Mijają 2 miesiące odkąd jestem w grupie POMOC 2002, a zmiany, które obserwuję, są kolosalne. Od chwili gdy jestem z Wami nie wszedłem na żadną stronę związaną z erotyką. Zaprzestałem też masturbacji. — MAREK

Świadectwo Maćka

Zacznę od tego, gdzie się wychowałem i jak wyglądały relacje w moim domu. Muszę powiedzieć, że mam bardzo fajną rodzinę. Problem polegał na tym, że mój tata jest o 15 lat starszy od mojej mamy – w związku z czym ode mnie też jest dużo starszy. Nie mieliśmy ze sobą zbyt dobrej relacji, ponieważ tata cały czas pracował. Pracował w domu, w pracy i tak naprawdę nie pamiętam sytuacji, w której wychodziłbym gdzieś z tatą, np. zagrać w piłkę czy zrobić cokolwiek, co może robić ojciec z synem. Nigdy nie czułem, że jest on osobą, z którą mógłbym porozmawiać o jakimkolwiek moim problemie. Nigdy nie było na to czasu i też nie było między nami aż takiej więzi. Do tego doszły moje problemy z rówieśnikami na podwórku. W szkole było wszystko w porządku, natomiast na podwórku nie byłem specjalnie lubianym chłopakiem.

Moi rówieśnicy raczej za mną nie przepadali i dawali mi to mocno odczuć. Nie wspominam tego najmilej. Nie czułem się tak samo wartościowy jak inni chłopcy wokół mnie. Zawsze czułem, że jestem raczej kimś gorszym, kimś niższym i kiedy doszły jeszcze odczucia homoseksualne i w ogóle problemy z seksualnością moje poczucie niższości pogłębiało się. Mój problem z homoseksualizmem zaczął się dosyć niewinnie – od odkrywania swojej seksualności. Zaczęło się od masturbacji, która sprawiała mi przyjemność i nie widziałem w tym wtedy żadnego problemu. Potem zaangażowałem się w stosunki seksualne z sąsiadem. Nie wynikało to z jakiegoś wyboru, po prostu była taka okazja i było to fajne, także robiliśmy to, bo po prostu sprawiało nam to przyjemność. Do tego doszła też pornografia. Początkowo była to pornografia heteroseksualna. Kiedyś kolega pokazał nam „odpowiednią” gazetę, którą wyjął gdzieś z nogawki i pokazał nam różne zdjęcia. Pamiętam, że wtedy pierwszą reakcją było obrzydzenie, stwierdziłem: „Jak w ogóle można coś takiego robić”, ale jednocześnie towarzyszyło temu pewne podniecenie i stwierdziłem, że dostarcza mi to wrażeń, które mi się podobają. Zacząłem szukać więcej takich wrażeń. Cały czas było to coś, co ukrywałem przed ludźmi, także większość moich kolegów i moja rodzina nie wiedziała, że mam tego typu problemy i że sobie z nimi nie radzę. Z jednej strony wiedziałem, że to jest złe, ale sprawiało mi to taką przyjemność, że nie widziałem powodu dla którego miałbym z tego rezygnować. I tak to potem trwało. Do tego doszła również pornografia męska, gdyż wciąż potrzebowałem coraz więcej nowych wrażeń. To, co do tej pory oglądałem nie wystarczało. Poza tym cały czas brnąłem w stosunki z sąsiadem. Na szczęście bałem się opinii innych ludzi i tylko to powstrzymywało mnie, żeby nie pójść na całość. Wiedziałem, że mam zbyt wiele do stracenia.

