UWAGA !
Uprzejmie informujemy, że uchwałą z dnia 29.12.2022 roku, Stowarzyszenie Pomoc 2002 zostaje rozwiązane.
Roszczenia wobec likwidującego się Stowarzyszenia można zgłaszać do dnia 15 lutego 2023 roku pod numerem telefonu 600012833.

Czytelnia

„Seksualne nawrócenie”

                                                           Seksualne nawrócenie
Tygodnik „Wprost”, Nr 1071 (08 czerwca 2003)
„Wprost” & Polsat: homoseksualizm to uleczalna choroba?Homoseksualizm jest zaburzeniem emocjonalnym rozwijającym się w dzieciństwie i okresie dojrzewania – mówi „Wprost” prof. Gerard van den Aardweg z Haarlemu w Holandii. – Nie ma ani wrodzonego homoseksualizmu, ani genu homoseksualizmu, na upodobania do własnej płci nie wpływają również hormony. To XIX-wieczne teorie – uważa Lawrence Hatterer, psychiatra z Nowego Jorku.
Chłopiec o skłonnościach homoseksualnych jest – wedle teorii cytowanych wyżej naukowców – zwykle zbyt rozpieszczany przez matkę lub nie doceniany przez ojca. To sprawia, że czuje się niedowartościowany jako mężczyzna i popada w kompleks niższości.

Różowy problem

Ruch gejowski często przedstawia homoseksualistów jako prześladowaną mniejszość i ofiary braku tolerancji oraz nieżyczliwego społeczeństwa. W Holandii takie uprzedzenia wobec gejów już nie istnieją – homoseksualizm jest powszechnie akceptowany. Mimo to skala zaburzeń neurotycznych wśród gejów wcale się nie zmniejszyła.
- Homoseksualiści mają skłonność do przesadnego użalania się i rozczulania nad sobą, do postrzegania siebie w kategoriach wiecznej ofiary, wręcz do dramatyzowania – przekonuje prof. van den Aardweg. Obserwacje Adrianusa Dingemana de Groota, profesora psychologii na uniwersytecie w Amsterdamie, wykazały, że geje są niedojrzali emocjonalnie i egocentryczni. Ich poczucie wrażliwości jest typowe dla neurotyków i są bardziej rozchwiani emocjonalnie niż heteroseksualiści. Aż 60 proc. „dobrze przystosowanych społecznie” gejów prosiło o pomoc psychiatryczną lub psychologiczną – wykazały badania naukowców z Uniwersytetu Stanowego Indiana (USA).
Prof. van den Aardweg, wykładowca uniwersytetów w Europie, Stanach Zjednoczonych i Brazylii, od ponad 30 lat zajmuje się leczeniem homoseksualistów. Twierdzi, że udało mu się zmienić orientację seksualną kilkuset gejów. Terapia trwa kilka lat. Polega ona głównie na autoanalizie i samokontroli. Jej celem jest uzyskanie emocjonalnej dojrzałości do małżeństwa, powodzenie zależy zaś od motywacji danej osoby.
Tymczasem Henk Krol, lider grupy COC – największej gejowskiej organizacji w Holandii – uważa, że leczenie homoseksualistów to nieporozumienie. Jego zdaniem, zarówno on, jak i wszyscy znani mu geje nie potrzebują terapii, gdyż – jak powiada – „nasza opcja seksualna nie stanowi dla nas problemu”. Za absurd uważa on stawianie znaku równości między homoseksualizmem a chorobą.

