będzie meczu. Tak bym się ucieszył, gdyż tak bardzo nie chciałem grać, to była dla mnie zawsze wielka męka i stres. Sam już mówiłem w drodze na boisko: „a może tak zawrócę, nie pójdę grać, zrezygnuje, bo po co mi to wszystko. Nie chce grać na przymus” Ale później sobie pomyślałem , że najważniejsze jest to, aby nie rezygnować, stawić czoła wyzwaniu. I faktycznie zagrałem. Może i byłem najgorszy na boisku, gdyż trzeba realistycznie patrzeć na sprawę ale ważne jest to i jeszcze raz to podkreślę, żeby się nie wycofywać. Jesteś juz zwycięzca, gdy spróbujesz, nawet jak ci to kiepsko wychodzi. Ważne jest to aby o tym pamiętać właśnie wtedy gdy się boisz gdy strach cię ogarnia i myślisz, że nie dasz rady, a tylko w takich chwilach można pokonać własnego siebie i własny strach. Tego uczę się i trzeba się uczyć przez całe życie.

Zapraszam wszystkich a zwłaszcza wszystkich nowych braci przybyłych do Pomocy2002 do przebycia drogi wyjścia na prostą. Droga trudna ale nagroda bezcenna.

Niech wam Bóg błogosławi po wszystkie dni waszego życia.

Jędrek

Listopad 2010