Tak pewnie to wyglądałoby to do dziś, a nawet myślę rozwinęłoby się, jednak zdarzyło się coś, czego nie przewidziałem – w moim życiu pojawił się Bóg, który wyciągnął do mnie rękę. W pewnym momencie rodzice wysłali mnie na chrześcijański obóz językowy. Pojechałem tam, żeby nauczyć się języka. Ucząc się miałem okazje trochę postudiować Biblię, której tak naprawdę nie znałem. Wcześniej była ona dla mnie czymś tak abstrakcyjnym, że stwierdziłem, że nie ma tego po co czytać. Wtedy kiedy zacząłem czytać Biblię i kiedy zacząłem widzieć ludzi, którzy byli na tych obozach i którzy mówili nam o Bogu, widziałem, że to są ludzie, którzy patrzą na Boga w inny sposób niż ja. Ja postrzegałem Boga jak kogoś odległego, jak kogoś, kto przyjdzie i ukarze mnie w odpowiednim czasie. Natomiast widziałem ludzi, którzy mieli z Bogiem relację przyjacielską, którzy wiedzieli, że Bóg ich nie potępia. Wiedzieli, że mają z Bogiem relację pokojową, wiedzieli, że Bóg jest po ich stronie. Bardzo im tego zazdrościłem, bardzo chciałem, żeby Bóg był po mojej stronie, natomiast wiedziałem, że tak nie jest, że wiele mi brakuje i że tak naprawdę coś musiałoby się zmienić, żebym mógł powiedzieć, że Bóg jest moim przyjacielem. Wiedziałem też jednak, że to jest droga, którą powinienem iść i mimo iż być może nie jestem na tyle odważny, żeby przyznać się i żeby zacząć życie takie naprawdę chrześcijańskie, to wiedziałem, że właściwie nie ma odwrotu i że jeśli chciałbym żeby moje życie wyglądało dobrze to jest to właśnie droga, którą powinienem iść. Zacząłem czytać Biblię bardziej regularnie, bardziej dogłębnie. W pewnym momencie, po paru latach jej studiowania zresztą, zobaczyłem, że Biblia wskazuje jedną drogę, natomiast moje życie idzie w innym kierunku. Były to rzeczy zupełnie niekompatybilne i coś musiałem z tym zrobić. Nikt nie przekonywał mnie do tego – ja wiedziałem po prostu gdzieś głębi w serca, że jeśli czegoś nie zmienię, to moje życie być może nie skończy się dramatycznie, ale też nie wydarzy się w nim nic dobrego. Pamiętam, że był taki dzień, w którym zacząłem się zastanawiać, kiedy tak naprawdę zechcę i zdecyduję się na to, żeby zacząć życie z Bogiem. To już nie była kwestia „czy”, tylko „kiedy”. Słuchałem takiej muzyki chrześcijańskiej, którą dostałem od znajomego, i tam była piosenka, której słowa stanowiły cytat z Biblii, w którym Jezus mówi do ludzi: „Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani, umęczeni a ja wam dam ukojenie. Weźcie na siebie moje jarzmo bo mój ciężar jest lekki, a moje jarzmo jest przyjemne”. Ja naprawdę czułem się wtedy bardzo ciężko. Wiedziałem, że moje życie było dla mnie ciężarem. Wiedziałem wtedy, że to jest moment, w którym Bóg bardzo bezpośrednio do mnie mówił, że On chce, abym mu oddał całe swoje życie i on chce zabrać ten cały ciężar, który jest w moim sercu i z którym sobie nie radzę, chce zabrać cały grzech, z którym sobie nie radzę. Pamiętam, że pomodliłem się wtedy do Boga: „Boże, widzisz moje życie, widzisz, że ja sobie z nim nie radzę i sobie z nim nie poradzę, widzisz te problemy, które mam. Jeżeli Ty czegoś nie zrobisz, to ja marnie skończę”. Wtedy bardzo fizycznie odczułem to, że Bóg mnie kocha i że chce zmienić moje życie. Poczułem się po prostu tak, jakby mama brała mnie w ramiona i mówiła: „Od teraz wszystko będzie już dobrze, już się nie przejmuj, już się nie martw, ja to wszystko zmienię”. To był na prawdę moment przełomu w moim życiu. Nic się nie zmieniło z dnia na dzień, nie stało się tak, że uderzył piorun i nagle przemieniłem się w kogoś niesamowitego, jakiegoś supermana. Bóg jednak zaczął pokazywać pewne rzeczy w moim sercu i zaczął mówić: „Maciek, to się musi zmienić, to się musi skończyć, a to się musi zacząć”. To nie było coś z zewnątrz, ale coś, co płynęło bezpośrednio do mojego serca. Tak też zakończyła się przygoda z pornografią. Bóg stwierdził: „Maciek, ty musisz wyrzucić te wszystkie gazety, musisz z tym skończyć” – i powiem Wam szczerze, okazało się, że to wcale nie jest takie proste. Zrozumiałem, że to wcale nie jest taka niewinna zabawa, że to jest coś co bardzo człowieka trzyma i bardzo trudno jest z tym zerwać. Modliłem się do Boga: „Boże, ja sobie z tym nie radzę ale wiem, że przyjdzie taki dzień, kiedy Ty mi pomożesz i że Ty mnie wzmacniasz”. I nadszedł taki moment, kiedy te wszystkie gazety spaliłem. Dużo dłużej trwał i znacznie silniejszy okazał się problem masturbacji. Bóg zaczął pomagać mi przezwyciężać wstyd, gdyż ja się tego bardzo wstydziłem. Bałem się tego, że wszyscy mnie odrzucą i znienawidzą. W końcu przyszedł taki dzień, kiedy Bóg powiedział: „Maciek, musisz o tym komuś powiedzieć, musisz się z tego komuś zwierzyć, bo sam sobie z tym nie poradzisz”. To było w okresie, kiedy zacząłem chodzić do protestanckiego Kościoła. Zwróciłem się do mojego pastora i porozmawiałem z nim o tym problemie. Miałem szczęście, że w swoim otoczeniu znalazły się osoby, którym mogłem zaufać, które mnie nie odrzucały. Niesamowite było to, że za każdym razem, kiedy się otwierałem, ludzie okazywali mi współczucie i okazywali mi nie tyle tolerancję, co szacunek. To pozwalało mi odbudować moje poczucie wartości. Problem był jeszcze jeden – ludzie chcieli pomóc, ale nie za bardzo wiedzieli jak. Było tak, że ludzie bardzo mi współczuli, modlili się ze mną, byli ze mną, natomiast ten problem albo ich przerastał albo był dla nich nowy, ponieważ nigdy nie mieli z nim do czynienia. To też się zaczęło zmieniać. Przyszedł i taki czas, kiedy dojrzałem na tyle, by móc zająć się w końcu problemem homoseksualizmu w moim życiu. Pojawiły się też osoby, które po prostu dały mi książki. Pierwszą książką było „Wyjść na prostą”, gdzie pierwszy raz w życiu mogłem przeczytać o czymś, co znałem ze swojego doświadczenia. To nie było tak, że ktoś mi mówi: „Jest tak, a tak” a ja odpowiadam: „Aha, ale ja nigdy tego tak nie widziałem i wcale tak tego nie czuję”. To była książka, w której mogłem przeczytać o rzeczach, z którymi zmagałem się na co dzień. Wtedy też zrozumiałem, że nie jestem jedyną osobą na świecie, która ma tego typu problemy i że nie jestem aż tak zepsuty, jak mi się wydawało. Nie jest to coś aż tak strasznego, że zasługiwałem wyłącznie na odrzucenie i nienawiść. Potem wpadł mi w ręce magazyn „Cel”, gdzie mogłem przeczytać artykuł „Pawła” oraz artykuł człowieka, który wyzwolił się z masturbacji. W taki sposób spotkałem Pomoc2002. Niesamowite dla mnie było to, że spotkałem ludzi, z którymi można swobodnie i bez zbędnego stresu i napięcia porozmawiać o tego typu problemach. Już sama rozmowa była dla mnie wielką pomocą.