Heterometamorfoza

Jednym z pierwszych pacjentów van den Aardwega był 60-letni obecnie Piet, który spotkał profesora w 1971 r. Do dziś odwiedza go, ale już towarzysko, jest bowiem przykładnym mężem i ojcem dziewięciorga dzieci. Tak wspomina siebie sprzed lat: – Lokowałem wówczas swoje uczucia w chłopakach, ale nigdy nie byłem szczęśliwy. Koncentrowałem się wyłącznie na sobie. Ciągle tylko ja, ja i ja. Dopiero po zniknięciu skłonności homoseksualnych tak naprawdę przestałem się skupiać na sobie i zacząłem dostrzegać innych ludzi – mówi Piet.
Do podobnych wniosków dochodzi Kristoff, czterdziestoletni wolontariusz w hospicjum w Niemczech. Jako homoseksualista był nieszczęśliwy: – Kiedy wpadła mi w ręce książka profesora van den Aardwega, była dla mnie jak objawienie – rozpoznałem w niej siebie i różne wydarzenia z mojego życia. Kristoff przez dwa lata dojeżdżał na spotkania terapeutyczne z Zagłębia Ruhry do Holandii. Obecnie – twierdzi – nie odczuwa już do mężczyzn żadnego pociągu seksualnego.
Ośrodki terapii homoseksualistów prowadzą organizacje
Courage w USA, Basis w Danii, Til Frihet w Norwegii, Medvandrarna w Szwecji czy Different w Belgii (w Polsce nie ma ani jednej takiej placówki). Leczeniem gejów zajmuje się również były homoseksualista Johan van der Sluis. Przestał być gejem pod wpływem głębokiej przemiany religijnej, a swoją historię opisał w autobiografii zatytułowanej „Nie jestem już taki”. W 1975 r. w Amsterdamie założył on ruch EHAH (Opieka Ewangeliczna nad Homoseksualistami). Co roku zgłasza się do niego średnio 50 osób. – Wierzący mają większą motywację i silniejszą wolę do walki ze swoimi skłonnościami niż niewierzący – mówi prof. van den Aardweg.

Cena zniewolenia

Dziesięć lat temu do EHAH trafił młody muzyk Allard Buhre, który z powodu swej orientacji seksualnej cierpiał na depresję. Dziś pracuje on jako street walker i w każdy weekend odwiedza amsterdamskie gay clubs, gdzie przeprowadza 80 rozmów z homoseksualistami, przekonując, że dla ich sposobu życia istnieje alternatywa. Niedawno Allard spotkał 20-letniego Turka Dżemala Yalcinkaya. Chłopak czuł odrazę do swojej homoseksualnej orientacji i trzy razy próbował popełnić samobójstwo. – Myślałem, że znajdę szczęście w środowisku homoseksualistów – mówi Turek. – Ale w większości to były złe doświadczenia. Ci faceci chcieli jedynie uprawiać ze mną seks. Większość ludzi z tej zbiorowości funkcjonuje i czuje w ten sam sposób. Słowo gay znaczy wesoły, szczęśliwy, i oni się zachowują, jakby tacy byli, ale tak naprawdę nie są szczęśliwi.
Pim Fortuyn, zamordowany lider populistycznej partii holenderskiej, w jednym ze swoich ostatnich wywiadów powiedział, że homoseksualizm jest dla niego jak zniewolenie, a jego ceną jest straszliwa samotność. Starsi wiekiem geje narzekają, że w relacjach z partnerami liczy się głównie seks, wobec czego oni – nie mając już młodego i pięknego ciała – nie widzą szans na związek. Wprawdzie seks mogą kupić za pieniądze u nastolatków, ale nie kupią uczucia i przyjaźni. Czy będą w stanie uwierzyć, że homoseksualizm to uleczalna choroba?

Grzegorz Górny
Amsterdam

Nie widziałem szczęśliwego homoseksualistyPołowa badanych amerykańskich homoseksualistów przyznaje się do kontaktów co najmniej z 500 partnerami seksualnymi – wykazał raport Instytutu Kinseya. Aż 62 proc. gejów przyznało, że korzysta z łaźni homoseksualnych w celu nawiązania przygodnych kontaktów płciowych. Według prof. Johana
Leonarda Arndta z Holandii, zmarłego w 1965 r. prekursora leczenia homoseksualistów, taka zmienność partnerów wynika z nękającego gejów ciągłego niezaspokojenia i nie nasyconej tęsknoty. „Nigdy nie widziałem szczęśliwego homoseksualisty”- stwierdził niegdyś profesor. Jego pacjenci narzekali najczęściej na samotność, brak ustabilizowania w kontaktach i depresje.