UWAGA !
Uprzejmie informujemy, że uchwałą z dnia 29.12.2022 roku, Stowarzyszenie Pomoc 2002 zostaje rozwiązane.
Roszczenia wobec likwidującego się Stowarzyszenia można zgłaszać do dnia 15 lutego 2023 roku pod numerem telefonu 600012833.

Czytelnia

Nie chcę przegrać swojego życia

Chciałbym podzielić się z Wami swoim doświadczeniem konsekwencji nałogu masturbacji. Moja „przygoda” z nią rozpoczęła się 7 lat temu, gdy miałem 15 lat, i trwa do dziś. Wówczas nawet nie wiedziałem, co to jest i jak się nazywa. Było mi z tym dobrze, dawało mi to rozkosz. Ale było tylko chwilowym uniesieniem… Zaraz po upadku pojawiał się wewnętrzny wyrzut sumienia. Bagatelizowałem go i zawsze znajdowałem jakieś wytłumaczenie. Najgorsze jest to, że nie wyznawałem swego grzechu przy spowiedzi. Potrzeba masturbacji stawała się coraz intensywniejsza, dlatego w poszukiwaniu nowych doznań zacząłem sięgać po pisma i filmy pornograficzne. Oglądanie ich sprawiało mi niesamowitą przyjemność, byłem nimi zafascynowany. Często ściągałem z Internetu zdjęcia i filmy pornograficzne i masturbowałem się przy nich. Z czasem ta pseudowolność stała się moim przekleństwem. Nie chciałem upadać, a upadałem. Wyznawałem ten grzech na spowiedzi św., ale dzień lub dwa po niej znowu upadałem. Nie miałem mocnego postanowienia poprawy. Zacząłem „grać” z Panem Bogiem w bardzo niebezpieczną grę – rozochocony mówiłem sobie: „Panie Boże, ja sobie po grzeszę, a Ty mi i tak o w ogromie swego miłosierdzia przebaczysz”. Kiedyś usłyszałem, że grzeszenie w nadziei miłosierdzia Bożego jest ciężkim grzechem przeciwko Duchowi Świętemu, ale nic sobie z tego nie robiłem. W pewnym momencie straciłem kontrolę nad sobą samym: masturbacja wpływała na moje działania – kłóciłem się z najbliższymi, zionąłem nienawiścią naokoło, miałem bardzo dziwne myśli, których sam się bałem, nienawidziłem siebie, na każdą dziewczynę patrzyłem jak na obiekt pożądania seksualnego… Owszem, modliłem się, ale to była pseudomodlitwa – klepałem słowa z pamięci, a myślami byłem gdzie indziej. Nie umiałem się modlić. Mój umysł był zaśmiecony pornografią. O niczym innym nie myślałem jak tylko o zdjęciach, filmach i masturbacji… Tak wyglądał dzień nastoletniego chłopaka, który powinien tętnić życiem… Nigdy nie miałem dziewczyny, brakowało mi bardzo bliskiej osoby, z którą mógłbym spokojnie porozmawiać, pospacerować, której bym się mógł pozwierzać. Ale bałem się zawrzeć jakąkolwiek znajomość z dziewczyną w przekonaniu, że mógłbym ją bardzo skrzywdzić. Na skutek pornografii i masturbacji do tej pory jestem moralnie zwichnięty. To jest tak bezczelny, nachalny i chamski nałóg, że zostaje w twoim mózgu i nie możesz go stamtąd wykorzenić. Cały czas w najmniej spodziewanych momentach pojawiają się w mojej pamięci zdjęcia, filmy – wszystko, czym faszerowałem się przez tyle lat. Do dziś walczę z samym sobą, ze swoimi pokusami i namiętnościami. Jest różnie – raz upadam, raz wygrywam… Dzięki Bogu ocknąłem się z tego marazmu i nie chcę przegrać swojego życia.

Znalazłem w Internecie bardzo dobry film ukazujący, jakim bagnem moralnym jest pornografia. Między innymi i on otworzył mi oczy. Wiem, że nie jestem sam w walce ze swoim nałogiem. Kochani! Jeśli tkwicie w bagnie onanizmu, pornografii, pozwólcie Jezusowi, żeby Was z niego wydobył. Sami nie dacie rady. Tylko On potrafi uleczyć Wasze serca i dusze. Musicie walczyć razem z Jezusem i bezwzględnie Mu zaufać, we wszystkim bez wyjątku. Szatan sprytnie zniechęca do walki. Mówi: „Już tak głęboko upadłeś(-łaś), że nie ma sensu walczyć, tak i tak Pan Jezus ci nie wybaczy tego, co zrobiłeś(-łaś). Nie jesteś wart(a) miana dziecka Bożego!”. Pamiętaj – Jezus zawsze ma dla Ciebie otwarte ramiona i czeka nawet na najbardziej zatwardziałego grzesznika, jak na marnotrawnego syna. Trudno mi będzie sobie wybaczyć, że straciłem tyle pięknych lat młodości. Nadal walczę i bardzo Was proszę, kochani, o modlitwę w mojej intencji i w intencji wszystkich tkwiących w grzechu samogwałtu, pornografii – aby się opamiętali i wrócili do źródła życia, którym jest Jezus Chrystus. Kocham, pamiętajcie, że pornografia jest fałszywą wolnością, że czyni z człowieka niewolnika! Niektórzy się śmieją z krajów arabskich, że zakazują całkowicie pornografii oraz aborcji. Mówią, że to zacofanie, że średniowiecze. Ja jednak wolę być tak „zacofanym” i żyć w wolności, niż być niewolnikiem pornografii. Bagno erotyzmu powoli, ale bardzo skutecznie niszczy człowieczeństwo. Czyni z człowieka zwierzę kierujące się popędem i instynktami. Wierzcie mi – onanista to człowiek znerwicowany, którego wszystko drażni, który ze wszystkimi się kłóci, wszystko widzi w szarych barwach, rzadko wychodzi z domu, bo się alienuje ze społeczeństwa, ma poczucie bezsensu życia… To człowiek niespełniony, gbur i samolub, któremu brak pokory.

Kochani! Zachowajcie swoją czystość dla osoby, z którą spędzicie resztę swego życia w małżeństwie. Niestety, ja nie zachowałem skarbu dla swojej (daj Boże) przyszłej żony. Teraz czuję się wybrakowany… Tak, czystość, dziewictwo jest skarbem! Tych, którzy zmagają się z grzechem onanizmu, chciałbym podnieść na duchu – nie jesteście sami! Nie poddawajcie się w walce! Zaufajcie Panu Jezusowi bez reszty, a On Was wyzwoli. Być może jeszcze wiele razy będziecie upadać, ale nie zniechęcajcie się! Walczcie! Nie czekajcie tydzień, miesiąc czy pół roku – zacznijcie walkę dziś, od zaraz! Wiem, że to jest bardzo trudne, ale wiem też, że dzięki modlitwie i pracy nad sobą możliwe. Zaufajcie Bogu!

Michał

http://adonai.pl/czystosc/?id=182

Miłujcie się!

nr 4-2008