W moim życiu nie było tak, że ja nie miałem odczuć heteroseksualnych. Tak naprawdę ja miałem jedne i drugie. Nadszedł moment, kiedy w moim życiu pojawiła się kobieta. Stwierdziłem, że naprawdę jest to dziewczyna, z którą chcę spędzić resztę życia. To właśnie Asia. Wiedziałem, że zanim zacznę jakąkolwiek relację z Asią, to też nie mogę pozwolić na to, żeby ona kupowała „kota w worku”; wiedziałem, że musze jej powiedzieć o moich problemach. Bardzo bałem się tej rozmowy. Okazało się jednak, że mogłem jej o tym powiedzieć i ona mnie nie odrzuciła. Dzięki takiej zupełnej szczerości mogliśmy zacząć naszą relację na zupełnie innym, głębszym poziomie. Ja mogłem jej powiedzieć o swoich słabościach i problemach, ona powiedziała mi o swoich. I okazało się, że problemy drugiej strony wcale nie są dla nas nie do przeskoczenia. Mogliśmy być nadal dla siebie nawzajem wsparciem.

Chciałem Wam powiedzieć, że zaburzenia seksualne to poważny problem, który mnie dosyć mocno dotknął. Na szczęście nie zaangażowałem się w gejowski styl życia. Wiem też jednak, że jakkolwiek wielki nie byłby problem, to Bóg jest większy i jeżeli tylko my mamy wystarczająco dużo determinacji do tego, żeby powiedzieć Bogu „tak”, to Bóg jest w stanie w swoim czasie wszystko zmienić.

 

Maciek